niedziela, 22 lutego 2015

Rozdział 4 xx

~ ♥ ~
Jest mi strasznie wygodnie. I ciepło. Zdecydowanie za ciepło. Otwieram i przecieram lekko oczy. Kiedy już moje oczy przyzwyczaiły się do lekkiego światła uświadomiłam sobie, że nie jestem w swoim łóżku. Nie jestem w swoim domu. Na brzuchu czuję jakieś ruchy. Mhm nawet przyjemne zważywszy na to, że mnie lekko boli. Próbuję się przekręcić całym ciałem ale mi się to nie udaje. Od razu zaczyna mnie wszystko boleć. Jęczę i zamykam oczy.
- Nie ruszaj się. - słyszę i natychmiast otwieram oczy. 
gdzie ja jestem ? Serce zaczyna mi walić a oddech przyśpiesza. Obracam lekko głowę i wtedy go widzę. Natychmiast się uspokajam. Harry. On chyba zauważył, że się lekko spięłam bo powiedział:
- Spokojnie mała, to tylko ja. - i uśmiechnął się ukazując dołeczki w policzkach. Nic nie odpowiedziałam tylko pokiwałam głową, że rozumiem. I wtedy zdałam sobie sprawę, że leżę z głową na jego kolanach. Chciałam się natychmiast podnieść ale ból w dole brzucha i w głowie mi na to nie pozwolił. Syknęłam i złapałam się za głowę. I właśnie wtedy wszytko do mnie wróciło. To dlaczego jestem u Harry'ego, to że sny wróciły, to że jako jedyny mnie nie zostawił, mój płacz... Moje oczy natychmiast się zaszkliły i jedna łza spłynęła mi po policzku. 
- Mała, nie płacz. Wszystko jest dobrze. - wyszeptał i starł mi łzę. Z mojego gardła wydostał się suchy szloch. Nie mogłam płakać chociaż oczy miałam zaszklone. Nawet nie wiem kiedy znalazłam się na kolanach Harry'ego, który przytulał mnie do swojej piersi. Jedną ręką pocierał mi plecy a drugą dalej masował po brzuchu. Dokładnie tam gdzie bolało. Tym razem dłużej zajęło mi uspokojenie się. Żadne z nas nic nie mówiło. Po dłuższej chwili kiedy się już uspokoiłam, wzięłam głęboki oddech i odsunęłam się lekko od Loczka. Ten od razu się do mnie uśmiechnął.
- Wyspałaś się ? - spytał. Nie wspomniał nic o tym co wydarzyło się przed chwilą za co jestem mu wdzięczna. Spróbowałam odwzajemnić uśmiech ale nie jestem pewna czy nie wyszedł mi przypadkiem jakiś grymas. Jeżeli tak, to Harry tego nie skomentował.
- Nie, pospałabym jeszcze. - powiedziałam i w tym samym momencie ziewnęłam. Harry się tylko zaśmiał. Popatrzyłam na niego a potem przeniosłam wzrok na okno. Już ciemno. O matko! Która godzina ? Nie mam przy sobie telefonu. Jest gdzieś w torebce a torebka nie wiem gdzie leży.
- Która godzina ? - pytam Loczka. Wyciąga ramię gdzieś w bok i po chwili trzyma w dłoni swój telefon.
- Jest przed 21 mała. - mówi i patrzy na mnie z nieodgadniętą miną. Wciągam głośno powietrze. Szybko próbuję wstać ale kończy się to znowu bólem brzucha. Co jest ? Czemu mnie ta boli ? Przecież okres już miałam a jeść... O cholera. Nie jadłam nic od jakichś 24 godzin. Kręci mi się lekko w głowię. 
- Muszę jechać do domu. - mówię i ostrożnie próbuję się podnieść. Tym razem to nie ból a dłoń Harry'ego, która jest dalej na moim brzuchu mnie zatrzymuje.
- Gdzie się wybierasz mała ? - pyta zdziwiony i wzmacnia uścisk.
- Jak to gdzie ? Do domu. - odpowiadam z prostotą. 
- Jakoś mi się nie wydaje. - mówi i uśmiecha się ironicznie. Patrzę na niego i przetrawiam jego słowa. Musze wrócić do domu. Jutro muszę iść do studia na zajęcia. No o ile będę się wstanie ruszać. Wzdycham i mówię. 
- Jutro mam zajęcia. Musze iść. 
- Przykro mi ale nie wyjdziesz stąd dzisiaj. Poza tym twoje auto i tak jest pod klubem więc nie miałabyś jak dostać się do domu.- mówi spokojnie aczkolwiek poważnie. Chcę coś jeszcze powiedzieć ale widząc jego groźny wzrok odpuszczam sobie. Co jest ze mną nie tak ? Nigdy nie pozwalam żeby ktoś mną rządził a tu zjawia się taki Harry i nie wiem co mam robić. To jest strasznie pokręcone.  - Głodna ? - pyta jakby nie było poprzedniego tematu.
- Tak. - odpowiadam i chcę zejść z jego kolan, gdyż dalej na nich siedzę ale moje wysiłki idą na marne. Harry tylko się śmieje i wstaje z kanapy z ze mną na rękach. Nie wiem, który to już raz mnie dzisiaj nosi. Zmierzamy w stronę jak mi się wydaje kuchni. Moje przypuszczenia są słuszne. Posadził mnie na wysokim taborecie a sam zaczął się krzątać po pomieszczeniu.
- Na co masz ochotę ? - pyta i odwraca się do mnie stawiając przede mną parujący kubek. Herbata. Nawet nie wiem kiedy on ją zdążył zrobić. 
- Szczerze to nawet nie wiem... - odpowiadam szczerze i biorę łyk gorącego płynu. 
- Hmm to może naleśniki ? - jako odpowiedź posyłam mu tylko promienny uśmiech. Odwzajemnia go. W jego policzkach robią się takie urocze dołeczki. Mam ochotę wepchnąć mu tam palec. Na tę myśl zaczynam się śmiać.
- Z czego się śmiejesz ? - pyta i wykłada na blat przede mną składniki potrzebne do zrobienia naleśników. 
- Z ciebie. - i znowu zaczynam się śmiać. Nie wiem co mi jest. Jeszcze chwilę temu można powiedzieć, że przechodziłam załamanie nerwowe a teraz śmieje się jak głupia. Co ja z sobą robię ? Nie, pomyłka. Co ON ze mną robi. Bo ja sama nic sobie nie robię przecież. To jego wina, że cały czas się śmieje. I nie tylko to. Szybko się uspokajam i zapominam o przykrych rzeczach. Jak on to robi ? Nawet Alex tego nie potrafi. Ale tak szczerze to cieszę się, że mam teraz Harry'ego. Że mnie nie zostawił i był, jest i mam nadzieje będzie przy mnie gdy będę go potrzebować. Na tę myśl mój uśmiech lekko przygasa a Loczek, który mi się cały czas przygląda i przy okazji miesza ciasto zauważa to. Podchodzi do mnie i znowu się uśmiecha. Tak szeroko, że w jego policzkach pojawiają się "te" dołeczki. Nie mogę się powstrzymać i wtykam mu palce wskazujące w oba dołeczki. I znowu zaczynam się śmiać. Ja chyba zaczynam wariować. Serio. Harry patrzy na mnie zdezorientowany, lecz ten stan nie trwa długo. Teraz uśmiecha się sarkastycznie. Mina mi rzednie. Co on ma zamiar zrobić ? Długo się nie zastanawiając biorę do ręki trochę mąki. I obsypuje go. Śmieje się. Wygląda jak jakiś bałwanek. A potem nie wiadomo nawet kiedy wiszę przewieszona przez jego ramię jak worek ziemniaków. Piszczę i krzyczę.
- Puść mnie! - i dalej się śmieje.
- Nie ? - mówi to z takim sarkazmem, że zaczyna się lekko bać. Co on chce mi zrobić ? Kieruje się do salonu jak przypuszczam bo tak jakby widzę tylko jego nogi i tułów. I wtedy nachodzi mnie pewna myśl. A gdyby tak... Nie zastanawiając się długo kładę mu dłonie na żebrach i już chcę zacząć go łaskotać gdy słyszę. 
- Nawet tego nie próbuj. - mówi wyraźnie i dobitnie. Robię obrażoną minę, której on i tak nie widzi. Zaczynam się wiercić. Zaczyna mi się robić niewygodnie. I do tego ból brzucha. Wiercę się coraz mocniej i macham nogami, które już po chwili zostają unieruchomione. Cóż, zostaje mi jeszcze reszta ciała. Zaciskam ręce w pięści i zaczynam bić Loczka po plecach. 
- Uspokój się do cholery. - ale ja nic sobie z tego nie robię. Dalej się wiercę i go bije. Kątem oka zauważam, że właśnie mijamy salon. Gdzie on mnie niesie? Idziemy przez jakiś korytarz, którego wcześniej nie widziałam. Harry otwiera pierwsze drzwi po prawej. Wchodzimy i Loczek zapala światło. Jesteśmy w... W łazience ? Co on do cholery zamierza zrobić?! 
Łazienka jest ogromna. Wow. Harry posadził mnie na delikatnie na krześle, które nie wiem w jakim celu ale stało na środku pomieszczenia. Wyprostował się i popatrzył na mnie z góry. Nie odezwał się na razie jeszcze ani słowem. 
- Emmm po co mnie tu przyniosłeś ? - zapytałam i dokładnie rozejrzałam się po pomieszczeniu. Wystrój zapierał dech w piersiach. 
- Po to, że kiedy ja będę robić naleśniki ty się wykąpiesz.  - powiedział nie spuszczając ze mnie swoich teraz ciemno zielonych oczu. Um czyżby był wkurzony? Chyba tak...
- Co? - zapytałam głupio i popatrzyłam na niego jak na idiotę. Przecież ja nawet nie mam tutaj ciuchów a po za tym chciałam wrócić dzisiaj do domu.
- Dobrze słyszałaś. 
- Ale ja nie mam tutaj żadnych ciuchów a poza tym chciałam wrócić do domu. - powiedziałam tonem obrażonego dziecka.
- Och, ciuchy się na pewno jakieś znajdą. - powiedział i uśmiechnął się cwanie. - Więc teraz ja pójdę skończę to co zacząłem a ty zrobisz to co mówiłem. Zaraz przyniosę ci jakieś rzeczy. Spokojnie. 
- Ughh! Jesteś niemożliwy a poza tym to tobie by się prysznic przydał bardziej niż mi. - mówiąc to spoglądnęłam na jego włosy  i twarz, które były przypruszone lekko mąką. Uśmiechnęłam się lekko sarkastycznie i spojrzałam mu w oczy. 
- Nie igraj ze mną. Dobrze wiem jak teraz wyglądam i to przez ciebie ale ja mogę poczekać z tym prysznicem. Na pewno jesteś głodna więc rusz się i idź się kąpać.  Tam są czyste ręczniki. - wskazał na szafkę bliżej lustra. - Zaraz przyniosę ci coś do ubrania. - mówiąc to zaczął kierować się w stronę drzwi. Gdy tylko Harry zniknął zerwałam się z miejsca i zaczęłam chodzić po pomieszczeniu oglądając wszystko. Na końcu podeszłam do lustra i aż się przeraziłam swoim wyglądem. Na policzkach miałam ślady tuszu tak samo jak wokół oczu. Szybko odkręciłam wodę i zamoczyłam ręce po czym przemyłam twarz i wytarłam ręcznikiem, który w międzyczasie zdążyłam wyciągnąć. Był gruby, miękki w dotyku i czarny. Kiedy ja zdążyłam to wszystko zrobić Harry jeszcze nie przyniósł mi rzeczy więc postanowiłam na niego nie czekać i się wykąpać. Zrzuciłam z siebie ciuchy i owinęłam się na wszelki wypadek ręcznikiem tak żeby jak Harry wejdzie żebym nie była goła. Swoje ciuchy złożyłam i położyłam na krześle na którym wcześniej posadził mnie Loczek a jego bluzę powiesiłam na oparciu. Odczekałam jeszcze chwile aby mieć pewność, że nie wejdzie ściągnęłam ręcznik i weszłam pod prysznic. Gorąca woda to zdecydowanie to czego mi było trzeba. Rozejrzałam się w poszukiwaniu żelu. Stał na półeczce. Sięgnęłam po niego i wtedy zobaczyłam, że jest on męski. Uderzyłam się płaską dłonią w czoło. No tak. Przecież to oczywiste, że jest męski. Ehh trudno. Nie mam wyboru. Muszę się umyć takim. Nalałam sobie trochę na rękę i szybko się umyłam. Spłukałam jeszcze tylko lekko włosy chłodną wodą i wyszłam spod prysznica. Owinęłam się ręcznikiem i podeszłam do lustra. Od razu w oczy rzuciły mi się rzeczy ułożone pod lustrem. Rzeczy, których tu wcześniej nie było. Harry. Był tu kiedy brałam prysznic. Moje policzki przybrały jeszcze czerwieńszy kolor niż miały wcześniej a mi się zrobiło bardzo gorąco. Wzięłam ciuchy w dłonie i stwierdziłam, że to zwykłe szare dresy i bluza przez głowę. Także szara. 
