niedziela, 5 kwietnia 2015

Rozdział 5 xx

~ ♥ ~ 


Rozdział z dedykacją dla osób, które poświęciły chwilę i skomentowały moje "wypociny" oraz za cierpliwość do mnie i mojego pisania ;D DZIĘKUJĘ ♥

PS. PRZECZYTAJ PROSZĘ NOTKĘ POD POSTEM! WAŻNE! 

~ ♥ ~

Znowu ten sam zaułek. Wiem co się zaraz stanie i nie mogę z tym nic zrobić. Jedyne co mogę robić to stać i patrzeć. Chcę się ruszyć, biec, uciekać, krzyczeć, cokolwiek ale nie mogę. Na talii nie czuje już dłoni Harry'ego i to mnie przeraża najbardziej. W oddali słyszę głosy. TE głosy. ONI są coraz bliżej mnie. Serce tłucze mi się w piersi, oddech przyśpiesza, staje się płytki i ciężki jakbym przebiegła co najmniej kilometr a tymczasem tylko stoję i się nie ruszam. Oni podchodzą bliżej i mogę zobaczyć częściowo ich twarz. Są niewyraźne. Z mojego gardła wydobywa się krzyk. Oni podchodzą do mnie i już maja mnie dotknąć gdy...
-MIRA! Miraaa! Obudź się mała! - słyszę i szybko otwieram oczy. Nad sobą widzę burzę brązowych loków i zielone oczy. Skądś je znam. I wtedy sobie przypominam. Harry. Mój Harry. Patrzę mu w oczy i próbuję się uspokoić. Rozglądam się po pokoju i widzę, że drzwi od pokoju są otwarte.
- Gdzie byłeś? - pytam cicho a mój głos jest zachrypnięty. Znowu przenoszę na niego wzrok. Harry nadal się nade mną pochyla i trzyma za ramiona.
- Wyszedłem na chwilę do kuchni. - mówi i siada  koło mnie ze zgiętymi nogami. Ja nadal leże. Mój oddech powoli się uspokaja. 
- Wszystko w porządku ? - pyta Loczek i kładzie się obok mnie. 
- Nie... - szepczę i aż sama się sobie dziwię, że nie płaczę. Kiedy przypominam sobie to wszystko aż się wzdrygam. Znowu zrobiło mi się zimno więc naciągam wyżej kołdrę na swoje ramiona. 
- Boje się. - mówię i patrzę w sufit. W pokoju świeci się tylko jedna mała lampka nocna. 
- Ja też się wystraszyłem jak usłyszałem twój krzyk. Wpadłem do pokoju a ty rzucałaś się po całym łóżku. To nie był miły widok. Od razu rzuciłem się w twoją stronę i unieruchomiłem cię bo bałem się, że sobie coś zrobisz. Na początku tylko krzyczałem twoje imię a kiedy to nie przynosiło rezultatu, zacząłem tobą potrząsać. Dopiero wtedy się obudziłaś. - powiedział to na jednym wydechu po czym odetchnął głęboko. Odwróciłam głowę w jego stronę. Nasze oczy się spotkały. 
- Przepraszam. - powiedziałam cicho nie spuszczając  swoich brązowych oczu z jego zielonych. Byliśmy tak od siebie różni a jednak coś nas do siebie przyciągało. Mimo, że poznaliśmy się zaledwie dwa dni temu czuję jakbym znała go od zawsze. Jest jedyną osobą, której zaufałam w tak krótkim czasie. Nawet Alex nie do końca zaufałam na początku naszej znajomości. Ona o tym wiedziała i nie winiła mnie za to. Na każdym kroku próbowała udowodnić mi, że mogę jej ufać, że nie zamierza mnie poniżyć, że nie zamierza być ze mną tylko na chwilę, że zamierza być ze mną już zawsze. Jest jedyną moją bliską osobą. Nie wiem ile tak jeszcze rozmyślałam o wszystkim co mi się do tej pory przytrafiło. O dobrych i złych rzeczach. O szczęśliwych momentach mojego życia i tych przeciwnych. O dziadkach, rodzicach... Po prostu o wszystkim. Harry się nie odzywał, nie przerywał mi moich rozmyślań. Leżał koło mnie w ciszy. Byłam mu za to wdzięczna. Musiałam sobie to wszystko uporządkować. Kiedy wspominałam dziadków, naszła mnie myśl aby odwiedzić ich na cmentarzu. Dawno tam nie byłam. Tak właściwie to nie byłam tam od ich pogrzebu. Nie mogłam się przełamać i tam od tak sobie pójść. To tak bardzo bolało, to że ich już przy mnie nie ma. Pójdę tam. Mimo, że to nadal boli, czuję, że jestem gotowa aby się z nimi zobaczyć. Żeby z nimi porozmawiać mimo tego, że nie mogą mi odpowiedzieć. Po prostu po to żeby poprowadzić najzwyklejszy na świecie monolog do nagrobka, żeby wyrzucić z siebie wszystko co mnie dręczy. Otrząsam się ze swoich myśli i patrzę na Harry'ego. Leży a oczy ma zamknięte a oddech równomierny. Śpi. Powoli i cicho, tak żeby go nie obudzić próbuje zejść z łóżka. Już mam spuszczać nogi na podłogę, gdy słyszę.
- Gdzie się wybierasz ? - odwraca się w moją stronę i wbija we mnie to swoje przenikliwe spojrzenie zielonych oczu.
- Chciałam iść do kuchni po coś do picia. - mówię i już mam wstać gdy coś ciągnie mnie od tyłu z powrotem na łóżku. Harry. 
- Ty tu zostajesz mała. Ja ci przyniosę coś do picia. Sok czy woda ? - pyta i puszcza mi oko. Myślałam, że on spał a tu takie zdziwienie.
- Sok. - wzdycham z rezygnacją. Nie mam siły się z nim kłócić o to, że sama mogę sobie przynieść picie. To i tak by nic nie dało. I tak postawiłby na swoim. Harry podnosi się z łóżka i znika za drzwiami. Ja w tym czasie sięgam po swój telefon, który leży na szafce i sprawdzam godzinę. 04:55. Mimo, że spałam całe popołudnie nadal jestem zmęczona i poszłabym spać. Ale nadal boje się. Ehh może jak teraz zasnę to już mi się to nie przyśni ?
Jak mówią "Nadzieja matką głupich". Cóż, może w takim razie jestem głupia bo mam taką nadzieje. Mam nadzieje, że będę spokojnie spać. Do pokoju wraca Harry. Zamyka drzwi, siada koło mnie i podaje mi szklankę soku jabłkowego.
- Dziękuje. - biorę łyk, potem kolejny i w końcu szklanka jest pusta. Odkładam ją na szafkę koło telefonu i kładę się na poduszce. Chłopak podąża w moje ślady i teraz oboje leżymy koło siebie. Harry obraca się do mnie plecami i chyba próbuje zasnąć. Chcę się do niego przytulić, poczuć się bezpiecznie w jego ramionach ale boje się o to zapytać. Po kilku kolejnych minutach ciszy i braku snu, przełamuje się i pytam go.
- Harry? Śpisz? - mówię cicho ale chyba mnie słyszy. 
- Nie śpię. - mruczy równie cicho co ja pod nosem. Nie odwraca się do mnie. 
- Harry, boje się. - mówię a zaraz potem pytam jeszcze ciszej niż wcześniej. - Mogę się do ciebie przytulić? - kiedy kończę to zdanie mam ochotę uciec stąd jak najdalej. On może nie mieć ochoty mnie przytulać i założę się, że już mu się znudziło takie niańczenie mnie. Mogłam zadzwonić po taksówkę i wrócić do domu. Czasu już nie cofnę ale zawsze mogę teraz wrócić. Jest już 05:30. Harry milczy.  Nie chcąc mu się już narzucać, podnoszę się z łóżka, biorę telefon i kieruję się w stronę drzwi. Otwieram je i wychodzę. Jak najciszej zamykam za sobą drzwi i idę do łazienki. Na krześle nadal leżą moje ciuchy więc je ubieram. Jest mi jeszcze trochę zimno więc zakładam bluzę Loczka w której wcześniej chodziłam. Ubrania Harry'ego składam i kładę na tym samym krześle co wcześniej leżały moje. Przeglądam się jeszcze tylko raz w lustrze i wychodzę z łazienki. Wchodząc do salonu rozglądam się za swoją torebką. Widzę ją na jednym z foteli. Podchodzę do niej i patrzę czy wszystko mam. Najdziwniejsze jest dla mnie to, że Harry mnie nie zatrzymał. Nie odezwał się, nie poszedł za mną. Wzdycham ciężko i idę do drzwi. Ubieram jeszcze tylko swoje buty i chcę wyjść ale kiedy naciskam klamkę, drzwi się nie otwierają. Zamknięte. W drzwiach nie ma kluczy. Rozglądam się w ich poszukiwaniu ale nie widzę. W moje oczy rzuca się za to małe pudełeczko z klawiszami ? Że co ? Drzwi na kod cyfrowy ? To są chyba jakieś żarty. Ja chcę stąd wyjść. Muszę stąd wyjść. Nie mogę tu zostać. Mogłabym wstukać jakiś przypadkowy ciąg cyfr ale jeżeli będzie zły to po trzecim razie włączy się alarm a tego nie chcę. I co ja mam teraz zrobić ? Nie pójdę do Harry'ego i nie poproszę aby otworzył mi drzwi. Mimo, że znam go bardzo krótko wiem, że tego nie zrobi. Wzdycham ciężko, odwracam się i zamieram. Przede mną stoi nie kto inny jak on. Harry stoi z nieodgadniętym wyrazem twarzy. Nie mówi nic tylko patrzy. Zaczynam się lekko bać. Nie wiem co mam robić, mówić. I czy cokolwiek z tych rzeczy zrobić...
