sobota, 13 lutego 2016

Rozdział 11 xx

~ ♥ ~ 

~ Mira xx

Przez następny tydzień praktycznie nie wychodziłam z łóżka. Zazwyczaj spałam a jak już wstawałam to tylko aby coś zjeść lub do toalety. Harry nie odstępował mnie na krok. Codziennie wpadała także Alex i sprawdzała jak się czuje. Podczas jej wizyt Harry najczęściej się gdzieś ulatniał i pokazywał dopiero jak Lex wychodziła. Po za tym z każdym dniem czułam się coraz lepiej i przez większość czasu oglądaliśmy razem z Harrym filmy, piliśmy gorącą czekoladę, jedliśmy słodycze i leżeliśmy na kanapie. Z każdym dniem gardło bolało mnie coraz mniej i mogłam już swobodnie mówić czy śmiać się. Teraz leżałam na kanapie w salonie a Harry urzędował w kuchni. Czułam się już bardzo dobrze choć nie odstawiłam jeszcze leków. Jedynie co mi dolegało to to, że szybko robiłam się senna i czasami o dwudziestej potrafiłam iść spać. Teraz była godzina szesnasta. Lex wpadła dzisiaj z Louisem. Siedzieli dosyć długo a na koniec wymusili na nas obietnice, że wpadniemy dzisiaj do klubu. Tak więc nie mając zbytniego wyboru o dwudziestej mieliśmy się tam pojawić. Nie bardzo mi się to uśmiechało ale skoro obiecałam to nie mam innego wyjścia. Nawet nie wiem kiedy Harry usiadł koło mnie. Zorientowałam się dopiero wtedy gdy lekko podniósł górną część mojego ciała i położył na swoich kolanach. Ostatnimi czasy to była moja ulubiona pozycja do leżenia. Jego ręka automatycznie wylądowała na moim brzuchu. Nie doskwierał mi już jego ból ale widocznie Harry'emu było tak wygodnie. Oglądaliśmy kolejny film. Już nawet nie zliczę, który to jest podczas tego tygodnia. Obejrzeliśmy już wszystkie części Zmierzchu, Percy'ego Jacksona, Harry'ego Pottera a teraz oglądamy ostatnią część Igrzysk Śmierci. Od samego początku spodobały mi się postacie Katniss i Peety. Johanna i Finnick też są fajni. A w siostrze Katniss, Prim normalnie się zakochałam. Jest boska na swój wyjątkowy sposób. Za to teksty Johanny zawsze mnie rozbawiają. Z kolei Harry'emu nie podoba się ani Katniss ani Peeta ale za to upodobał sobie Gale'a. Ja z kolei od początku go nie lubiłam. Nie podoba mi się to, że przystawia się do Katniss. Według mnie ona ma być z chłopcem od piekarza i już! Kiedy kończymy oglądać chce mi się płakać. Zbiera się na to kilka czynników między innymi śmierć Prim i Finnicka ale także szczęśliwe zakończenie. Harry widząc w jakim stanie się znajduje zaczyna lekko chichotać pod nosem. Podnoszę się z jego kolan i spoglądam na niego wilkiem. Chłopak widząc moją minę od razu wybucha głośnym śmiechem. Prycham i podnoszę się z kanapy w celu udania się do garderoby. Jest 18.30 więc za godzinę musimy jechać jeżeli chcemy zdążyć do klubu na 20.00.
Nie zamierzam się specjalnie stroić bo jedyne co mam tam zamiar robić to siedzieć i ewentualnie coś pić. Nie będzie mi to jakoś przeszkadzało bo w końcu i tak nie pijam napojów procentowych zbyt często. Tylko przy jakiejś wyjątkowej okazji. Tańczyć też nie zamierzam bo nie czuję się jeszcze na siłach. Z garderoby wybieram ciuchy i udaje się do łazienki w celu wzięcia prysznica. Zajmuje mi on dość sporo czasu ale nie przejmuje się tym. Owinięta w ręcznik staje przed lustrem i robię delikatny makijaż. Czyli krótko mówiąc nakładam bardzo lekki podkład, puder matujący ale bardzo niewielką ilość, na górną powiekę cień w kolorze lekko brązowym, tusz to rzęs i kredka pod oczy. Włosy suszę i zostawiam rozpuszczone. Teraz pozostaje mi się już tylko ubrać. 