Kurczę, nie mam czystej bielizny a nie mogę nie mieć jej na sobie. Trudno. Przeżyję jak raz ubiorę brudną. Szybko się wytarłam i założyłam bieliznę oraz rzeczy od Harry'ego. Pierwsze co sobie uświadomiłam to to, że pachną jego perfumami. Zaciągnęłam się lekko tym zapachem. Mhmm. Spodnie jako tako pasowały ale w bluzie rękawy były dużo za długie. Przynajmniej będę mogła schować sobie dłonie jak będzie mi zimno. Wzięłam jeszcze jeden suchy ręcznik i wytarłam nim włosy. Kiedy woda już z nich nie kapała, roztrzepałam je lekko rękoma i przerzuciłam na plecy. Stwierdziwszy, że jestem gotowa wyszłam z łazienki i poszłam w lewo w stronę salonu. Kiedy tam dotarłam mogłam poczuć jakiś wyjątkowo ładny zapach. Skierowałam się w stronę kuchni. Kiedy tylko weszłam do pomieszczenia Harry obrócił się w moją stronę i zlustrował mnie wzrokiem. Czy ja już wspominałam, że nie jestem jakimś okazem w zoo ? 
- Aww, fajnie wyglądasz w moich ciuchach, chociaż na mnie i tak wyglądają lepiej. - powiedział kiedy skończył oględziny mojego wyglądu. Nie skomentowałam tego tylko usiadłam na krześle na którym siedziałam wcześniej zanim Loczek mnie wyniósł i zapytałam.
- Co tak ładnie pachnie ? Czyżby moje naleśniki ?
- Pff twoje ? Moje. - powiedział i podsunął mi pod nos talerz naleśników polanych syropem klonowym z owocami i bitą śmietaną. Mniam, skąd wiedział, że takie uwielbiam ? Nie zastanawiając się długo zaczęłam jeść. Rozpływały się w ustach. Spoglądnęłam na Harry'ego i zobaczyłam, że on nie je tylko przygląda mi się.
- Mam coś na twarzy ? - zapytałam.
- Nie, ale lubię patrzeć jak jesz. - odparł i się uśmiechnął. Uhh i znowu te dołeczki. 
- Czemu nie jesz ? - zadałam kolejne pytanie i wpakowałam sobie do ust kolejny kawałek  naleśnika. 
- Bo nie jestem głodny. - odpowiedział. - Dobre ? - teraz on zapytał i wskazał na mój talerz. 
- Pyszne. Chcesz spróbować ? - mówiąc to wzięłam kawałek naleśnika na widelec i podstawiłam mu prawie pod nos. Prawie, bo nie dosięgałam dalej. Zirytowana wstałam ze swojego miejsca i dalej z widelcem w ręce podeszłam do niego. Nie dając mu czasu na odpowiedź powiedziałam i podstawiłam mu do ust widelec.
- No dalej, otwórz  mordkę. Wiem, że chcesz spróbować. - zaczęłam się lekko z niego nabijać ale cóż. Spojrzał na mnie jak na idiotkę ale ja nic sobie z tego nie robiąc mówiłam dalej. 
- No już. Otwórz tą swoją paszczę abym mogła ci wsadzić do niej tego pysznego naleśnika z syropem klonowym, owocami i bitą śmietana. No już. Wiem, ze tego chcesz. Nie daj się prosić. 
- Mała, igrasz z ogniem. Wiesz o tym prawda? - powiedział to ale zjadł to co podtykałam mu pod nos. Uśmiechnęłam się do siebie z zadowoleniem i usiadłam z powrotem na swoim miejscu nie komentując jego wypowiedzi. Harry pokręcił tylko głową i powiedział.
- Jedz a ja za ten czas pójdę się wykąpać. Jak skończysz wstaw po prostu talerz do zlewu i poczekaj w salonie. - Kiwnęłam tylko głową, że rozumiem i Harry wyszedł. Dokończyłam jeść, wstawiłam talerz do zlewu i poszłam do salonu. Telewizor był włączony. Kiedy mijałam fotel w oczy rzuciła mi się moja torebka. Wyciągnęłam z niej telefon i usiadłam na sofie. Miałam 3 nieodebrane połączenia od Lex. Och urwie mi za to głowę. Jestem pewna. Powinnam do niej zadzwonić ale nie mam już dzisiaj siły wszystkiego jej tłumaczyć. Chętnie poszłabym już spać. Ale nie pójdę. Boję się. Nie chcę tego znowu przeżywać. Dwa lata miałam spokój od tego i tak nagle wszystko wróciło. Tylko dlaczego? Co się takiego stało ? próbuję sobie przypomnieć wszystko co się ostatnio zdarzyło... Och! Klub. Ten facet. Jego ręce na moich biodrach. Pamiętam jak się wtedy czułam. Bałam się. Próbowałam się wyszarpać ale nie udało mi się. Tak jak wtedy. Wtedy też się szarpałam i mi się nie udało. Tylko, że teraz ktoś mi pomógł, ktoś był w pobliżu a wtedy byłam sama. SAMA. Nikogo ze mną nie było. Ale czy mój strach był aż tak silny, żeby wywoływać teraz te sny? Możliwe że tak... Moje przemyślenia przerywa Harry który siada koło mnie na kanapie. Jest ubrany podobnie do mnie tylko, że on zamiast bluzy ma przylegający podkoszulek. Jego zapach od razu uderza w moje nozdrza. Jejj jak on bosko pachnie. Ziewam lekko i spoglądam na niego. Przygląda mi się. Czy z nim jest coś nie tak ? Cały czas mi się przygląda. Serio czuję się jak jakieś wyjątkowo rzadkie zwierze w zoo albo jakiś obiekt badań. 
- Zmęczona? - pyta i wreszcie odrywa ode mnie wzrok. Nareszcie. Jednak moja uciecha nie trwa długo. Po chwili kiedy mu nie odpowiadam od razu przenosi na mnie swoje spojrzenie zielonych tęczówek. Już mam odpowiedzieć, że nie ale w tej chwili znowu ziewam i samoczynnie trę lekko oczy. 
- Widzę, że tak. Choć. Idziemy spać. Przykro mi ale mam tylko jedną sypialnie więc musisz spać ze mną bo ja nie zamierzam spać na sofie a tym bardziej na ziemi. - wypowiadając ostatnie zdanie uśmiecha się ironicznie i wstaje z sofy po czym wyciąga do mnie rękę abym także wstała. Kierujemy się tym samym korytarzem, którym idzie się do łazienki. Mijamy drzwi łazienki i idziemy dalej do końca korytarza. Harry otwiera duże, czarne drzwi których wcześniej nie widziałam pewnie dlatego, że ściany w tym korytarzu także są czarne. Otwiera je i wskazuje mi głową abym weszła. Wchodzę i myślałam, że niczym mnie już dzisiaj nie zaskoczy ale jednak się myliłam. Sypialnia jest duża i posiada dwa wielkie okna z widokiem na miasto. 
Jak zdążyłam zauważyć to wszystko w tym mieszkaniu jest w kolorach bieli, czerni, szarości i ecru*. Podchodzę do okna i wyglądam przez nie na panoramę Londynu. Wiedziałam, że jest on piękny nocą ale nie myślałam, że aż tak. Zapiera dech w piersiach. Mogłabym tak stać i patrzeć cały czas tyle, że moje zmęczenie dale mi się we znaki. Obracam się od okna i spoglądam na Harry'ego który stoi oparty o framugę drzwi. Posyłam mu szeroki uśmiech, który odwzajemnia po czym siadam na łóżku. Harry zamyka drzwi i podchodzi do mnie. 
- Na co czekasz? Do spania, już! - śmieje się i pokazuje to na mnie to na łóżko. Patrzę na jego uśmiechniętą twarz i także próbuje to zrobić ale wychodzi mi tylko grymas. Harry, jakże by inaczej to zauważa. Siada koło mnie i pyta.
- Mała, co jest ? - jego głos, co mnie niezmiernie dziwi jest ciepły, łagodny i troskliwy. Jedyną osobą, która zwracała się do mnie takim tonem była moja babcia, która już nie żyje i jak do tej pory Alex. Nikt więcej. Popatrzyłam na niego dużymi oczami, po czym spuściłam głowę i wyszeptałam bardzo cicho. 
- Boję się zasnąć. - mówię bardzo cicho ale jestem pewna, że Harry mnie słyszy. Wzdycha i przytula mnie mocno do siebie. Jest ode mnie większy, pachnący i miękki przez co czuję się jakbym przytulała się do misia. Nie przeszkadza mi to. Ostatnią osobą do której mogłam się tak przytulić także ode mnie odszedł. Mój kochany dziadek. Razem z babcią zastępowali mi rodziców. Kochałam ich i nadal będę kochać mimo, że ich już nie ma przy mnie. Nie żyją. Gdyby nie te wypadek pewnie byliby tu teraz ze mną. Zginęli półtora roku temu. Chociaż nie ma ich przy mnie ciałem to babcia zawsze mi powtarzała, że będą przy mnie duchem. Nigdy mnie nie opuszczą. Zawsze będą nade mną czuwać. I ja w to wierze. Może jestem głupia ale ufałam im jak nikomu innemu i wierze, że zawsze są ze mną...
Nie wiem ile tak siedzimy ale podejrzewam, że długo. Harry odsuwa mnie od siebie lekko i patrzy na moją twarz. Posyła mi lekki uśmiech i mówi.
- Mała, nie bój się. Przecież jestem przy tobie. Wcześniej też byłem i śniło ci się TO ? - ostatnie słowo lekko podkreślił. Pokręciłam głową i mruknęłam.
- Nie. Nie zostawisz mnie samej? - wiem, jestem idiotką ale muszę się upewnić.
- Nie zostawię, obiecuję. No to jak już sobie wszystko wyjaśniliśmy to kładź się do łóżka. No już. - na koniec puszcza mi oczko i wstaje. Przesuwam się wyżej i wchodzę pod kołdrę. Wyciągam jeszcze tylko z kieszeni telefon i kładę go na szafce przy łóżku. Kładę głowę na poduszkę i podkurczam nogi tak, że mam jej przy brzuchu. Czuję jak Harry kładzie się koło mnie i gasi światło. Po chwili czuję jak coś ciągnie mnie na środek łóżka. Tym czymś okazały się ręce Harry'ego, który przytulił się do mnie tak, że leżeliśmy na łyżeczkę. Uśmiecham się lekko i przymykam oczy. Czuję jak jedna z rak Loczka umiejscawia się na moim brzuchu. Tam gdzie wcześniej. Zaczyna nią zataczać lekkie kółka a ja zaczynam odpływać. Próbuję nie zasypiać ale wiem, że jestem na straconej pozycji. Ledwo otwieram oczy. Harry chyba wyczuł, że się opieram bo szepnął mi do ucha.
- Spokojnie mała. Możesz spokojnie zasnąć. Będę tu przez całą noc. - słysząc te słowa całkowicie się rozluźniam i już prawie śpię gdy słyszę.
- I mam nadzieję, że nie tylko przez tą. Najlepiej przez każda noc jaka nadejdzie. - po tych słowach odpływam. Ostatnia myśl jaka przewija mi się przez głowę to czy on to naprawdę powiedział czy mi się to przyśniło...