- Gdzieś się wybierasz ? - syczy przez zęby nie spuszczając ze mnie swojego czujnego wzroku. 
- Ja... - nie wiem co mam mu powiedzieć.
- Co "ty" ? - pyta i robi krok w moją stronę. Jego wzrok jest groźny. Zaczynam się go trochę bać. Robię krok w tył. Nie mam pojęcia co mam zrobić. Oddech mi przyśpiesza i tak naprawdę jestem przerażona. Harry robi znowu krok w moją stronę a ja automatycznie się cofam. Jego wzrok pada na moje oczy i coś w jego postawie się zmienia. 
- Boisz się mnie ? - pyta a ja nieświadomie kiwam głową. Spuszczam głowę i patrzę na swoje buty. Milczymy. Po jakimś czasie czuje przyjemny dotyk na swojej brodzie. Moja głowa zostaje uniesiona do góry i jestem zmuszona patrzeć na Harry'ego. Jego zielone oczy wyrażają teraz masę uczuć Mimo, że nadal się go jeszcze trochę boje nie przeszkadza mi jego dłoń na moim policzku. Kiedy mam odwagę spojrzeć mu w oczy, słyszę.
- Przepraszam. Nie chciałem cię wystraszyć. Ja naprawdę nie chciałem. - pod koniec zdania głos mu lekko drży ale stara się to zatuszować. Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć więc kiwnęłam tylko głową na zgodę. Stoimy i patrzymy sobie w oczy, jego ręka nadal gładzi mój policzek. Nie wiem ile tak stoimy ale przypomina mi się, że muszę iść na zajęcia. 
- Muszę iść. - mówię cicho ale nie robię żadnego ruchu. 
- Nie. - i wrócił tam ten Harry. Co z nim jest nie tak? Dopiero co mnie przepraszał a teraz... ehh nawet nie wiem jak mam to określić. 
- Wypuść mnie. Muszę iść inaczej spóźnię się do Studia. - powtarzam kolejny raz. Nic mi nie odpowiada tylko podchodzi jeszcze bliżej i nawet nie wiem kiedy a wiszę głową w dół przewieszona przez jego ramię. 
- Aaaa! Puść mnie! Harry, słyszysz?! Puszczaj! - krzyczę i zaczynam bić go po plecach. - Co z tobą jest nie tak ?! Wypuść mnie! - lecz mimo moich krzyków, okładania go po plecach on i tak szedł dalej. Weszliśmy do kuchni i Harry posadził mnie na krześle. Nie patrzył na mnie. Stanął do mnie tyłem i zapatrzył się na widok za oknem. W pomieszczeniu panowała wszechobecna cisza. I co ja mam teraz zrobić? Nie rozumiem go, jego zachować, humorków... Jest tak zmienny jak "baba w ciąży". Tylko takie stwierdzenie przychodzi mi na myśl jako określenie jego zachowań. Ta cisza jest coraz bardziej uciążliwa. Jest już 6.30 i jeżeli mam wrócić po swoje auto, pojechać na chwile do domu i zdążyć na zajęcia to muszę już wyjść. Najciszej jak potrafię schodzę z krzesła i podchodzę do chłopaka. Staję za nim i kładę mi delikatnie dłoń na ramieniu. Kiedy moja dłoń zetknęła się z jego ramieniem, Harry lekko się spiął i obrócił głowę w moją stronę. Gdy spojrzałam w jego oczy, coś we mnie pękło... Te ciepłe i radosne oczy, które patrzyły na mnie jeszcze nie tak dawno teraz są smutne i widać w nich najprawdziwszy ból. Jeju i co ja mam teraz zrobić? Nigdy nie byłam w takiej sytuacji... Wygląda teraz jak takie małe, skrzywdzone dziecko. Nie chcę żeby taki był, chcę żeby się uśmiechał, śmiał, żeby był radosny, opiekuńczy tak jak wcześniej. I zastanawia mnie dlaczego nie chce mnie puścić, przecież ja chcę pojechać tylko na zajęcia, nie uciekam bóg jeden wie gdzie. Nie. Muszę się trochę odprężyć i przestać choć na chwile o wszystkim myśleć. A jedynym sposobem abym mogła tego dokonać jest taniec. Tak więc muszę jechać do studia. Nie mam takich zwykłych zajęć, ja tak naprawdę tą szkołę ukończyłam już rok temu lecz nadal uczęszczam a czasami nawet prowadzę zajęcia. Tak naprawdę idę tam tylko wtedy gdy potrzebuje o wszystkim zapomnieć. To jest mój azyl. Skoro Harry nie chce mnie puścić to może...
- Harry ? - chłopak podczas mojej wewnętrznej walki odwrócił wzrok i znów zapatrzył się przez okno. W tej chwili jednak odwrócił swoją głowę i kiwnął lekko głową na znak, że słucha.
- A może poszedłbyś tam ze mną? - dopiero teraz zdałam sobie jak to może idiotycznie brzmieć. Ale już za późno żeby to odkręcić. Jego oczy lekko się powiększyły i otworzył usta jakby chciał coś powiedzieć lecz po chwili je zamknął i znowu otworzył. Wyglądał trochę jak taka ryba wyjęta z wody. Kiedy myślałam już, że nie odpowie on się odezwał.
- Ja ? A po co ja tam ? - zapytał i lekko się uśmiechnął. Ugh, no naprawdę, jak baba w ciąży.
- Nie, Kubuś Puchatek! - sarkastyczny ton mi nawet pasuje. 
- Nie wiedziałem, że jestem Kubusiem Puchatkiem. - Do niego ten sarkazm lepiej pasuje. 
- To już wiesz. To jak? Idziesz ze mną czy wypuścisz mnie samą ? Wiesz, wyszłabym sama gdyby pewien osobnik zamiast klucza do drzwi ma ciąg cyferek. - w ostatnie zdanie dałam tyle ironii na ile było mnie stać. Harry uśmiechnął się sarkastycznie a ja odwzajemniłam ten uśmiech. Co z nami jest nie tak? Dopiero się do siebie nie odzywaliśmy, on na mnie warczał, ja się go trochę bałam i nie wiedziałam co mam powiedzieć a teraz prowadzimy "normalną" rozmowę, jeżeli takowa rozmowę można nazwać normalną i uśmiechamy się, a ja jeszcze do tego nic z tego nie rozumiem. Nie rozumiem jego zachować, zmian nastroju. I mówią, że to my kobiety jesteśmy skomplikowane. A weź tu zrozum takiego Harry'ego. 
-To jak? Wypuścisz mnie ? - jest już prawie 7 a ja o 8 muszę być w studiu.
- Hmm zastanówmy się. Samej cie nie puszczę. A jechać z tobą i nudzić się tam jakoś mi się nie chce. - odpowiada a we mnie gotuje się gniew.
- Masz.Mnie.W.Tej.Chwili.Wypuścić. Nie obchodzi mnie co ci się chce a co nie. Ja.Muszę.Tam.Dzisiaj.Być.I.Już! Więc albo mnie wypuścisz teraz albo ja znajdę sposób aby się stąd wydostać. - na niektóre zdania daje szczególny nacisk aby wyartykułować mu ich znaczenie. Patrzy na mnie i uśmiecha się po czym odpowiada. 
- Nie. - tylko tyle i wychodzi z kuchni. Sam tego chciałeś Styles. Ze mną się nie zadziera. Jeżeli chcę wyjść to wyjdę. Szybko biorę telefon i piszę sms'a do Alex.