Gotowa schodzę do kuchni gdzie zastaję Harry'ego siedzącego przy stole i robiącego coś w swoim telefonie. Po cichu tak aby mnie nie usłyszał podchodzę do niego od tyłu i łapie go w pasie przytulając się do jego pleców. Nie wygląda na zaskoczonego czy wystraszonego. Nawet się nie ruszył czyli musiał mnie słyszeć.  Po chwili odwrócił się do mnie przodem i przygarnął w swoje ramiona. Powinnam być na niego zła za to, że się ze mnie śmiał ale jakoś nie mam na to ochoty. Po chwili odsuwa się ode mnie i skanuje moja twarz.
- Wszystko w porządku? - Pyta.
- Tak... -  Odpowiadam cicho i spuszczam wzrok na swoje stopy. Nagle odechciało mi się wszystkiego. Najchętniej zawinęłabym się w koc, położyła na kanapie i nie ruszała z niej ale nie chce złamać danej obietnicy. Czuje jak Harry unosi mi lekko brodę tak abym znów spojrzała mu w oczy.
- Hej Mała, co jest? - Na dźwięk określenia którym mnie nazwał na moje usta wpłynął mały uśmiech. 
- Po prostu... Po prostu nie bardzo mam ochotę gdzieś iść. - Biorę głębszy oddech i ponownie wtulam się w ciepłe ciało Harry'ego. Nie wiem co mi jest i chyba nie chce wiedzieć. Chłopak przytula mnie mocno do siebie i głaszcze po głowie i plecach. Jego zapach działa na mnie uspokajająco. Po jakimś czasie niechętnie się od niego odsuwam i biorę kilka głębokich wdechów.
- Jeżeli nie chcesz to nie musimy tam iść. Zostaniemy w domu i będziesz się mogła położyć spać bo coś widzę, że chyba nie masz za bardzo sił na nic innego. - Dlaczego on czyta ze mnie jak z otwartej księgi? Ale może w sumie to dobrze bo jakoś nie wiem jak miałabym mu to wszystko wyjaśniać. Fakt, najchętniej bym poszła spać ale nie chce łamać danego słowa. Pojedziemy, posiedzę z dwie godziny i wrócę do domu a Harry jak będzie chciał to będzie mógł tam zostać. Nie chcę go zmuszać do tego aby rezygnował z zabawy tylko z mojego powodu.
- Nie, nie chcę łamać danej obietnicy. Po za tym ja i tak będę tam tylko siedzieć. Nic mi się nie stanie jak przemęczę się tych kilka godzin. - Odpowiadam a Harry przygląda mi się jeszcze przez chwilę po czym wzdycha i kiwa głową. 
- No dobrze ale jakbyś się źle poczuła masz mi natychmiast o tym powiedzieć. Zrozumiano? - Ton jego głosu wskazywał na to, że nie żartuje.
- Tak. 
- No to chodźmy. - Przybliża się do mnie, całuje mnie w czoło i wychodzi z kuchni w stronę drzwi. Nie mając zbytniego wyboru ruszam za nim. Harry ubiera buty. Ja już swoje mam na nogach więc zostaje mi tylko ubrać jakąś bluzę. Nie chcę pogorszyć swojego stanu mimo, że na dworze jest dwadzieścia coś stopni. Sięgam więc po swoją bluzę, która już chwilę później zastaje zastąpiona przez bluzę Loczka, który wyrwał mi moje ubranie z dłoni i w jego miejsce włożył swoje. W sumie nie mam nic przeciwko temu. Jego bluza jest cieplejsza, większą i o niebo lepiej pachnie niż moja. Chłopak pomaga mi ją założyć po czym otwiera drzwi i puszcza mnie przodem. Pierwszy raz od tygodnia wyściubiam nos po za dom. Harry zamyka drzwi i prowadzi mnie do swojego auta. Otwiera mi drzwi i wsiadam a w czasie gdy ja zapinam pas, on zajmuje miejsce kierowcy i już po chwili