~ ♥ ~

* - czytaj "ekri"; jest rodzaj koloru beżowego.

~ ♥ ~

Rozdział średnio mi się podoba. Jest jako taki. Szczerze to w mojej głowie wyglądało to całkiem inaczej no ale cóż jest jaki jest i nie zamierzam go trzeci raz zmieniać.
Mam tylko nadzieję, że Wam się spodoba i zostawicie po sobie jakiś ślad w postaci komentarza.
Wystarczy nawet zwykła kropka, bylebym wiedziała, że ktoś czyta moje opowiadanie ;D

Patiii ♥
~ ♥ ~
CZYTASZ = POZOSTAW PO SOBIE KOMENTARZ!
NIC CIĘ TO NIE KOSZTUJE A DLA MNIE
WIELE ZNACZY! ☻





niedziela, 15 lutego 2015

Rozdział 3 xx

~ ♥ ~
Z moich oczu płynie coraz więcej gorących łez, które zostawiają mokre ślady na policzkach. Harry nic nie mówi. Ale ja i tak wiem co się zaraz stanie. WSZYSCY reagują tak samo. Dlaczego mam taki niewyparzony język?! Gdybym się wtedy nie zająknęła nie byłoby teraz tej sytuacji. Może siedzielibyśmy tak jak teraz ale zamiast ponurej i napiętej atmosfery śmialibyśmy się i wygłupiali? Chociaż z czasem i tak pewnie by się o tym dowiedział a wtedy na pewno było by gorzej niż teraz... Nie wiem ile jeszcze wytrzymam w tej ciszy. Wole żeby coś powiedział, byle co. Nawet gdyby były to wyzwiska. Wszystko było by lepsze od tej przemożniej ciszy. Zerkam szybko na Loczka ale ten siedzi jak spetryfikowany. Jego wzrok jest utkwiony we mnie. Jego oczy nie wyrażają żadnych uczuć. Nic. Zaczynam się powoli podnosić.
- To ja już pójdę. - szepczę cicho i łapię za swoją torbę, która leży koło mnie. Nie patrze na niego.
- Co ? NIE! - gdy zamierzam zrobić krok w stronę drzwi słyszę jego zdziwiony głos a potem krzyk. Wzdrygam się. Słyszę jak się podnosi.
- Mówię, że lepiej będzie jak już pójdę. - mówię cicho nadal na niego nie patrząc. Słyszę jego kroki a już po chwili widzę czubki jego butów. Głowę mam spuszczoną. Łapie mnie lekko za brodę i unosi mi głowę tak, że muszę patrzeć mu w oczy.
- Powiedziałem, że nigdzie nie idziesz! - mówi cicho ale groźnie. Przez moim kręgosłupie przechodzi dreszcz. Próbuję spuścić wzrok ale mi nie pozwala. Zaciska lekko palce na mojej brodzie. W moich oczach znowu pojawiają się łzy. Chwilę temu udało mi się je powstrzymać tak, że przestały lecieć ale teraz czuję, że zaraz znowu wypłyną. Jego dotąd ostry wzrok łagodnieje. 
- Mała. - szepcze miękko i łapie mnie za ramiona przytulając mnie do siebie. Rozpływam się. Nie hamuję już łez. Harry obejmuje mnie bardzo mocno.
- Ćśś mała, przepraszam. Nie chciałem cię przestraszyć. - słyszę jego szept przy uchu. Jest taki aksamitny. - Po prostu się zdenerwowałem... - Z mojego gardła wydobywa się głośny szloch. Harry zacieśnia uścisk wokół mnie. Jestem w rozsypce. Nie chcę żeby mnie taką oglądał. Kiedy ta myśl pojawia się w mojej  głowie zaczynam się szarpać. Chcę do domu. Chcę spać. Chcę zniknąć. Od natłoku myśli i wysiłku zaczyna mnie boleć głowa. Lecz pomimo tego nie przestaje się szarpać. W końcu udaje mi się wyrwać. Rzucam się w stronę drzwi. Już prawie łapie za klamkę gdy ktoś mnie ubiega. Myślę, że otworzy mi drzwi lecz on tego nie robi. Za to z kieszeni swoich dżinsów wyciąga klucz, wsadza w zamek i przekręca go po czym wyjmuje i z powrotem chowa do kieszeni. Stoję jak skamieniała. Czy on właśnie zamknął drzwi ?! Na klucz?! Łapię za klamkę i ciągnę ale drzwi ani drgną. A więc jednak... Zrobił to. Czego on ode mnie chce ?! Nie zniosę żadnych wyzwisk i poniżań z jego strony. Moje serce wali jak oszalałe.
- Wypuść mnie! - piszczę i znowu ciągnę klamkę. Drzwi są nadal zamknięte. 
- Nie zrobię tego. Nie pozwolę ci uciec. - mówi spokojnie. Za spokojnie jak na mój gust. Podnoszę na niego wzrok. Stoi koło mnie z rękami skrzyżowanymi na piersi i wzrokiem utkwionym we mnie. 
- Dlaczego? -  w głowie zaczynam mi się kręcić i ból się nasila. Przytrzymuję się delikatnie drzwi.
- Ponieważ tego nie chcę. Nie chcę żebyś odchodziła. To, że zostałaś zgwałcona nie czyni cię kimś okropnym. Każdemu mogło się to przytrafić. - nadal mówi spokojnie i łagodnie. Głowa pulsuje mi tępym bólem.
- Och. - tylko tyle jestem w stanie w tej chwili powiedzieć. - Przepraszam. - mówię cicho i zerkam na niego ukosem. Już nie płaczę.
- Za co ? - pyta zaskoczony i robi krok w moją stronę. 
- Za wszystko... - odpowiadam i patrzę mu w oczy. Strasznie boli mnie głowa. Muszę usiąść bo w innym wypadku się przewrócę. Harry chyba to zauważa bo podchodzi jeszcze bliżej mnie i znowu bierze na ręce. Zarzucam mu swoje ręce na szyje i chowam głowę w zagłębieniu jego szyi. 
- Nie masz mnie za co przepraszać, mała. To zrozumiałe, że tak zareagowałaś na moje zachowanie. - mówi i kieruje się w stronę jednej z kanap. Sadza mnie, po czym siada obok. Przygląda mi się kiedy siedzę z zamkniętymi oczami oparta o kanapę. 
- Dobrze się czujesz ? - pyta. Kręcę głowa na "nie" i oddycham głęboko. Zaczyna robić mi się zimno a moim ciałem wstrząsa dreszcz. Harry to zauważa. Przykłada mi rękę do czoła. Mhmm ma taką przyjemnie chłodną dłoń...
- Mała, masz gorączkę. Co cię boli ? - stwierdza i pyta. 
- Głowa, lekko brzuch i kręci mi się w głowie. - mówię cicho i łapię się za brzuch.
- Jadłaś coś dzisiaj? - pyta a w jego głosie można wyczuć powagę. Znowu kręcę głową na "nie". No nie licząc tych dwóch łyżeczek jogurtu to faktycznie nic nie jadłam.
- Kurwa, Mira. Nie możesz nic nie jeść przez cały dzień. A tak w ogóle to ile dzisiaj spałaś, hmm ? Tylko proszę, powiedz mi prawdę. - jego głos jest bardzo poważny. Co on się tak przejmuję? 
-Dw-iee i pó-ł go-godziny. - Jąkam się i odwracam głowę w drugą stronę. Boję się na niego spojrzeć. Wzdycha głośno.
- Zimno ci ? - pyta. Kiwam tylko głową na "tak" i wtedy czuję jak coś opada mi na ramiona. Czuję ten zapach. Zapach jego. Spoglądam na swoje ramiona i zauważam, że założył mi swoją bluzę. Przenoszę wzrok na niego a on posyła mi mały uśmiech.
- Jesteś głodna? - Kręcę głową na "nie" Nic nie przełknę. Nie ma nawet o tym mowy. Jedyne o czym teraz marzę to sen. Ale nie mogę zasnąć. Nie chcę znowu o TYM śnić. Harry marszczy brwi ale nic nie mówi. Jestem mu wdzięczna za to, że nie nalega abym coś zjadła. Od płaczu pieką mnie oczy. Oprócz tego nadal jest mi zimno. Moje powieki robią się coraz cięższe. Nie wiem jak długo wytrzymam. Ziewam. Loczek to zauważa. Zresztą jak mógłby tego nie zauważyć skoro cały czas bacznie mnie obserwuje ?
- Mała, może się prześpisz ? 
- Nie mogę iść spać. - mówię i patrzę mu w oczy. - Koszmary. - odpowiadam na jego niezadane pytanie. Wiem, że chciał o to zapytać. Widzę to w jego oczach. Przygląda mi się jeszcze chwilę po czym przyciąga do siebie i przytula. Mocno i opiekuńczo.
- Chodź. Spróbujemy coś poradzić na twoje koszmary. - mówi łagodnie i się podnosi. Podaje mi rękę. Łapię za nią i się podnoszę. Kiedy tylko to robię przed oczami mam czarno a nogi odmawiają mi posłuszeństwa. Gdyby nie Loczek najpewniej leżałabym teraz na ziemi. Po raz kolejny dzisiaj bierze mnie na ręce. Podchodzi do drzwi i je otwiera. Co? Jak? Musiał je pewnie otworzyć gdy nie patrzyłam. Wychodzimy z sekcji VIP i kierujemy się do tylniego wyjścia. Wychodzimy i Harry zamyka drzwi. Dalej mnie niesie. Kierujemy się w stronę czarnego Saab'a. Harry otwiera drzwi od strony pasażera i sadza mnie na siedzeniu. 