Do: Alex xx

Hej młoda, daj
mi nr do Louisa.
Pliss to ważne.
Później ci wszystko
opowiem xx

Klikam wyślij i nie muszę długo czekać na odpowiedź. 

Od: Alex xx

Louis jest ze mną
i mówi, żebyś napisała
co chcesz bo on zostawił
telefon w domu xx
Czekam na opowieśc ;*

Do: Alex xx

Niech poda mi 
kod do drzwi 
wyjściowych w domu 
Harry'ego. Nie pytaj czemu.
później opowiem xx

Od: Alex xx

Kod: 201097
Proszę ale jakby co
nie masz go ode mnie. 
~ Lou xx

Ha. Mówiłam, że wydostanę się stąd.  Jeszcze raz powtarzam sobie w myślach kod i kiedy jestem pewna, że go pamiętam i chcę schować telefon do kieszeni on zaczyna wibrować. Sms.

Od: Alex xx
Zapomniałbym ;)
Kod do windy jest taki
sam jak do drzwi xx
Powodzenia w uciekaniu
z twierdzy smoka ;P
~ Lou xx

Twierdzy smoka ? Haha gorszego określenia w życiu nie słyszałam. Ale Lou to Lou. Harry'ego nigdzie nie ma. Idę do salonu i dopiero teraz słyszę dlaczego go nie ma. Z łazienki dochodzi odgłos prysznica. Kąpie się. Tak. To moja szansa. Szybko podbiegam do drzwi i wbijam kod na klawiaturze. Zamek klika i drzwi są otwarte. Szybko wychodzę i podbiegam do windy. Znów wbijam kod i winda się otwiera. Wbiegam do środka i wciskam przycisk "hol parter". Kiedy drzwi się zasuwają wypuszczam wstrzymywane powietrze. Czuję się jakbym uciekała przed jakimś przestępcą a tak naprawdę uciekam tylko przed Harrym. Oddycham głęboko i spoglądam na godzinę. Jest 7:05. Może zdążę, najwyżej odpuszczę sobie pierwszą godzinę zajęć i pójdę dopiero na drugie. Kiedy wychodzę z windy kamerdyner dziwnie się na mnie patrzy. Przyśpieszam kroku i szybko wychodzę z budynku. Idę w kierunku metra i akurat zdążam na to połączenie, którym muszę dojechać pod klub. Kiedy docieram pod klub jest już 7:30. Jak nic nie zdążę na 8:00 dojechać do studia. Idę w stronę swojego auta. Po drodze wyciągam tylko kluczyki od auta będąc już przy moim audi otwieram je i szybko wsiadam. Odpalam i włączam się do ruchu kierując się w stronę swojej posiadłości. Droga zajmuje mi kolejne 20 minut czasu i gdy parkuje pod domem jest już za dziesięć ósma. Jak najszybciej otwieram drzwi i od razu kieruję się do łazienki. Zrzucam z siebie ciuchy i wskakuje pod prysznic.

~ Harry xx

Szybko wychodzę z kuchni i kieruję się do łazienki. Muszę wziąć prysznic. Kiedy gorąca woda spływa po moim ciele, od razu się rozluźniam. Nie wiem co się ze mną dzieje. Od kiedy poznałem Mirę zacząłem się dziwnie zachowywać i nawet ja to zauważyłem. Mimo iż znam ją dopiero te dwa dni, czuje jakbym znał ją dużo dłużej. Muszę zmienić swoje zachowanie wobec niej, zachowałem się jak jakiś zaborczy i zazdrosny facet. A my nawet nie jesteśmy razem. A może to przez to co jej się przytrafiło ? To prawda, chcę ją chronić ale nie wiem czym się kierowałem kiedy nie chciałem jej wypuścić z mieszkania. Ona chciała jechać tylko na te swoje zajęcia. Woda spływa mi po oczach i twarzy ale nie zwracam na to uwagi. Może się utopie? Na tę myśl lekko się uśmiecham i kręcę głową. Muszę ją przeprosić. Że jak ? Przecież ja nigdy nie przepraszam. Nigdy! Ja chyba wariuje. Harry Styles i przeprosiny ? Dobre sobie... Szybko się myję i wychodzę z pod prysznica. 
Ubieram się i wychodzę z łazienki. 