wyjeżdżamy z posesji. Podczas jazdy nie rozmawiamy bo cisza między nami nie jest niezręczna. W tle słychać radio. Opieram głowę o szyję i nawet nie orientuję się kiedy dojeżdżamy. Tak bardzo pochłonęły mnie myśli i wspomnienia. Pod klubem stoi już wiele osób czekających na swoją kolej. Harry podchodzi do mnie, łapie mnie za rękę i ciągnie prosto do drzwi. Nadal nie puszczając mojej dłoni rozmawia chwilę z ochroniarzem stojącym przy wejściu. Po jakimś czasie znajdujemy się już w środku klubu. Od głośnej muzyki od razu rozbolała mnie głowa. Harry zatrzymał się na chwilę i popatrzył na mnie. Z mimiki jego twarzy wyczytałam, że sprawdza czy wszystko ze mną okej więc tylko kiwam dwa razy głową. Po tym przepychamy się do sekcji dla vip'ów. W środku zastajemy Lex z Louisem, jakiegoś ciemnoskórego mężczyznę, chyba Mulata z piękną różowowłosą dziewczyną przy boku. Obok Mulata siedzi chłopak ścięty na jeża o brązowych oczach a jeszcze obok blondyn ale zdaje się, że jest farbowany bo widać mu odrosty. Harry przedstawia mnie wszystkim i dowiaduje się, że Mulat ma na imię Zayn a jego dziewczyna to Perrie, chłopak obcięty na jeża to Liam a blondynek to Niall. Witam się ze wszystkimi po czym siadam pomiędzy Alex a Harrym. Na szczęście muzyka nie jest tu tak dokuczliwa jak na parkiecie. Po chwili do pomieszczenia wchodzi Annie z tacą pełną kolorowych drinków. Stawia ją na stole po czym wychodzi szybko usprawiedliwiając się tym, że za barem jest ruch jak nigdy i ledwo nadążają z wydawaniem drinków. Każdy sięga po drinka z wyjątkiem mnie. Lex ma swojego bezalkoholowego, ja nie wiem czy nawet takiego mogę się napić. Wole nie ryzykować. Kiedy Harry z powrotem się opiera widzę, że w jednej dłoni trzyma szklankę wody z cytryną a w drugiej sok jabłkowy, który mi wręcza. On zawsze o wszystkim myśli. Uśmiecham się do niego w podziękowaniu a on puszcza mi tylko oczko i odwraca się w stronę Zayna. Perrie przysiada się do mnie i do Alex i już po chwili zaczynają plotkować. Ja tylko czasami dorzucam coś od siebie. W uszach mi szumi ale jakoś daje radę. Odkąd przyjechaliśmy minęła już jakaś godzina. Co chwilę ktoś wychodził aby potańczyć. Ja za to rozsiadłam się wygodnie nogi podciągając blisko ciała i kładąc je na sofie. W pomieszczeniu teraz znajdowałam się tylko ja, Harry, Zayn i Liam. Chłopacy namiętnie o czymś dyskutowali choć widziałam, że Harry co chwila spogląda na mnie uważnie. Głowa zaczynała mi już trochę ciążyć ale nie aż tak bardzo żeby zawiadamiać o tym Loczka. Opatuliłam się szczelnie bluzą i siedziałam. Nie miałam nic innego do roboty. Tańczyć nie miałam ochoty ani też siły a do rozmowy też jakoś nie bardzo mi się śpieszyło. Po jakichś dwudziestu minutach wróciła reszta. Niall usiadł na swoim wcześniejszym miejscu, Perrie koło Zayna a Lex z Louisem między Harry'm a Perrie bo ich wcześniejsze miejsce zostało zajęte przeze mnie i Loczka. Kiedy chciałam napić się soku do pomieszczenia weszły dwie dziewczyny, które wyglądały krótko mówiąc jak dziwki. Tona tapety na twarzy, tlenione blond włosy i strój, który więcej odsłaniał niż zasłaniał.