- Moje auto. - mówię i patrzę w kierunku mojego białego audi. Stoi na tym samym miejscu na którym je zostawiłam.
- Później po nie wrócimy. Nie masz siły żeby ustać na własnych nogach a co dopiero na prowadzenie auta. - mówi i patrzy na mnie uważnie. Chcę coś powiedzieć ale jego wzrok mnie ucisza. Wzdycham ze zrezygnowaniem i siadam wygodniej w fotelu. Harry na ten gest uśmiecha się ironicznie, zamyka drzwi pasażera, okrąża auto i już po chwili siedzi koło mnie na miejscu kierowcy. Gładko odpala silnik i wyjeżdża z parkingu. Silnik chodzi tak cicho, że słyszę swoje myśli. Kierujemy się w stronę centrum Londynu. 
- Gdzie jedziemy ? - pytam i patrzę na niego. Jest skupiony na drodze. 
- Do mojego mieszkania. - odpowiada z prostota a na jego ustach maluje się lekki uśmieszek. Nic już nie mówię. Jedziemy w ciszy. Nawet radio nie gra. Po 15 minutach zatrzymujemy się pod jednym z wieżowców. Patrzę na niego ze zdziwieniem. On tylko wzrusza ramionami i wysiada z auta. Okrąża je i otwiera mi drzwi. Ledwie zdążam wysiąść a Harry znowu bierze mnie na ręce.
- Umiem chodzić. - burczę do niego ale i tak zarzucam mu ręce na szyje.
- Wiem. - prycham. On nie przejmując się tym w ogóle zaczyna iść w stronę wejścia do budynku. Zatrzymujemy się przy dużych, oszklonych drzwiach. Styles stawia mnie na ziemi po czym wstukuje długi ciąg licz na klawiaturze przy wejściu. Po chwili drzwi się otwierają. Harry odwraca się w moją stronę i uśmiecha lekko. Otwiera szerzej drzwi przede mną abym weszła po czym sam wchodzi za mną. Znajdujemy się w dużym, bogato zdobionym holu. Nie mam wiele czasu aby się dobrze rozejrzeć ponieważ Harry popycha mnie lekko w kierunku wind. Po chwili wsiadamy do windy i Harry znowu wbija na klawiaturze jakiś długi kod. Między nami panuje cisza. Lekko krępująca, bynajmniej dla mnie. Nie wiem jak mam się zachować a Harry wygląda na wyluzowanego. Na jego twarzy widnieje lekki uśmieszek. Po jakichś pięciu minutach winda się otwiera a my wysiadamy. Znajdujemy się w bardzo małym i wąskim korytarzu. Tuż naprzeciwko windy znajdują się jedne jedyne drzwi. Podchodzimy do nich i Styles otwiera je kluczem a następnie spogląda na mnie. Puszcza mi oczko i otwiera szeroko drzwi. Czuję jak moje policzki robią się czerwone.
- Witaj w moich "skromnych" progach. - mówiąc to kłania się teatralnie i daje nacisk na to jedno słowo. Uśmiecham się i wchodzę do środka. Widok zapiera mi dech w piersiach. Znajduję się w ślicznym salonie. Jest w nim jasno a to przez wielkie okna, które wychodzą na panoramę Londynu. 
( od aut.Nie zwracać uwagi na widok za oknami xx
Chodziło mi o sam wygląd pomieszczenia)
Harry wchodzi tuż za mną. Odwracam się do niego i posyłam mu uśmiech.
- Ślicznie tu. - mówią i z powrotem się obracam. Kątem oka widzę jak się uśmiecha.
- Cieszę się, że ci się podoba. Rozgość się. Czuj się jak u siebie. - mówi i kieruje się na lewo. Podejrzewam, że do kuchni. Nie mylę się. Słysze jego krzyk.
- Chcesz coś do picia ?
- Tak, herbatę jakbyś mógł. - odkrzykuję i podchodzę do dużego okna. Zawsze marzyłam aby mieszkać w wieżowcu z widokiem na Londyn. To było dwa dni przed moimi osiemnastymi urodzinami. Jeden jedyny raz wspomniałam o tym rodzicom, którzy wyjątkowo byli cały dzień w domu. Na początku myślałam, że chcą spędzić ze mną trochę czasu ale bardzo się myliłam. Dopiero później kiedy ich już nie było domyśliłam się dlaczego byli w domu i dlaczego zareagowali tak jak zareagowali. A zareagowali naprawdę mocno. Skończyło się to kłótnią, wrzaskami i moim wyjściem z domu. Tamtego dnia nie wróciłam tam już. Zostałam u Lex na noc. Jej rodzice nie mieli nic przeciwko. Może i nie okazują bardzo wylewnie uczuć ale je mają. Można to poznać po tym jak czasami patrzą na swoją jedyną córkę. Są zdystansowani - tak, to prawda. Ale jeżeli chodzi o szczęście córki zrobią wszystko aby nie cierpiała. Kochają ją na swój sposób. Może i nie okazują tego Alex ale ona wie, że ją kochają. Z moich rozmyślań wyrwał mnie czyjś dotyk na ramieniu. Moje serce zaczęło bić szybciej. Oddech stał się cięższy. Lekko się spinam.
- Hej, mała. To tylko ja. - słyszę przy uchu i automatycznie się rozluźniam. Co się ze mną dzieje ? Dlaczego tak panicznie się boje... czego ? No właśnie... Czego się boję ? Nie wiem. Próbuję się uspokoić. Ból głowy i zmęczenie nadal mi doskwierają. Powoli obracam się w stronę Harry'ego. Stoi jakieś dwa kroki ode mnie. Na jego twarzy jest lekki uśmiech ale wiem, że jest on smutny. Widzę to w jego oczach w które aktualnie patrze. Od razu się uspokajam. Co on ma takiego w sobie, że czuję się przy nim bezpiecznie i szybko się uspokajam ? Kolejne pytanie bez odpowiedzi. Nie odpowiadam mu tylko kiwam głową.
- Chodź. Zrobiłem ci herbaty z cytryną i malinami. Nadal jest ci zimno ?- pyta i skanuje moje ciało. Nadal mam na sobie jego bluzę. Jest za duża więc pewnie wyglądam śmiesznie.
- Dziękuje. Tak, trochę. - odpowiadam nieśmiało i spuszczam wzrok. 
- Chodź. Usiądziemy. - mówi i wskazuje na kanapę. Ruszamy z miejsc w których stoimy i siadamy naprzeciwko wielkiego plazmowego telewizora. Harry podaje mi kubek z gorącym napojem. Odbieram go od niego z chęcią i upijam łyk. Harry patrzy na mnie po czym mówi. 
- Chcesz o TYM porozmawiać ? - lekko się spinam i spuszczam głowę po czym kręcę głową i mówię.
- Nie... Przepraszam ale nie umiem o tym mówić... - spuszczam wzrok na swoje dłonie w których dalej dzierżę kubek.
- Mała, popatrz na mnie. - mówi delikatnie. Nie reaguję.
- Proszę, popatrz mi w oczy. - znowu nie reaguje. Harry wzdycha z rezygnacją i przysuwa się do mnie a po chwili czuje jego chłodne palce na brodzie. Wzdrygam się lekko ale nie z obrzydzenia tylko z zimna. Harry chyba tego nie zauważył. I dzięki mu za to. Unosi mi lekko głowę i wtedy patrze mu prosto w jego piękne zielone oczy. Spodziewałam się, że zobaczę w nich odrazę, współczucie czy smutek... ale widzę w nich zrozumienie. Tego się naprawdę nie spodziewałam.
- Jeżeli nie chcesz to nie będziemy o tym rozmawiać. Spokojnie.- nadal trzyma mnie za brodę, która teraz lekko drży. - Nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Ja się nigdzie nie wybieram. Tyle czekałem na to aby cię poznać, że teraz nie dam ci od tak zniknąć tylko dlatego, że ktoś zrobił ci coś tak strasznego. - słyszę szczerość w jego słowach. Oczy na pewno mam wielkie jak spodki od filiżanek ale nie przejmuję się tym teraz. Muszę się upewnić, że nie zniknie. MUSZĘ!
- Nie znikniesz ? - pytam cichutko nadal wpatrując się w jego oczy.
- Nie zniknę. Już ci powiedziałem, że nigdzie się nie wybieram. - mówi cicho ale wyraźnie. - To co, może coś obejrzymy ? - zmienia temat za co jestem mu szczerze wdzięczna. Kiwam głową a on się lekko do mnie uśmiecha i sięga po pilota. Nagle ogarnia mnie jeszcze większe zmęczenie niż wcześniej. Ziewam i trę oczy. Nie przejmuję się makijażem bo na pewno go już nie mam.
- Śpiąca ?- pyta i mi się przygląda. Znowu. Czemu on to robi? Nie jestem przecież jakimś okazem zwierzęcia w zoo aby mi się tak zawzięcie cały czas przyglądać. 
- Taaak. - mówię i znowu ziewam. Dziwne żebym nie była śpiąca skoro spałam tylko dwie i pół godziny i to do tego dręczona koszmarami. - Ale chętnie coś obejrzę. - mówię i próbuję się uśmiechnąć. Wychodzi mi coś na kształt uśmiechu ale on tego nie komentuje. Nie chcę zasypiać. Za bardzo się boję. 
- Jesteś pewna? - pyta. Kiwa tylko głowa na potwierdzenie, że tak i zwijam się w kulkę podczas gdy on szuka jakiegoś filmu.
- Może być Zmierzch ? Chyba, że wolisz horrory. Bo po za tym filmem mam tylko je. Założę się, że ta płyta jest Gemmy. - mówi i uśmiecha się na wspomnienie o niejakiej Gemmie. Przyglądam mu się z zainteresowaniem. Kim jest Gemma ? To jego dziewczyna ? Moje serce ściska się lekko z bólu na myśl, że ma dziewczynę. Moja mina nieco pochmurnieje a on chyba domyślił się dlaczego bo powiedział.
- Gemma to moja siostra. Musiała tu zostawić tę płytę gdy była u mnie dwa tygodnie temu na weekend.  - Wypuszczam powietrze. Nawet nie wiedziałam, że je wstrzymuję. 
- Och. - tylko tyle jestem w stanie z siebie wydusić. Na jego twarzy maluje się mały, ledwo widoczny uśmieszek satysfakcji. 
- To jak, może być ten Zmierzch ? - pyta i pokazuje mi pudełko z płytą.
- Tak. Która część? - pytam. Ogólnie lubię wszystkie części ale najbardziej uwielbiam ostatnią. Podoba mi się jak Bella zostaje wampirem. I Renesme jest taka słodka.
- Ostatnia jak miewam - odpowiada i włącza płytę. Kiedy na telewizorze pojawiają się pierwsze obrazy, Harry siada koło mnie i zaczynamy w ciszy oglądać. Po pół godzinie moje powieki robią się coraz cięższe i nie mam siły ich już podnosić. Nieświadomie opieram głowę o ramię Harry'ego i odpływam.

~ ♥ ~

~ Harry xx

Czuję na ramieniu jakiś ciężar. Spoglądam w tamtą stronę i stwierdzam, że to głowa Miry. Zasnęła. Przyglądam jej się przez chwilę po czym stwierdzam, że jej ciałek wstrząsają dreszcze. Lekko dotykam jej czoła. Jest gorące. Ma gorączkę. I to nie byle jaką. Film w tej chwili mnie już nie interesuje. Sięgam po małą poduszę i koc, które leżą koło mnie. Poduszkę kładę sobie na kolanach. Delikatnie, tak żeby jej nie obudził zsuwam jej głowę z mojego ramienia i układam na poduszkę. Mruczy cicho pod nosem. Uśmiecham się i rozkładam gruby koc po czym ciasno ją nim okrywam. Wygląda tak spokojnie. Wzdycham i przypominam sobie cały dzisiejszy dzień. Nasze ranne smsy. Nic nie wskazywało na to, że jest z nią aż tak źle. Ciesze się, że mi o tym powiedziała. Tylko czemu chciała zaraz uciec ? Gdybym nie zamknął tych drzwi, nie, gdybym nie zamontował w nich rano zamka na pewno by mi uciekła. Nie chcę żeby odchodziła. To jedyna dziewczyna, którą dopuściłem do siebie od bardzo dawna. Spoglądam na nią. Ma zarumienione od gorączki policzki. Włosy potargane a makijaż całkowicie jej spłynął. Mimo tego dla mnie i tak wygląda ślicznie. Przyglądam jej się przez chwilę po czym patrze na telefon. Jest 18:30. O kurwa! O 18:00 mieliśmy się spotkać w klubie. Szybko piszę smsa do Lou, że nas nie będzie.

Do: Louis xx

Lou, nie zjawimy 
się z Mirą w klubie.
Nie martwcie się, 
nic nam nie jest. 
Powiedz Alex, żeby
nie dzwoniła do Miry. 
Była wykończona i
zasnęła podczas oglądania
filmu. Zadzwoni do niej
jak się obudzi 
Harry xx

Po co ja mu się tłumaczę ? W sumie sam nie wiem. Po chwili dostaje smsa od Louisa.

Od: Louis xx

Coś się stało ?
Lex zaczyna się martwić
o Mirę.
Lou xx

Do: Louis xx

Wszystko w porządku.
Naprawdę. Powiedz jej, 
że nie ma się o co martwić.
Mir jest bezpieczna,
nic jej nie zagraża. 
Jestem pewny, że Mira jej
wszystko opowie jak się
spotkają.
Harry xx

Jeju jaki on upierdliwy. Chociaż z drugiej strony założę się, że to Alex kazała mu to napisać. Lou wydawał się przy niej wczoraj taki inny. Żywszy. Cały czas się uśmiechał i to szczerze a to u niego rzadkość. Coś tu się kroi. Jestem tego pewny. W moich rozmyślań wybudza mnie głośny dźwięk mojego telefonu. Kurwa. Spoglądam szybko na Mirę. Śpi dalej. Uff. Łapię za telefon i pierwsze co robię to go wyciszam a dopiero potem odczytuję wiadomość.

Od: Louis xx

No dobrze.
Alex prosi abyś 
przekazał Mirze żeby
zadzwoniła do niej jak
wstanie albo rano. 
Tak wgl Perrie jest
niepocieszona, że jej nie 
pozna ;D Zayn zresztą
tak samo... Bawcie się
dobrze, tylko spokojnie
bo nie chcę zostać wujkiem
w tak młodym wieku ;P
Lou xx

Prycham czytając ostatnie zdanie. Zastrzelić go to mało. Chociaż z drugiej strony to dobrze, że humor mu dopisuje. Założę się o wszystko co mam, że to dzięki Alex. Są tak samo zwariowani. Uśmiecham się do swoich myśli i odpisuję. 

Do: Louis xx

Lou, idioto!
Ona śpi bo się źle
czuła. Nie jestem...

Chciałem tu użyć słowa gwałcicielem ale jeżeli Alex to czyta a na pewno tak jest... zresztą nie chcę nawet myśleć o tej sprawie. 