Muszę znaleźć Mirę. Nie mogę jej tu przecież więzić. Wchodzę do salonu ale jej tu nie ma, idę do kuchni ale tu też ani śladu  po niej. 
- Mira! - wołam ale odpowiada mi cisza. Idę szybko do sypialni ale tam też jest pusto. Idę do drzwi i łapie za klamkę. Otwarte. 
- Cholera. - klne cicho pod nosem i szybko wybiegam z domu. Zamykam jeszcze tylko drzwi, tym razem kluczem i biegnę w stronę windy. Wciskam przycisk przywołujący i nie muszę długo czekać a winda stoi przede mną otworem. Wchodzę i wciskam przycisk przy którym pisze: hol parter. Winda się zamyka i już po chwili jestem w holu. Szybko wychodzę z budynku i kieruję się w stronę swojego auta. Wsiadam i włączam się do ruchu. Droga pod klub zajmuje mi 10 minut. Kiedy już jestem na miejscu widzę, że jej auta które wczoraj tu zostawiła nie ma. Parkuje i wysiadam z auta. Patrze na godzinę i stwierdzam, że chłopcy powinni już być. Dzisiaj mają przywieść nową dostawę i musi być jeden z nas. Jednak na wszelki wypadem biorę swoje klucze. Szybkim krokiem kieruję się do wejścia. Naciskam na klamkę i drzwi się otwierają. Czyli jednak się nie myliłem. Wchodzę i krzyczę. 
- Siema chłopaki. - po chwili już widzę Louisa i Liama, którzy siedzą przy barze i coś piją a Lou dodatkowo przegląda jakieś papiery.
- Siema stary. - mówi Liam i podaje mi dłoń. Ściskam ją i z Louisem robię to samo. Siadam z nimi i pytam. 
- Co tam sprawdzasz Tommo? 
- Przeglądam wydatki i dochody klubu. I muszę ci powiedzieć, że jest więcej wydatków niż ostatnio ale dochody także się dużo zwiększyły. Bardzo dużo. - na ostatnie daje duży akcent i uśmiecha się szeroko.  
- Dużo czyli ile ? - pytam i wstaję ze stołka aby zrobić sobie coś do picia. 
- O 15 tysięcy w ciągu tego miesiąca. Czyli jeżeli dobrze pójdzie to w tym miesiącu zarobimy po 40 tysięcy na każdego. - odpowiada i uśmiecha się dumnie. - A i na piątek mamy wynajęte dwie sale. Jakiś koleś dzisiaj dzwonił i bardzo nalegał. Tłumaczyłem mu, że nie wynajmujemy sal ale kiedy podał cenę jaką jest w stanie zapłacić za te dwie to od razu się zgodziłem. - mówi podekscytowany. 
- Ile ? - pytam. Zupełnie zapomniałem po co w ogóle wyszedłem z domu i przyjechałem tu. Interesy są teraz ważniejsze.
- 30 tysięcy razem z alkoholem i dwoma barmankami. 
- Dużo. Tylko, że nie mamy żadnych wolnych kelnerek. Ann zostaje tutaj, Beth i Kat tak samo czyli w sumie zostają Kira i Kate. W takim razie trzeba zadzwonić do Kiry i Kate bo o ile dobrze pamiętam to piątek mają wolny. Louis zajmij się tym, jakoś nie mam teraz na to czasu. - mówię i dopijam wodę, którą sobie nalałem. 
- A właśnie Harry, co to za laska, z którą spędziłeś wczoraj popołudnie i wieczór? - pyta Liam a mi od razu przed oczami staje obraz Miry. Cholera. Louis tak mnie zagadał, że zapomniałem po co tu przyjechałem. Mam przecież dzisiaj wolne. Choć w sumie ja zawsze mam wolne. 
- No właśnie. - Lou podłapał temat. - Po co Mirze był kod do twoich drzwi ? O cholera, właśnie się wkopałem. - Och Louis, wkopałeś się i to bardzo. 
- Hmm może dlatego Tommo, że nie chciałem jej wypuścić? - odpowiedziałem z sarkazmem i na moją twarz wpłynął ironiczny uśmieszek.
- Tego to się domyśliłem ale dlaczego? - dopytywał. Nie odpowiedziałem mu. Sam nie wiem dlaczego to zrobiłem.
- Pamiętasz co stało się ostatnim razem, kiedy tak się zachowywałeś? - tym razem to Liam zadaje pytanie. - Zaczynało się tak samo a ty nawet o tym nie wiedziałeś. - kiedy nie widzi żadnej reakcji z mojej strony kontynuuje. 
- Znowu chcesz przeżywać to samo? Chcesz żeby to się skończyło zanim na dobre się zacznie ? Naprawdę chcesz tego?Chcesz skrzywdzić w ten sposób kolejną dziewczynę? Myślałem, że już przez to przeszedłeś i nie będziesz znowu tego robił ale widzę, że się myliłem. - Liam zaczął swój wywód. Ja o tym doskonale wiedziałem ale wtedy to nie była tylko moja wina. To była po części JEJ wina. Muszę się bronić.
- Wtedy to nie była tylko moja wina. To przez NIĄ jestem teraz taki a nie inny. To przez NIĄ musiałem się znowu zmienić tylko, że na lepsze. Staram się ale kiedy jestem przy Mirze, nie zawsze mogę się pohamować. Jest mi naprawdę ciężko. Dopiero przy niej poczułem ten dziwny spokój, który towarzyszył mi kiedyś przy NIEJ. Nie zakochałem się w Mirze, co to, to nie. Po prostu ona ma na mnie dziwny wpływ... A jeszcze po tym co jej się przytrafiło, mam nieodpartą chęć chronienia jej. Nie umiem tego wytłumaczyć. Sam nie rozumiem tego. To jest strasznie pogmatwane. - kończę swoją wypowiedź i przecieram twarz ręką. 
- Co zamierzasz teraz zrobić ? - pyta Lou i patrzy na mnie porozumiewawczo. Czyżby wiedział o czym mówiłem z tym przytrafieniem? Możliwe, w końcu spędził ostatnio dużo czasu z Alex. Pewnie mu powiedziała. 
- Muszę ją znaleźć i to wyjaśnić. - mówię i wzdycham ciężko. To będzie trudne. 
- Zamierzasz jej powiedzieć o Ninie ? - Na dźwięk jej imienia natychmiastowo się spinam.
- Nie wypowiadaj przy mnie JEJ imienia. - cedzę przez zęby i patrzę na niego groźnie. 
- Okey, sorry. A wracając do mojego pytania, powiesz o NIEJ Mirze ? - Odpowiada Li i uśmiecha się przepraszająco. 
- Teraz nie. Może kiedyś. -mówię cicho i zwracam się do Louisa. - Znasz może jej adres? Albo chociaż adres tego studia do którego chodzi razem z Alex ? 
- Znam oba te adresy. Lex mi podała bo mam ją odebrać o 13 z zajęć. - uśmiecha się na to i patrzy na nas. Jego oczy się błyszczą. Coś tu się kroi tylko nie wiem jeszcze co ale się dowiem. Prędzej czy później Louis się wygada. A wracając do tematu naszej rozmowy. Spoglądam na telefon i stwierdzam, że jest 8:00. Cholera! Nie wytrzymam do 13:00. Muszę się czymś zająć bo inaczej chyba oszaleje. Chociaż równie dobrze mógłbym pojechać do domu Miry tylko, nie mam pewności, że ona nie jest już na zajęciach. Wzdycham ciężko i nic nie mówiąc idę na zaplecze. Przydałoby tam się zrobić porządek. Wszędzie jest pełno porozwalanych butelek, niepoustawianych skrzynek i masę kurzu. Muszę się czymś zająć do czasu aż pojadę z Louisem do studia a to będzie najlepsza rzecz jaką teraz zrobię. 

~ Mira xx

Po szybkim prysznicu zawinięta w ręcznik biegnę do garderoby po jakieś ubrania. 



Ubrana szybko kieruję się z powrotem do łazienki. Nakładam lekko makijaż i idę do swojego pokoju aby wziąć torebkę i zapakować i torbę na zajęcia. Upewniwszy się, że wszystko mam zbiegam do kuchni i łapie w rękę jabłko. Patrzę na zegar i stwierdzam, że jest 8:30 czyli mam pół godziny. Biorę klucze i wychodzę z domu. Jazda zajmuje mi 20 minut czyli mam jeszcze 10 aby się przygotować. Wchodzę do środka i od razu kieruję się do szatni. Kiedy wchodzę do środka Alex już tam jest. Siedzi przebrana i patrzy na swój telefon. Kiedy podchodzę do niej podnosi głowę, wstaje i rzuca się na mnie. 
- Wszystko w porządku ? - pyta i odsuwa się ode mnie aby móc zeskanować mnie spojrzeniem z góry na dół. 
- Tak. Jest ok. - odpowiadam i uśmiecham się szeroko. 
- Na pewno ? Nie wyglądasz dobrze. - stwierdza i przygląda mi się badawczo. Faktycznie, nie wyglądam dobrze ale to dlatego, że się nie wyspałam a potem jeszcze ta kłótnia z Harry'm. Nie mogę teraz o tym myśleć, nie chcę teraz o tym myśleć. 
- Na pewno. A teraz muszę się przebrać bo za 5 minut mamy zajęcia. - mówię i posyłam jej szeroki uśmiech. Odwzajemnia go siada z powrotem na ławce czekając na mnie. Szybko się przebieram i związuje włosy w kitkę. 

(bez słuchawek i różowej bokserki)

Lex jest ubrana podobnie do mnie.




Bierzemy jeszcze tylko wodę i idziemy na sale. Kiedy wchodzimy wszystkie rozmowy cichną ale jesteśmy do tego przyzwyczajone. Podchodzimy do naszego stałego miejsca i odkładamy butelki z woda na parapet. Telefon, który mam w kieszeni również tam kładę. Jest 9:00 czyli Pani Jonson powinna już tu być. Dziwne. Może się spóźni. Ale kiedy jest już prawie piętnaście po dziewiątej a jej dalej nie ma patrzę na Alex porozumiewawczo i łapiąc swoje rzeczy idziemy na początek sali gdzie stoi wieża muzyczna i kładziemy koło niej swoje rzeczy. Biorę pilot do ręki i wychodzę na środek. Nie robię tego pierwszy raz. Ogólnie rzecz biorąc nie jestem tutaj uczniem. Razem z Alex w końcu skończyłyśmy Akademie lecz patrząc na nasze zdolności dostałyśmy pozwolenie aby dalej uczęszczać do studia i w razie potrzeby pomagać lub zastępować nauczycieli. 
- Jak widać Pani Jonson się chyba nie pojawi dlatego zaczniemy już dzisiaj pracować nad układami do przedstawienia, które odbędzie się za dwa miesiące. - mówię i patrzę po wszystkich zebranych tu osobach. Kiedy nie widzę ani nie słyszę sprzeciwu mówię dalej. 
- Jako, że jesteście grupą zaawansowaną czyli krótko mówiąc jesteście najlepsi liczę na wasze ciekawe pomysły co do układów i wyboru piosenek. I o ile dobrze wiem to spora część z was także potrafi pięknie śpiewać, tak ? - pytam i uśmiecham się do nich. O tak. Jestem w swoim żywiole. Uwielbiam to robić 
- Ma może ktoś plan zajęć przy sobie? Dzisiaj macie tylko zajęcia taneczne czy także inne ? 
- Tylko taneczne. - odpowiada mi Lesie i uśmiecha się. 
- Dobrze, w takim razie nie stójcie tak tylko usiądźcie ponieważ najpierw trzeba wymyślić temat przewodni musicalu oraz dobrać odpowiednią muzykę co wcale nie jest takie łatwe. - mówię i podchodzę do szafki w rogu sali skąd ze swojej półki wyciągam ołówek, kartkę i podkładkę. Tak, jestem przygotowana w końcu to mi przypadła organizacja tego przedsięwzięcia zresztą jak co roku. Siadam po turecku na podłodze naprzeciwko całej grupy a Alex siada koło mnie. Tak, ona została wytyczona mi do pomocy a nawet jeśli by tak nie było i tak by mi pomagała. Zawsze to robi. I nie mówię tu tylko o przedstawieniu. 
- Okey, - mówię, kiedy już wszyscy siedzą naprzeciwko mnie. - Macie jakieś pomysły ? Nic ? Serio ? - pytam i wzdycham ciężko. Naprawdę trudno będzie mi z nimi pracować skoro nie chcą nic robić. - Skoro nie macie ŻADNYCH pomysłów - daję szczególny nacisk na jedno słowo - to tematem przewodnim będzie: miłość i pasja, muzyka, taniec. - usłyszałam tylko pomruki. Zaczynało mnie to wkurzać. Lexi miała chyba podobne odczucia bo wyraz jej twarzy był gniewny. 
- Odpowiada wszystkim ? - pytam a kiedy znów słyszę tylko lekkie pomruki aprobaty szlak mnie trafia.  - Wiem, że za mną nie przepadacie i wiem dlaczego ale to nie oznacza, że macie nie pracować. Nie chcecie nic przygotowywać teraz to skończymy to i zaczniemy ćwiczyć ale bądźcie pewni, że dam wam taki wycisk przed te najbliższe 3 godziny, że będziecie ledwo stać na nogach. A do tego przekaże wszystko Pani Jonson i u niej też nie będziecie mieć za ciekawie, więc teraz zacznijcie pracować i podajcie mi tytuły piosenek związane z tematem przewodnim. - kiedy skończyła krzyczeć trochę się uspokoiłam. I wystarczył mój wybuch aby zaczęli coś robić. Już po 10 minutach miałam całą listę różnych piosenek. Kiedy ja przeglądałam jeszcze raz wszystkie tytuły Lex poszła do szatni po mojego laptopa, którego wzięłam dzisiaj ze sobą. Podaje mi go. Włączam go. 
- Dobra, od której piosenki chcecie zacząć? - pyta Lex a ja w tym czasie włączam internet oraz podłączam laptopa do wieży. 
- Może "Love Me Like You Do" Ellie Goulding ? - uśmiecham się słysząc tytuł mojej i Lex ulubionej piosenki. Patrzę na nią a ona patrzy na mnie porozumiewawczo. Ta piosenka jest nasza. Wszyscy się zgadzają więc teraz potrzebne nam będzie jeszcze tylko kilka mikrofonów.
- Dobra, to najpierw trzeba was odpowiednio ustawić ale to za chwile. Teraz mi powiedzcie kto z was śpiewa. - o dziwo wszyscy podnoszą ręce. Uśmiecham się jeszcze szerzej i patrzę na Alex. Ma taka samą minę jak ja. 
- Matt biegnij szybko do sali muzycznej i weź 20 mikrofonów tylko tych na głowę. - mówię do chłopaka, który stoi najbliżej mnie a ten uśmiecha się tylko i wybiega z klasy. Wraca po 5 minutach z pudełkiem. Odbieram je od niego i kładę koło laptopa. - Tą piosenką rozpoczniemy występ. I od razu mówię, skoro wszyscy tutaj będą coś śpiewać. Pierwszą piosenkę będziemy śpiewać ja z Alex ale wy także. No dobrze to może zacznijmy bo jest już po dziesiątej a tą jedna chociaż piosenkę chciałabym przećwiczyć. - mówię i podaje każdemu mikrofon. Podłączam je jeszcze tylko żeby współgrały z głośnikami i możemy zaczynać. 
- O ile dobrze pamiętam to niedawno ćwiczyliście jakiś układ do tej piosenki więc wykorzystamy go jako podstawę i w razie potrzeby zmienimy niektóre kroki. Ustawcie się. Najpierw przećwiczymy sam układ. - włączam muzykę i zaczynamy.


Po godzinie tańczenia robimy mała przerwę. Patrzę na godzinę i stwierdzam, że jest przed dwunastą. Jeszcze tylko godzina. 
- Dobra, koniec przerwy. Teraz zaczniemy ze śpiewem. Każdy zapoznał się już po kim wchodzi i co śpiewa oraz zna tekst ? - pytam i patrzę na ich twarze. Wszyscy kiwają głową więc znów włączam muzykę i zaczynamy. 
Zaczynam śpiewać.

~ You're the light, you're the night
You're the color of my blood
You're the cure, you're the pain
You're the only thing I wanna touchNever knew that it could mean so much, so much
Follow me to the dark
Let me take you past our satellites
You can see the world you brought to life, to life
Touch me like you do, to-to-touch me like you do
What are you waiting for?




Lex:
~You're the fear, I don't care
'Cause I've never been so high

Razem:
So love me like you do, lo-lo-love me like you do
Love me like you do, lo-lo-love me like you do

Ja:
~Fading in, fading out
On the edge of paradise
Every inch of your skin is a holy Grail I've got to find
Only you can set my heart on fire, on fire
Yeah, I'll let you set the pace
'Cause I'm not thinking straight
My head spinning around I can't see clear no more
What are you waiting for?

Wszyscy razem:

Love me like you do, lo-lo-love me like you do(like you do)
Love me like you do, lo-lo-love me like you do
Touch me like you do, to-to-touch me like you do
What are you waiting for?

Love me like you do, lo-lo-love me like you do (like you do)
Love me like you do, lo-lo-love me like you do (yeah)
Touch me like you do, to-to-touch me like you do
What are you waiting for?

Lex:
I'll let you set the pace
'Cause I'm not thinking straight
My head spinning around I can't see clear no more
What are you waiting for?

Razem:
Love me like you do, lo-lo-love me like you do (like you do)
Love me like you do, lo-lo-love me like you do (yeah)
Touch me like you do, to-to-touch me like you do
What are you waiting for?

Ja:
Love me like you do, lo-lo-love me like you do (like you do)
Love me like you do, lo-lo-love me like you do (yeah)
Touch me like you do, to-to-touch me like you do
What are you waiting for?



Kiedy kończymy wszyscy zaczynają klaskać i się uśmiechać. Wyszło nam to nawet dobrze. Rzucam się Lexi na szyję i obię się śmiejemy. Robimy chwile przerwy i znowu zaczynamy. Zostało nam 15 minut. Włączam melodie i znowu zaczynamy. Ty razem wychodzi nam to jeszcze lepiej. 


~ Harry xx

Kiedy kończę sprzątać jest po dwunastej. W klubie jestem już tylko z Louisem bo Liam musiał iść do pracy. Dostawa przyjechała już jakieś półtorej godziny temu więc mamy resztę dnia wolne. No jeszcze tylko wieczorem musimy przyjechać i otworzyć klub, ponieważ żadna z barmanek nie ma klucza. Taki środek ostrożności. Zresztą znając Zayna i Perrie będą tu przez całą noc się bawić więc oni otworzą. Wychodzę z zaplecza i widzę Louisa, który dalej siedzi i przegląda papiery. Jezu, że mu się jeszcze nie znudziły te cyferki. Staję za ladą i nalewam sobie wody. Louis podnosi głowę i patrzy na mnie. 
- Gotowy ? - pyta i zaczyna składać te papierzyska. 
- Taa, możemy jechać. - mówię i odkładam szklankę do zmywarki, która stoi pod ladą. Zresztą jest tam ich więcej niż jedna. Są wyciszone i podczas imprez ich nie słychać. Wychodzimy i Louis zamyka drzwi. Każdy idzie do swojego auta. Lou jedzie pierwszy. Po jakichś 15 minutach bardzo szybkiej jazdy jesteśmy na miejscu. Wchodzę za Louisem do środka. Prowadzi mnie jakimś korytarzem aż do moich uszy dobiega jakaś melodia. Stajemy w drzwiach i wtedy ją widzę. Stoi na samym przodzie i tańczy. Lexi tańczy koło niej i śpiewa. Ciekawe czy Mira też śpiewa. Przyglądam jej się dokładniej i wtedy zauważam mikrofon. A więc jednak. Lex kończy swoją zwrotkę i zaczynają śpiewać we dwie więc nie mogę dokładnie przysłuchać się jej głosowi. Po chwili Lex odłącza się i Mira śpiewa sama. Stoję jak oniemiały. Ma piękny głos. Śpiewa ja anioł. Kończy śpiewać i melodia cichnie. Patrzę na Lou i stwierdzam, że ma taką samą minę jak ja tylko, że on ją ma na twarzy trochę dłużej. A dokładniej odkąd Lex skończyła śpiewać. Zaczynamy z Lou klaskać i od razu wzrok wszystkich spoczywa na nas.

~ Mira xx

Kończę ostatnią zwrotkę i uśmiecham się do siebie. Kocham to robić. Melodia kończy się równo z naszym tańcem. Ściągam mikrofon i już mam zamiar coś powiedzieć gdy słyszę odgłos oklasków od strony drzwi. Razem z Lex patrzymy w tamtą stronę a nasze reakcje są całkowicie odmienne. Moja przyjaciółka uśmiecha się i szybko podbiega do Louisa po czym rzuca mu się na szyję. Dziwne. Czyżby oni coś razem? Wypytam ją o to później. Ja z kolei stoję jak skamieniała i tylko patrzę Harry'emu w oczy. Po chwili opamiętuje się i mówię do grupy, że na dzisiaj koniec. Każdy zbiera swoje rzeczy i wychodzi. Zostaje tylko nasza czwórka.Wchodzą do sali ale ja nie patrzę na nich. Zaczynają rozmawiać. Odwracam się i podchodzę do laptopa aby go wyłączyć. Ściągam mikrofon i odkładam go do pudełka wcześniej odłączając go od głośników. Czuję na sobie czyjś wzrok ale nie odwracam się aby spojrzeć do kogo on należy. Dobrze wiem kogo on jest. Chowam wszystkie swoje rzeczy do torby z laptopem i podnoszę się upewniając, że wszystko jest na swoim miejscu. Nie chcę jeszcze wracać do domu, zresztą muszę wymyślić inne układy i odprężyć się a to jest najlepsza czynność abym to osiągnęła. Taniec i śpiew. Patrzę na telefon i stwierdzam, że jest 13:00. Czyli ogólnie mam sale do swojej dyspozycji jeszcze przez jakieś 6 godzin. Sprzątaczka przychodzi dopiero o 19:00 a ja i tak mam klucze do tylnego wejścia do studia. Czemu ? Zasługa mojego "tatusia" kiedy jeszcze było ze mną źle. Potrafiłam przesiadywać tu do późnej nocy i tańczyć. Dopiero po jakimś czasie doszedł śpiew. Wszyscy chyba zapomnieli, że mam ten klucz. Nie muszę się długo zastanawiać. Zostanę tu jeszcze trochę. Musze się odstresować. Odkładam torbę z powrotem na poprzednie miejsce i wyjmuje laptopa. Znów go włączam i podłączam do reszty sprzętu. Reszta dalej rozmawia. Wyjmuje jeszcze tylko jeden mikrofon po czym podnoszę się i wychodzę z sali aby odnieść resztę i przynieść sobie keyboard. To też mi pomaga. Uwielbiam grać na pianinie tak jak uwielbiam śpiewać i tańczyć. To jest moja odskocznia od codziennych problemów. Wracam po 10 minutach i odkładam to co przyniosłam w rogu sali. Tamci chyba nawet nie zauważyli mojego wyjścia. Ale to dobrze. Spoglądam na Alex. Jest wesoła i uśmiechnięta tak samo jak Lou. Mimowolnie na moje usta wkrada się mały uśmieszek. Podchodzę do komputera i wpisuję hasło aby się włączył. Zaczynam przeglądać swoją playlistę i w końcu wybieram jedną z moich ulubionych piosenek Martiny Stoessel* "Libre Soy". Jest po hiszpańsku ale na szczęście znam ten język bardzo dobrze. W końcu każde wakacje spędzam w Madrycie lub ewentualnie w Buenos Aires w Argentynie. Wkładam jeszcze tylko mikrofon i jestem gotowa. Odwracam się a reszta patrzy się na mnie jakbym zabiła im matkę. Serio. 
- Co ty robisz Ir ? - pyta Lex i podchodzi do mnie.
- A nie widać ? Na co ci to wygląda ? - pytam i podchodzę do sprzętu i włączam go. Kiedy nie odpowiada mówię.
- Zamierzam jeszcze trochę tu zostać i poćwiczyć. 
- Nie masz jeszcze dosyć ? - pyta i uśmiecha się wesoło do mnie. 
- Nie. Dla mnie taniec to sposób na odpoczynek. - odpowiadam i włączam podkład muzyczny. Staję na środku sali i zaczynam tańczyć a po chwili dokładam także śpiew. Nie obchodzi mnie to czy oni wyszli czy zostali. Dla mnie ważne są teraz kroki, melodia i słowa. Nic więcej. 

Włacz xx

~La nieve pinta la montaña hoyNo hay huellas que seguirLa soledad un reino y la reina vive en míEl viento ruge y hay tormenta en mi interiorUna tempestad que de mí salióLo que hay en ti, no dejes verBuena chica tú siempre debes serNo has de abrir tu corazónPues ya se abrióLibre soy, libre soyNo puedo ocultarlo másLibre soy, libre soyLibertad sin vuelta atrásY firme así me quedo aquíLibre soy, libre soyEl frío es parte también de míMirando a la distancia, pequeño todo esY los miedos que me ataban muy lejos los dejéLejanía me haces bien, ya puedo respirarLo sé a todo renuncié, pero al fin me siento en paz
Libre soy, libre soy
No puedo ocultarlo más
Libre soy, libre soy
Libertad sin vuelta atrás
Y firme así me quedo aquí
Libre soy, libre soy
El frío es parte también de mí

Fuerte, fría, escogí esta vida
No me sigas, atrás está el pasado
Nieve lo cubrió
Libre soy, libre soy
No puedo ocultarlo más 

Libre soy, libre soy
Libertad sin vuelta atrás
Y firme así me quedo aquí
Libre soy, libre soy
El frío es parte también de mí
Libre soy, libre soy

Libertad

Libre soy, libre soy


Kiedy kończę zauważam, że w sali nie ma nikogo oprócz mnie i Harry'ego. Ten jak gdyby nigdy nic siedzi sobie na parapecie ze zgiętymi nogami w kolanach i obserwuje mnie. Nic nie mówi i ja też nie zamierzam. Biorę łyk wody i włączam kolejną piosenkę. Tym razem mój wybór pada na Faydee "Can't let go" . Kolejna piosenka którą kocham . 

Włącz xx


Can’t can’t can’t go  - Nie potrafię, nie potrafię, nie potrafię odejśćCan’t can’t can’t go  Nie potrafię, nie potrafię, nie potrafię odejśćCan’t can’t can’t go  - Nie potrafię, nie potrafię, nie potrafię odejśćCan’t can’t can’t go  - Nie potrafię, nie potrafię, nie potrafię odejść

Kiedy mam zacząć śpiewać koleją zwrotkę słyszę tekst ale to nie ja śpiewam. To Harry.


Can’t live a day without you baby  - Nie potrafię przeżyć dnia bez ciebie, kochanieOh no… - oh nie...If you’re not here I don’t know what I’m living for - Jeśli cię tu nie ma nie wiem po co żyjęYou stared right in my eyes and said - Spojrzałaś prosto w moje oczy i powiedziałaśGo slow - Odejdź powoli‘Cause you’ve been hurt with that not once but twice before - Bo zostałeś tym zraniony wcześniej                                                                                                                      nie raz, a dwa 



Ja: 
I I I I  - Ja, ja, ja, ja
I don’t wanna fi-i-i-ight  - Nie chcę walczyć
You wanna say you trust me now but then you go and change your mind - Chcesz powiedzieć że mi                                                                                       ufasz ale potem odejdziesz i zmienisz zdanie

Harry:
I I I IJa, ja, ja, ja

Do it every ti-i-i-ime - Robię to za każdym razem

Just because he hurt you bad it’s in the past Tylko dlatego że on zranił cię mocno w przeszłości
I just wanna love you like that Ja chcę po prostu kochać cię w ten sposób

Stoję i patrzę na niego. W mojej głowie jest tysiąc przeróżnych myśli. Nie zatracam się w nich tylko patrząc mu w oczy zaczynam śpiewać kolejną zwrotkę.

~ She said don’t let go  - Ona powiedziała: Nie odchodź
‘Cause I’ve been hurt before  
Ponieważ byłam kiedyś zraniona
Said I’ve been hurt before  - 
Mówiła: Zostałam wcześniej zraniona
Yes, I’ve been hurt before  
Tak, zostałam wcześniej zraniona

Harry:
So I said oh no no no  - Więc powiedziałem o nie, nie, nie
No, I won’t let you go  - Nie, nie pozwolę ci odejśćNo, I won’t let you go  - Nie, nie pozwolę ci odejśćNo, I can’t let you go  - Nie, nie mogę pozwolić ci odejść

~ I can’t let go  - Nie mogę pozwolić odejść
Even if I tried  - 
Nawet jeśli próbuję
Ja:
~ I can’t, I can’t sleep at night  - Nie potrafię, nie potrafię spać w nocy
Swallow my and let it die  - Przełknę dumę i pozwolę temu umrzeć

Harry:
‘Cause I I can’t let go  - Ponieważ ja, ja nie potrafię odejść
Even if I tried  - Nawet jeśli próbuję
I can’t, I can’t sleep at night  - Nie potrafię, nie potrafię spać w nocy
I can’t, I can’t say goodbye  - 
Nie potrafię, nie potrafię powiedzieć –żegnaj
‘Cause I I can’t let go  
Ponieważ nie mogę, nie mogę pozwolić odejść

Ja:
Can’t can’t can’t go  - Nie potrafię, nie potrafię, nie potrafię odejść
Can’t can’t can’t go  
Nie potrafię, nie potrafię, nie potrafię odejść
Can’t can’t can’t go  - 
Nie potrafię, nie potrafię, nie potrafię odejść
Can’t can’t can’t go  - Nie potrafię, nie potrafię, nie potrafię odejść

Harry:
~ Nobody seems to understand  - Nikt nie wydaje się rozumieć
Why I stay  - 
Dlaczego zostałem
When I know you’re letting her push at me away 
Kiedy wiem że pozwoliłaś odepchnąć mnie z daleka od siebie
You got me working overtime oh yea  - 
Miałaś mnie cały czas, oh tak
And just to see that witsy smile upon your face
I tylko widziałem ten figlarny uśmiech na twojej twarzy 

Ja:
I I I I  - Ja, ja, ja, ja
I don’t wanna fi-i-i-ight  - Nie chcę walczyć
You wanna say you trust me now but then you go and change your mind - Chcesz powiedzieć że mi                                                                                       ufasz ale potem odejdziesz i zmienisz zdanie

Harry:
I I I I - Ja, ja, ja, jaDo it every ti-i-i-ime - Robię to za każdym razem
Just because he hurt you bad it’s in the past Tylko dlatego że on zranił cię mocno w przeszłości
I just wanna love you like that Ja chcę po prostu kochać cię w ten sposób

Ja:
~ She said don’t let go  - Ona powiedziała: Nie odchodź
‘Cause I’ve been hurt before  
Ponieważ byłam kiedyś zraniona
Said I’ve been hurt before  - 
Mówiła: Zostałam wcześniej zraniona
Yes, I’ve been hurt before  
Tak, zostałam wcześniej zraniona

Harry:
So I said oh no no no  - Więc powiedziałem o nie, nie, nie
No, I won’t let you go  - Nie, nie pozwolę ci odejśćNo, I won’t let you go  - Nie, nie pozwolę ci odejśćNo, I can’t let you go  - Nie, nie mogę pozwolić ci odejść

~ I can’t let go  - Nie mogę pozwolić odejść
Even if I tried  - 
Nawet jeśli próbuję

Ja:
~ I can’t, I can’t sleep at night  - Nie potrafię, nie potrafię spać w nocy
Swallow my and let it die  - Przełknę dumę i pozwolę temu umrzeć

Harry:
‘Cause I I can’t let go  - Ponieważ ja, ja nie potrafię odejść
Even if I tried  - Nawet jeśli próbuję
I can’t, I can’t sleep at night  - Nie potrafię, nie potrafię spać w nocy
I can’t, I can’t say goodbye  - 
Nie potrafię, nie potrafię powiedzieć –żegnaj
‘Cause I I can’t let go  
Ponieważ nie mogę, nie mogę pozwolić odejść

Ja:
Can’t can’t can’t go  - Nie potrafię, nie potrafię, nie potrafię odejść
Can’t can’t can’t go  
Nie potrafię, nie potrafię, nie potrafię odejść
Can’t can’t can’t go  - 
Nie potrafię, nie potrafię, nie potrafię odejść
Can’t can’t can’t go  - Nie potrafię, nie potrafię, nie potrafię odejść

Harry:
~ I can’t let go - Nie potrafię odejść
Can’t let can’t let can’t let  - Nie pozwolę, nie pozwolę, nie pozwolę
~ I can’t let go  - Nie mogę pozwolić odejść
Even if I tried  - Nawet jeśli próbuję

Ja:
~ I can’t, I can’t sleep at night  - Nie potrafię, nie potrafię spać w nocy
Swallow my and let it die  - Przełknę dumę i pozwolę temu umrzeć

Harry:
‘Cause I I can’t let go  - Ponieważ ja, ja nie potrafię odejść
Even if I tried  - Nawet jeśli próbuję
I can’t, I can’t sleep at night  - Nie potrafię, nie potrafię spać w nocy
I can’t, I can’t say goodbye  - 
Nie potrafię, nie potrafię powiedzieć –żegnaj
‘Cause I I can’t let go  
Ponieważ nie mogę, nie mogę pozwolić odejść

 Razem:
Can’t live a day without you baby  Kochanie, nie potrafię przeżyć bez ciebie dniaOh no…  - Oh nie...
If you’re not here I don’t know what I’m living for - Jeśli cię tu nie ma nie wiem po co żyję...

~ ♥ ~

 Po długie nieobecności wpadam do Was z nowym rozdziałem i 

mam nadzieję, że Wam się spodoba ;) Liczę na Wasze opinie ;* 

Mam do was także  kilka spraw;
~ Po pierwsze chciałam was przeprosić za moją długą nieobecność ale za dwa dwa tygodnie mam egzaminy gimnazjalne i cały swój wolny czas poświęcam na naukę :/
~ Po drugie następny rozdział pojawi się dopiero po skończonych egzaminach czyli za jakieś 3-4 tygodnie, bardzo mi przykro z tego powodu ale nie mam innego wyboru jeżeli chcę dobrze napisać te egzaminy co nie oznacza, że nie będę tu zaglądać.
~ Po trzecie bardzo cieszy mnie to, że niektórzy piszą do mnie na fb i pytają kiedy nowa notka. To naprawdę bardzo dopinguje w pisaniu. Ta świadomość, że jednak ktoś czeka i docenia twój wysiłek w pisaniu bo może dla niektórych wydaje się, że prowadzenie takiego bloga to łatwizna ale to nie jest prawda. 
~ Po czwarte wiem, że kończę notkę w takim momencie ale jeżeli bym napisała ciąg dalszy teraz nie czekalibyście z taką z niecierpliwością na kolejny. Tak wiem, że jestem okrutna.
~ Po piąte i ostatnie chciałabym Wam życzyć Wesołych, kolorowych i rodzinnych świąt Wielkanocnych oraz bardzo mokrego dyngusa ;P 

PS. Jeżeli macie jakieś pytania to zapraszam na swojego aska lub na fb :) na pewno coś na to poradzę :D

Do Zobaczenia niedługo Sis i Bro ( jeżeli takowi czytają ) 
Kocham Was ♥ 
Patiii ♥