- Cześć Wszystkim. - Kiedy to usłyszałam myślałam, że dostanę cukrzycy. Jej głos był tak przymilnie słodki, że aż się chciało rzygać.
- Czego tu chcesz Sunia? Och, to znaczy Sonia. - Głos Perrie zawierał w sobie tonę jadu pomieszanego z sarkazmem.
- Od ciebie na pewno nic. Nie do ciebie przyszłam.
- Wiesz, nie masz tu raczej czego szukać więc spływaj. - Tym razem odezwał się Liam. Zaczynało mnie coraz bardziej łupać w głowie. Jej głos z milutkiego zmienił się na skrzekliwy. Harry delikatnie przysunął się do mnie, przyrzucił swoje ramie między moim brzuchem a kolanami bo miałam podkurczone nogi, pochylił się tak że delikatnie się o mnie opierał, złapał mnie za dłoń i zaczął bawić się moimi palcami. Ta cała Sonia obrzuciła każdego pogardliwym spojrzeniem a kiedy jej wzrok spoczął na mnie i Harrym myślałam, że mnie nim zabije. Lekko się spięłam lecz na Harrym nie zrobiło to żadnego wrażenia. Dalej bawił się moimi palcami i przytulał do mnie. Jedyną oznaką, że w ogóle zauważył, że się na nas patrzy było to, że wzmocnił uścisk woków moich nóg. Więc nawet gdybym teraz chciała wstać to nie mam jak. A szczerze mówiąc to bardzo chętnie bym się stąd zmyła. 
- Co. To. Ma. Być ? - Jej wzrok ani na sekundę nie oderwał się ode mnie i Harry'ego nawet na chwilę.
- Nie rozumiem o co ci chodzi. - Głos Harry'ego był obojętny. Nadal na nią nie patrzył, zupełnie tak jakby moje palce były aż tak mocno interesujące. 
- O co mi chodzi? Ty się jeszcze pytasz? - Kiedy wypowiadała te słowa jej głos brzmiał jak piszczałka. Naprawdę. - Zdradzasz mnie z jakąś lafiryndą. - w tym momencie poczułam się jakbym dostała w twarz. Moje ciało automatycznie się spięło co nie uszło uwadze Harry'ego, który jedną ze swoich dłoni włożył mi pod koszulką na brzuch. To mnie nieco uspokoiło ale nie do końca.
- Powiedz mi. Jak mogę cię zdradzać skoro my nigdy nie byliśmy, nie jesteśmy ani nie będziemy razem? - Jego głos w tym momencie był ostry jak brzytwa. Dziewczyna widocznie nie bardzo wiedziała co ma odpowiedzieć bo tylko otwierała i zamykała usta jak ryba wyjęta z wody. Rytm mojego serca nadal był przyśpieszony. Poruszyłam się niespokojnie. Nagle zrobiło mi się słabo co w ostatnim czasie nie było niczym nowym. Tyle, że wtedy zazwyczaj trudniej było mi oddychać i musiałam mieć przez jakiś czas uchylone okno.Teraz tu nie było takiej możliwości. Jedynym rozwiązaniem było wyjście na zewnątrz. Wszystkie zapachy z pomieszczenia docierały do mnie ze zdwojoną siłą. Znów poruszyłam się niespokojnie. Harry spojrzał na mnie i wyraz mojej twarzy musiał mu powiedzieć, że coś jest nie tak bo od razu kucnął na podłodze przede mną i odebrał ode mnie szklankę. 
- Mała, spokojnie. - Z każdą minutą coraz trudniej było mi brać oddech. Kiedy mu nie odpowiedziałam, wstał i wziął mnie na ręce. Tak więc teraz oplatałam go nogami w pasie, ramionami za szyję a głowę miałam schowaną z zagłębieniu jego szyi. 