... tym za kogo
mnie w tej chwili uważasz.
Miłej zabawy.
Pozdrów wszystkich i
powiedz Zaynowi oraz Per
że jeszcze zdążą poznać Mirę. 
H. xx

Odpisuje i rzucam telefon kanapę kawałek ode mnie. W głowie mam natłok myśli. Spoglądam na moja małą. Tak moją. Nie mogę uwierzyć jak ktoś mógł jej zrobić coś tak okropnego. Mam ochotę zabić tych gnoi. Ona miała tylko 14 lat! Kurwa. Jeszcze te koszmary. Chyba już wiem dlaczego powróciły. Wczorajszy incydent z klubu. Ten facet, który ją dotykał. W jej oczach było widać strach choć sądząc po jej zachowaniu ona nie była go świadoma. Ten widok... Chyba nigdy nie zapomnę widoku jej oczu w tamtej chwili. Wzdycham i spoglądam na nią. Wygląda tak spokojnie i niewinnie. W sumie ona jest niewinna.  Muszę przestać o tym myśleć chociaż z drugiej strony jeśli nie teraz to kiedy ? Kręcę głową ze zrezygnowaniem. Kładę swoje ramię na jej talii, dłoń umiejscawiam na jej brzuchu i zaczynam go lekko masować. Zaczyna mruczeć wiec stwierdzam, że musi jej się to podobać. Uśmiecham się lekko i nie przestaje swoich ruchów. Czuję jak całkowicie się rozluźnia i jej oddech staje się jeszcze spokojniejszy. Zastanawia mnie tak naprawdę tylko jedno...
Dlaczego na mój dotyk nie reaguje przerażeniem ? Właściwie to zauważyłem, że się przy mnie uspokaja. Nie niepokoi mnie to. Wręcz przeciwnie. Cieszy...
~ ♥ ~

No to Rozdział 3 xx mamy za sobą. Mi się podoba jako tako. Nie jest zły ale nie jest też według mnie dobry.
Zresztą sami go oceńcie. ☻

CZYTASZ = ZOSTAWIASZ PO SOBIE ŚLAD ;D ♥

Patiii ♥


piątek, 13 lutego 2015

Rozdział 2 xx

~ ♥ ~
Ciemno. Cicho. Dookoła szare, jakby opuszczone budynki. Skąd ja się tu wzięłam? Coś mi to przypomina ale nie wiem co. Chyba już tu kiedyś byłam, nie jestem pewna. Rozglądam się ale nic nie widzę. Jest za ciemno. Szybko wkładam rękę do torebki i szukam telefonu. Kiedy w końcu go znajduję okazuję się, że jest rozładowany. I co ja teraz zrobię? Nie pamiętam nawet jak się tu dostałam... Serce wali mi jak oszalałe i zaczynam się bać. Nagle gdzieś niedaleko słyszę jakiś szmer. Wciągam gwałtownie powietrze. Szmery robią się coraz głośniejsze. Rozglądam się za jakąś kryjówką lecz żadnej nie znajduje. Uliczka w której się znajduje jest całkowicie pusta. Gdzieś w oddali widać tylko bardzo odległą poświatę światła. To chyba latarnie uliczne. Na pewno. 
Szmery a raczej czyjeś głosy stają się coraz głośniejsze. Serce podchodzi mi do gardła. Powinnam się ruszyć i zacząć uciekać ale moje nogi jakby odmówiły posłuszeństwa. Nie mogę się ruszyć. Stoję wrośnięta w ziemie. Coraz wyraźniej słyszę odgłosy. Jeszcze raz się nerwowo rozglądam i wtedy to dostrzegam. Mały kontener na śmieci. Kiedy podejmuję decyzję aby się tam schować jest już za późno. Zauważyli mnie...
- Proszę, proszę. Kogo my tu mamy. - gdy słyszę ten głos ciarki przechodzą mi po plecach. Dlaczego nie mogę się ruszyć?! Patrzę na faceta, który wypowiedział do mnie te słowa. Widzę go teraz wyraźnie. Nie wiem czy to przez strach czy przez to, że moje oczy przyzwyczaiły się do ciemności. Najpewniej przez jedno i drugie. Facet jest wysoki i szeroki w barach. Jest łysy a na ramionach widzę tatuaże. Obok niego stoi kolejny mężczyzna. Posturę ciała ma bardzo podobną do pierwszego. Jedynie czym się różni to włosy. Są długie, brązowe chyba i związane w kucyk. 
- Gail, masz się ochotę trochę zabawić ? - pyta łysy i widzę jak na jego ustach maluje się ironiczny uśmieszek. Zaczynam się trząść. Jest źle. Mniemany Gail lustruje mnie wzrokiem po czym przenosi go na swojego towarzysza.
- Nawet gdybyś nie zapytał i tak bym to zrobił. Dawno nie miałem żadnej zabawki. - mówi i zaczyna się śmiać a po chwili jego kolega dołącza do niego. Po chwili uświadamiam sobie o czym oni mówią. NIE! Na mojej twarzy maluje się przerażenie. Oni nie mogą! Chcę mi się płakać. Chcę się stąd wydostać! Chcę do domu. Dlaczego ja ?! Rozglądam się nerwowo dookoła. Jeszcze raz próbuję się ruszyć i tym razem moje nogi mi ulegają. Zaczynam się powoli i ostrożnie przesuwać do tyłu. Jak najdalej od tych kolesi. Kiedy jestem już jakieś 1,5 metra od nich oni nagle przestają się śmiać a na ich twarzach pojawiają się ironiczne uśmieszki  i ich oczy zaczynają się świecić. Zamieram i patrzę. Oni spoglądają na siebie i kiwają głową. Zaczynają się do mnie zbliżać. Kiedy zaczynają to robić, ja szybko obracam się na pięcie i puszczam biegiem przed siebie. Słyszę ich głośnie kroki za sobą. Przyśpieszam. W klasie jestem najszybsza. Kiedy już myślę, że im uciekłam potykam się o kamień i padam jak długa na ziemie. Oni są coraz bliżej. Nie tyle to słyszę co czuję. Na mojej skórze pojawia się gęsia skórka. Próbuję się podnieść ale po drugiej próbie uświadamiam sobie, że nie dam rady. Próbuję ten jeden ostatni raz i mi się udaję. Staję na własnych nogach ale niedługo się tym ciesze. Po chwili znów mam styczność z brudną ziemią a mój policzek pali żywym ogniem. Nade mną stoją moi prześladowcy ale coś w ich wyglądzie się zmieniło. Już się nie uśmiechają a ich miny są groźne. Kulę się w sobie i podnoszę się na rękach. Z moich oczu zaczynają płynąć łzy. Gdy tylko odrywam się od ziemi mój brzuch zostaje potraktowany mocnym kopniakiem. Z mojego gardła wydobywa się krzyk a z oczy ciurkiem płyną łzy. Policzek dalej boli i jestem pewna, że mam tam siniaka. Nigdy nie myślałam, że mnie to spotka. Przecież nic nikomu nie zrobiłam. Moi "prześladowcy" zaczynają się śmiać. Ich to cieszy. Nie wiem jak można być tak bezdusznym...
- Nie radze ci więcej uciekać suko bo gorzej się to dla ciebie skończy. - mówi jeden, już nawet nie wiem który. Mam to gdzieś. Chcę się stąd wydostać ale moja podświadomość mówi mi, że szybko się stąd nie wydostanę. Jestem zdana na ich łaskę. Nie mam siły podnieść głowy. Wszystko mnie boli. Słysze jak jeden z nich kuca koło mnie a po chwili czuję jego rękę na moim udzie. Wzdrygam się. Zaczyna zbierać mi się na wymioty. Po chwili ten drugi dołącza do kolegi i teraz obydwoje mnie dotykają. Wszędzie! Po całym ciele. Zaczynam rzucać po ziemi na której leże. Robię wszystko aby tylko uciec od ich dotyku. Moje starania na nic się nie zdają. Jedyne co dostałam za to, to kolejny policzek i kopniak w brzuch oraz udo. Moja bluzka jak i spódnica dawno już leża gdzieś obok podarte. Leże w samej bieliźnie a po chwili już bez niej. Z moich oczu nadal płyną łzy przez co mój obraz widzenia jest nieco rozmazany. Jednak nie na tyle, żebym nie zauważyła ich znaczącego spojrzenia. Wiem co ono oznacza. Ich spojrzenia mówią wszystko za siebie. Moim ciałek wstrząsają dreszcze. Jeden z prześladowców podnosi się i słyszę jak rozpina pasek a potem rozporek. i wtedy zaczynam krzyczeć. To jedyna deska ratunku jaka mi pozostała. Lecz i to zostaje mi odebrane. Mężczyzna kuca między moimi nogami i już ma to zrobić...
- Aaaaaaaaaa! - budzę się z krzykiem i siadam na łóżku. Przerażona rozglądam się po pokoju. Upewniwszy się, że jestem w nim sama wypuszczam powietrze, które nieświadomie wstrzymywałam. Próbuję unormować oddech. Kiedy w końcu mi się to udaje uświadamiam sobie, że One wróciły. Moje sny przypominające mi o tym nieszczęsnym wydarzeniu powróciły.
Moim ciałem znowu wstrząsa dreszcz. Łapię za telefon i patrzę na godzinę. Piąta rano. Padam z powrotem na poduszki ale wiem, że i tak już nie zasnę. Leżę jeszcze chwilę próbując się całkowicie uspokoić po czym podnoszę się z łóżka i kieruję w stronę łazienki. Potrzebny mi długi prysznic. Jednak kiedy znajduję się w łazience zmieniam zdanie i napuszczam gorącej wody do wanny. Podchodzę jeszcze tylko do telewizora na ścianie i włączam go na byle jaki program. Pada na Esce.tv. Kiedy wanna jest już pełna wody, rozbieram się i zanurzam w gorącej wodzie. Od razu lepiej. Staram się nie myśleć o moim śnie i nawet mi to wychodzi kiedy skupiam się na tym co leci w telewizji. Po godzinie, kiedy woda jest już całkowicie zimna, wychodzę z wanny i owijam się puszystym ręcznikiem. Patrzę na godzinę w nadziei, że tego snu nie było i jest już popołudnie. Jednak zegarek w mojej komórce zaprzecza. Jest szósta, co oznacza, że to się naprawdę wydarzyło. Że ten sen nie był tylko wytworem mojej wyobraźni. Wzdycham i i kieruję się w stronę garderoby. Wybieram ciuchy i wracam do łazienki. Ubieram się i robię makijaż. Włosy zostawiam rozpuszczone.
Wychodzę w łazienki i kieruję się do salonu. Nie ma ochoty na jedzenie. Kładę się na kanapie, włączam telewizor i sięgam po książkę, która zaczęłam ostatnio czytać. Próbuję czytać ale świat fikcji jakoś nie może mnie wciągnąć. Moje myśli nieświadomie zmierzają ku wydarzeniu które miało miejsce cztery lata temu. Długo nie mogłam się z tego otrząsnąć. Pamiętam wszystko jakby to wydarzyło się dziś. Zastanawia mnie tylko dlaczego te koszmary wróciły. Od dwóch lat ich nie miałam z czego byłam bardzo zadowolona. Nie chcę o tym pamiętać ale to jest część mnie. Pamiętam jak każdej nocy od tego wydarzenia miałam koszmary i spałam tylko po 3-4 godziny dziennie. Chodziłam jak i wyglądałam jak zombie. Nic mnie nie cieszyło i na nic nie miałam ochoty. W szkole do której chodziłam, kiedy dowiedziano się co mi się przytrafiło zaczęto mnie wyzywać od najgorszych, śmiali się ze mnie i unikali. Z osoby lubianej przez wszystkich stałam się osobą, która każdy gardzi. Dlatego któregoś dnia wychodząc z domu do szkoły nie dotarłam do niej, a raczej dotarłam. Tak szybko jak się tam pojawiłam tak szybko stamtąd zniknęłam. Tego dnia docinki i poniżenia były jeszcze gorsze niż zazwyczaj. Wychodząc ze szkoły nawet nie patrzyłam gdzie idę, nogi jakimś cudem same poniosły mnie pod studio tańca. Gdy zorientowałam się gdzie jestem nie wahałam się ani sekundę. Po prostu weszłam do budynku, podeszłam do tablicy i zauważyłam, ze trwają zapisy na zajęcia nauki tańca. Nie zastanawiając się zapisałam się na kilka zajęć w czasie w którym powinnam być w szkole. Dzięki karcie kredytowej od ojca zapłaciłam za pierwszy semestr nauki. Tego samego dnia miałam także niespodziewanego gościa. Byłam sama w domu. Jak zawsze zresztą. Nie spodziewałam się nikogo a już tym bardziej tej osoby. To była Alex. To tego właśnie dnia zaczęła się nasza przyjaźń. Przy niej zaczęłam się otwierać, przy niej nie miałam koszmarów. Nocowała tu bardzo często. Tak właściwie to ma tu nawet swój pokój. Rodzice nie mieli nic przeciwko temu. Skutecznie zajmowała czymś moje myśli abym nie myślała o tym. Także zajęcia z tańca przyniosły duży rezultat. Okazało się nawet, że Lex także zapisała się do studio. I to na te same zajęcia. Kocham ją jak siostrę. Teraz tak naprawdę mamy tylko siebie. Niby ma rodziców ale oni się nią nie interesują. Są tylko o tyle lepsi od moich, że jej nie zostawili. Zawsze dostawała wszystko co chce. Nie mówię tu o drogich rzeczach i tym podobnych. Mówią o celach, które sobie w życiu wyznaczała. Zawsze osiągała swój cel. Ja nigdy tak nie umiałam. Nie mam tyle pewności siebie co ona... Moje rozmyślania przerywa dźwięk telefonu. 

Od: Harry xx

Cześć Piękna ;*
Wyspałaś się ? 
Harry xx

To od Harry'ego. Kiedy tylko przeczytałam treść smsa na mojej twarzy pojawił się mały uśmiech a na policzkach poczułam ciepło. Co się ze mną dzieję? Przecież to tylko głupi sms. Szybko wystukuję odpowiedź przy okazji patrząc na godzinę. Już 10 ?! Jak to możliwe? Aż tak się zamyśliłam, że nie zauważyłam kiedy ten czas tak szybko zleciał ?

Do: Harry xx

Heej ;) 
Nie bardzo a ty ? 
Mir xx

Szybko wysyłam a na odpowiedź nie muszę długo czekać. 

Od: Harry xx

Można powiedzieć, 
że tak ;)
Masz dzisiaj czas ?
H. xx

Hmm mam dzisiaj czas ? 

Do: Harry xx

Chyba mam czas 
a po co ci to 
wiedzieć ? ;))
M. xx

Odkładam telefon i kieruję się do kuchni. Podchodzę do lodówki, wyciągam jogurt i stwierdzam, że muszę zrobić zakupy. Wracam na kanapę i łapię za telefon. Mam smsa.

Od: Harry xx

Może wpadniesz 
do klubu?
Z tego co wiem
to twoje przyjaciółka
też ma być ;D
To jak ?
H. xx

Ciekawa propozycja na spędzenie popołudnia ale czy przypadkiem klub nie jest dzisiaj zamknięty ? Cóż, zawsze można zapytać...

Do: Harry xx

A klub nie jest 
przypadkiem zamknięty
popołudniami, hmm ?
M. xx

Otwieram swój jogurt i próbuje go w siebie wmusić ale po dwóch łyżeczkach odkładam go na stolik wiedząc, że nic nie przełknę. Biorę z powrotem telefon do ręki i nie jestem już zdziwiona, że czeka na mnie odpowiedź od Harry"ego. 

Od: Harry xx

Owszem, masz racje. 
Jest zamknięty ale
chyba zapomniałaś
z kim rozmawiasz ;D
Jestem przecież jego
właścicielem ;P
Dla mnie nie ma czegoś
takiego jak godziny 
otwarcia i zamknięcia ;)
To jak? Przyjedziesz ?
Proszę ;*
H. xx

Fuck. Jaka ja jestem głupia. Jak mogłam o tym zapomnieć ?!
Ehh i co ja mam zrobić ? Z jednej strony jestem zmęczona ale wiem, że nie zasnę... Z drugiej jednak jeżeli zostanę w domu będę się nudzić... Nie wiem.

Do: Harry xx

Każdemu może 
się zdarzyć 
zapomnieć a już
szczególnie po 
prawie nie 
przespanej nocy...
Nie wiem czy przyjadę :)
M. xx

Od: Harry xx

Proszę, zrób to 
dla mnie i 
przyjedź. ;*
Jestem pewny,
że nie pożałujesz ;)
H. xx

I jak tu mu się oprzeć kiedy on tak ładnie prosi ? No jak ?
Jestem za miękka. Zdecydowanie. Przez chwilę się waham ale w końcu odpisuję.

Do: Harry xx

No dobrze. 
Niech stracę ;)
O której mam być ?
M. xx 

Wzdycham i czytam odpowiedź.

Od: Harry xx

Dziękuje ;)
Możesz przyjechać
o 14 ? ;*
H. xx

Patrze na zegarek i stwierdzam, że jest już po jedenastej. Akurat przez ten czas zdążę pojechać na zakupy. Lodówka zaczyna mi świecić pustkami.

Do: Harry xx

Okey ;)
Do zobaczenia 
o 14 ;*
M. xx

Wpisując tą gwiazdkę przy dwukropku przez chwilę się zawahałam no ale...

Od: Harry xx

Wysłałaś mi
buziaka ;*
H. xx

Czytam i zaczynam się śmiać. A co mi tam, czemu by się z nim trochę nie podroczyć ?

Do: Harry xx

I co w związku
z tym ?
To tylko gwiazdka
przy dwukropku ;*
Nic więcej ;P
M. xx

Jestem ciekawa co mi odpisze. Wstaję z kanapy, przełączam jeszcze tylko kanał w telewizji na esce, podgłaśniam bo leci akurat moja ulubiona piosenka po czym w jedną rękę łapie telefon a w druga niedojedzony jogurt. Ruszam w strone kuchni. Napoczęty jogurt wyrzucam do śmieci a następnie spoglądam na swojego Iphona. Sms już na mnie czeka. 

Od: Harry xx

Może dla ciebie
to faktycznie tylko
gwiazdka przy
dwukropku ale
dla mnie niekoniecznie. 
Wysłałaś mi dwa buziaki
więc oczekuję, że dzisiaj
je dostane ;* 
H. xx

Nie mogę uwierzyć w to co napisał. Kiedy w końcu to do mnie dociera zaczynam się śmiać. 

Do: Harry xx

Pomarzyć zawsze
można ;*
M. xx

Od: Harry xx

Owszem, to jest
moje marzenie, 
które się 
dzisiaj spełni. 
I widzę, że bardzo
chcesz całować 
mój policzek
bo to już trzecia 
taka emotka ;P
Pilnuj się mała ;*
H. xx

Ufff, już myślałam, że będę go musiała całować w usta... Hmm jednak to nie było by chyba takie złe... Nigdy tak naprawdę nie miałam chłopaka... Po TYM unikałam wszelkiego bliższego kontaktu z mężczyznami. Aż do teraz. Zawsze był i chyba nadal jest ten lęk co do nich. Chociaż kiedy Harry trzymał mnie wczoraj w swoich ramionach jak się żegnaliśmy przed klubem czułam się tak bezpiecznie. Nie pamiętam kiedy się tak czułam. Nawet w ramionach Lexi się tak nie czuję... W sumie raz się żyję więc czemu by ten jeden raz dopuścić jakiegoś mężczyznę do siebie ? No dobra, myśląc jakiegoś miałam na myśli tylko i wyłącznie Harry"ego. Czemu jego ? Sama nie wiem...

Do: Harry xx

Przestań już ;)
Zastanowię się
czy dostaniesz
te buziaki czy nie ;*
Aaa i nie jestem MAŁA!
M. xx

Od: Harry xx
To już czwarta ;*
I owszem, przy mnie
jesteś MAŁA! ;P
H. xx

Jak on mnie zaczyna wkurzać. Ja wcale nie jestem mała. No dobra mam nie całe 170 cm wzrostu ale to wcale nie jest tak mało. To on jest jakimś wielkoludem...

Do: Harry xx

Raczej ty przy
mnie jesteś
taki duży. 
JA WCALE NIE
JESTEM MAŁA!
( choć słodko to 
brzmi jak tak
do mnie mówisz/piszesz)
M. xx

Odpisuję, wkładam telefon do kieszeni i wchodzę na piętro do swojego pokoju. Łapię za swoja torebkę, sprawdzam czy wszystko mam po czym udaje się w stronę drzwi wejściowych. Po drodze biorę jeszcze tylko klucze i wychodzę z domu. Zamykam drzwi na klucz i idę do mojego autka. Stoi na podjeździe gdyż wczoraj byłam tak zmęczona, że nie schowałam go do garażu. Wsiadam, kładę torebkę na siedzeniu pasażera, wyciągam z kieszeni telefon i standardowo czytam smsa. 

Od: Harry xx

Wiedziałem, że
ci się to podoba ;*
H. xx

Kręcę głową z niedowierzaniem i mu odpisuję.

Do: Harry xx

Niby skąd 
o tym wiedziałeś ?
Nikt nie wiem o
tym, że lubię jak 
się mówi do mnie
takimi słówkami
a szczególnie
tym którego ty
używasz... ;)
M. xx

Odkładam telefon na stojaczek który mam przyczepiony a następnie odpalam auto. Wyjeżdżam z podwórka po czym udaję się do najbliższego supermarketu. Jazda zajmuje mi około 10 minut. Parkuję i wyłączam silnik. Zanim jeszcze wysiadam sprawdzam telefon. Sms czeka. Muszę się chyba zacząć przyzwyczajać...

Od: Harry xx
 Ja wszystko 
wiem mała ;*
Nic się przede
mną nie ukryje
H. xx

Do: Harry xx

Jeszcze zobaczymy ;)
A teraz wybacz, ale
jestem w sklepie i
nie bardzo mogę 
pisać :C
Do zobaczenia o 14 
w klubie ;*
M. xx

Tak naprawdę, nie jestem jeszcze w sklepie ale on o tym nie wie więc... Wysiadam, zamykam auto, wkładam jeszcze tylko słuchawki, puszczam muzykę i jestem gotowa.  Przed wejściem odczytuję jeszcze smsa.

Od: Harry xx

Do zobaczenia
mała ;*
H. xx

Uśmiecham się, chowam telefon i w końcu wchodzę do sklepu. 
Biorę wszystko co mi potrzebne po czym kieruję się do kasy. Płacę i wychodzę.  W sumie mam dwie torby jedzenia. Kładę reklamówki na tylnym siedzeniu po czym wsiadam za kierownice. Wyjmuję słuchawki z uszu, odpalam silnik i wyjeżdżam z parkingu. Droga zajmuje tym razem trochę więcej czasu bo na mieście zaczęły robić się korki. Po około 30 minutach w końcu parkuje przed domem. Wnoszę zakupy do kuchni i powoli je rozpakowuję. Kiedy kończę spoglądam na godzinę i nie mogę uwierzyć, że jest już po 13. Szybko idę na górę do łazienki, poprawiam makijaż i włosy. po tym jestem gotowa. Schodzę z piętra, biorę torebkę, klucze i wychodzę. Wsiadam do swojego audi i wyjeżdżam z posesji. Jadę powoli wiedząc, że mam jeszcze jakieś pół godziny. Po drodze staje na kilku światłach aż w końcu podjeżdżam pod klub. Najbardziej co mnie dziwi to to, że parking jest całkowicie pusty. Nie przejmując się tym parkuje i wyciągam telefon. Piszę do Harry'ego, że już jestem bo nie wiem jak mam wejść a wątpie żeby główne wejście było otwarte. 

Do: Harry xx

Już jestem. ;)
Czekam na parkingu,
którędy mam wejść ? ;)
Mira xx

Na odpowiedź nie muszę długo czekać.

Od: Harry xx

Jakbyś mogła to 
zaparkuj z drugiej 
strony klubu od
strony tylnego wejścia. ;)
Będę tam czekał ;*
Harry xx

Nie odpisuję mu tylko odkładam telefon na siedzenie obok. 
Odpalam auto i jadę w stronę tylniego wejścia. Tak ja Harry powiedział, czeka na mnie przed wejściem. Parkuję, biorę torebkę i wysiadam. Zamykam jeszcze tylko pilotem samochód i powoli kieruję się w stronę Loczka. Na jego twarzy widnieje szeroki uśmiech na którego widok robi mi się gorąco. I te dołeczki w policzkach... Kiedy jestem już wystarczająco blisko mówi:
- Hej mała - przytula mnie na powitanie choć jak na mój gust trzyma mnie trochę za długo. Jednak nie narzekam. Znowu to uczucie bezpieczeństwa... Wciągam jego zapach i nie mogę się nadziwić jak ktoś może tak bosko pachnieć. Coś mi się wydaje, że od teraz jest to mój ulubiony zapach. Kiedy mnie puszcza ogarnia mnie niezadowolenie lecz tak szybko jak się ono pojawiło tak szybko zniknęło. A to za sprawą tego, że Harry złapał mnie za rękę i złączył nasze palce.
-Hej - odpowiadam i się uśmiecham. Odpowiadam mi tym samym. Jego oczy, tak zielone jak źdźbło młodej trawy. I jeszcze się błyszczą jak jakieś szmaragdy. Jego widok zapiera mi wdech w piersiach...
- Ślicznie wyglądasz. - komplementuje mnie.
- Nie prawda. Wyciągnęłam byle co z szafy po tym jak od piątej nie mogłam spać, bo... - zająknęłam się. Nie mogę mu powiedzieć. To mu tylko zepsuje dobre zdanie o mnie... Tak jak wszystkim kiedy się o tym dowiadują. Na sama myśl robi mi się smutno. Harry to zauważa. Spuszczam głowę i mówię.
- Nieważne. 
- Wszystko co jest związane z tobą jest dla mnie ważne. - mówi i łapie mnie za brodę. Unosi mi delikatnie głowę i spogląda w oczy. Próbuje spuścić wzrok ale mi na nie pozwala. W moich oczach pojawiają się łzy na sama myśl o tym co na pewno się stanie po tym jak usłyszy co mi się przytrafiło. Każdy reaguje tak samo. Nie chcę tego znowu przeżywać. Od dawna nikomu tego nie mówiła. Starałam się zapomnieć...
- Hej, spokojnie. To tylko ja. Nie płacz. Chodź do środka. Zrobię ci gorącej herbaty i usiądziemy. Wtedy jeżeli będziesz chciała powiesz mi co się stało i może będę mógł ci pomóc. - mówi łagodnie tuląc mnie do siebie. Tego mi było trzeba. Uczucia bezpieczeństwa i słów pociechy. Kiedy próbuje mnie lekko od siebie odsunąć, jeszcze mocniej się do niego tulę a z moich oczu zaczynają płynąć powoli gorące łzy. To może być ostatni raz kiedy mam sposobność się do niego przytulić. Po tym jak pozna prawdę możliwe, że nie będzie chciał mieć ze mną nic do czynienia. Śmieję się lekko ale kiedy czuje moje łzy na swoim ramieniu od razu przestaje. Przyciska mnie do siebie jeszcze mocniej po czym bierze na ręce jak pannę młodą. 
- Mała, nie płacz. Jestem przy tobie, spokojnie. Nie ważne co mi powiesz nie zostawię cię. - mówi uspokajająco. Jestem ciekawa czy jak usłyszy to co mu powiem nie zmieni zdania. Harry ze mną na rękach wchodzi do budynku. Kopniakiem zatrzaskuje drzwi , po czym jeszcze się do nich obraca i przekręca klucz. Dalej ze mną na rękach idzie jak mi się wydaje w stronę miejsc VIP. Nie mam siły się rozglądać. Jestem strasznie zmęczona ale wiem, że nie mogę zasnąć. Wiem co się stanie jeżeli to zrobię. Oczy zaczynają mnie piec. Mój makijaż spłynął razem ze łzami. Jestem tego pewna na 100%. Wyglądam teraz pewnie jak jakieś zombie. Na tę myśl uśmiecham się w duchu. Ale tylko tam. Wchodzimy do pomieszczenia dla VIP-ów i Harry sadza mnie na kanapie. Już nie płacze ale w moich oczach widoczny jest smutek i zmęczenie. Niepewnie rozglądam się po pomieszczeniu i dostrzegam w jego rogu aneks kuchenny przy którym stoi teraz Loczek. Wyciąga dwa kubki, wkłada herbatę i zalewa. Daje jeszcze odrobinę cytryny i odwraca się w moja stronę. Uśmiecha się lekko.
- Ile słodzisz ? - pyta. 
- Dwie łyżeczki. - odpowiadam a on odwraca się w stronę kubków i wsypuje do nich po dwie łyżeczki cukru. Czyżby słodził tyle co ja ? Podchodzi do mnie i stawia przede mną kubek z parującym płynem. Uśmiecham się lekko ale zaraz ten uśmiech znika. On to zauważa. Siada nie daleko mnie i patrzy. Sięgam po kubek z herbatą i biorę łyka. Mhm taka jak lubię. 
Po chwili siedzenia w ciszy odzywa się.
- To co, powiesz mi co się stało, hmm ? - pyta. W jednej ręce trzyma kubek a drugą ma położona na kolanie. Biorę głębszy oddech, kiedy czuję jak w moich oczach znowu zaczynają zbierać się łzy. 
- Zrozumiem jak nie będziesz chciał mieć ze mną więcej do czynienia. Naprawdę. - mówię prawie szeptem i znowu biorę głębszy oddech. Ręce zaczynają mi drżeć więc ostawiam ostrożnie kubek na stolik.  Nie podnoszę na niego wzroku. Za bardzo się boję. 
-Co ? Dlaczego ? - pyta zdziwiony. Podnoszę na niego wzrok ale zaraz go opuszczam. Z wyrazu jego twarzy widzę zdziwienie i tylko to. 
- Bo... Bo, bo cztery lata temu zostałam... zgwałcona. - ostatnie słowo wyszeptuję niemal bezgłośnie a z moich oczu zaczynają lecieć łzy. Słyszę tylko jak wciąga głęboko powietrze.
- Och!

~ ♥ ~

Jak zareaguje Harry na tę wieść ?
Dalej będzie chciał się spotykać z Mirą czy po prostu zerwie kontakt jak robili to wszyscy, którzy się o tym dowiedzieli ? 

~ ♥ ~

No to Rozdział 2 xx mamy już za sobą ;)
I jak, podoba się ?

Patiii ♥
CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