- Harry, co się dzieje? - Zewsząd dolatywały do mnie pytania ale tak szumiało mi w uszach, że nie mogłam rozróżnić kto co dokładnie mówi. Wiedziałam tylko, że Harry im coś odpowiada i rusza jak mi się zdaje drzwi. Kiedy mijamy Sonię do moich nozdrzy dociera mdły zapach jej perfum pomieszanych z alkoholem i fajkami. Wciskam mocniej twarz w szyję Loczka i zamykam oczy. W następnej chwili czuje mocne szarpnięcie i odchylam się od chłopaka. Nie wiem czy to przez adrenalinę krążącą w moim ciele ale wszystko nagle do mnie dociera. Ale tylko przez chwilę. Potem znowu zostaję przyciśnięta do Harry'ego tak jak poprzednio. Jedna jego ręka spoczywa teraz na moim karku i dociska mi głowę do jego ciała. Nie mam siły ani ochoty się opierać. Słyszę jeszcze jak Wszyscy coś krzyczą a potem czuję, że się przemieszczamy. Nie wiem gdzie mnie niesie bo mam zamknięte oczy i próbuje skoncentrować się na oddechu. Przechodzimy przez jakieś drzwi i czuję na swojej rozpalonej skórze chłód. Delikatnie uchylam oczy i z tego co widzę to znajdujemy się na zapleczu przy chłodniach. Od razu jest mi lepiej. Harry sadza mnie delikatnie na stole odsuwa się. Słyszę, że coś robi ale nie mam siły zobaczyć co. Po chwili znów czuje jego obecność przy sobie. Chwyta moją dłoń i wsadza mi w nią szklankę wody z lodem. Podnoszę głowę aby na niego spojrzeć. Nie uśmiecha się jak to ma w zwyczaju za to kiwa głową abym się napiła.
- No już. To ci dobrze zrobi. Zaraz wrócimy do domu i pójdziesz spać. - Przemawia do mnie jak do małego dziecka ale jestem mu za to wdzięczna bo mój mózg jest jeszcze trochę otumaniony i możliwe, że miałabym trudności z rozumowaniem. Biorę kilka łyków i oddaje mu szklankę. Biorę kilka głębszych wdechów i próbuję stanąć na własne nogi gdy te odrywają się od podłogi i znów zostaje uczepiona Harry'ego jak małpka. Wychodzimy na dwór i po chwili zostaje posadzona w samochodzie. Chłopak zapina mi pasy i zamyka drzwi. Wsiada i ruszamy. Opieram głowę o szybę i przymykam delikatnie oczy. Znów nawet nie wiem kiedy a jesteśmy na miejscu. Odpinam się i ledwo stawiam nogę na ziemi a Harry już jest przy mnie i bierze mnie na ręce. Nie powiem żeby mi się nie podobało to, że się tak o mnie troszczy bo naprawdę jestem mu za to wdzięczna. Wchodzimy do domu, Harry zamyka drzwi i dalej ze mną na rękach wchodzi po schodach do sypialni. Sadza mnie na łóżku. podaje ubrania w których śpię i wychodzi z pokoju. Nie mając zbytniego wyboru przebieram się i kładę do łóżka. Chwilę później do pomieszczenia wchodzi chłopak z kubkiem herbaty i naręczem moich leków. Siadam, odbieram od niego kubek i biorę łyka. Napój nie jest gorący ale nie jest tez zimny. Jest akurat do picia. Połykam wszystko co mi podaje i oddaję mu puste naczynie po naparze. Stawia je na szafce i kładzie się obok mnie. Zsuwam się tak, że leże koło niego. Harry od razu przygarnia mnie do swojego ciepłego ciała. Głaszcze mnie po plecach i brzuchu a ja nawet nie wiem kiedy odpływam do krainy Morfeusza.

~ ♥ ~

Rozdział z małym opóźnieniem ale nie miałam kiedy go opublikować. Mam remont w domu i stąd ten brak czasu ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie ;*
Rozdział mega długi więc zapraszam do czytania.

CZYTASZ? PROSZĘ SKOMENTUJ! ☻







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz