piątek, 13 lutego 2015

Rozdział 2 xx

~ ♥ ~
Ciemno. Cicho. Dookoła szare, jakby opuszczone budynki. Skąd ja się tu wzięłam? Coś mi to przypomina ale nie wiem co. Chyba już tu kiedyś byłam, nie jestem pewna. Rozglądam się ale nic nie widzę. Jest za ciemno. Szybko wkładam rękę do torebki i szukam telefonu. Kiedy w końcu go znajduję okazuję się, że jest rozładowany. I co ja teraz zrobię? Nie pamiętam nawet jak się tu dostałam... Serce wali mi jak oszalałe i zaczynam się bać. Nagle gdzieś niedaleko słyszę jakiś szmer. Wciągam gwałtownie powietrze. Szmery robią się coraz głośniejsze. Rozglądam się za jakąś kryjówką lecz żadnej nie znajduje. Uliczka w której się znajduje jest całkowicie pusta. Gdzieś w oddali widać tylko bardzo odległą poświatę światła. To chyba latarnie uliczne. Na pewno. 
Szmery a raczej czyjeś głosy stają się coraz głośniejsze. Serce podchodzi mi do gardła. Powinnam się ruszyć i zacząć uciekać ale moje nogi jakby odmówiły posłuszeństwa. Nie mogę się ruszyć. Stoję wrośnięta w ziemie. Coraz wyraźniej słyszę odgłosy. Jeszcze raz się nerwowo rozglądam i wtedy to dostrzegam. Mały kontener na śmieci. Kiedy podejmuję decyzję aby się tam schować jest już za późno. Zauważyli mnie...
- Proszę, proszę. Kogo my tu mamy. - gdy słyszę ten głos ciarki przechodzą mi po plecach. Dlaczego nie mogę się ruszyć?! Patrzę na faceta, który wypowiedział do mnie te słowa. Widzę go teraz wyraźnie. Nie wiem czy to przez strach czy przez to, że moje oczy przyzwyczaiły się do ciemności. Najpewniej przez jedno i drugie. Facet jest wysoki i szeroki w barach. Jest łysy a na ramionach widzę tatuaże. Obok niego stoi kolejny mężczyzna. Posturę ciała ma bardzo podobną do pierwszego. Jedynie czym się różni to włosy. Są długie, brązowe chyba i związane w kucyk. 
- Gail, masz się ochotę trochę zabawić ? - pyta łysy i widzę jak na jego ustach maluje się ironiczny uśmieszek. Zaczynam się trząść. Jest źle. Mniemany Gail lustruje mnie wzrokiem po czym przenosi go na swojego towarzysza.
- Nawet gdybyś nie zapytał i tak bym to zrobił. Dawno nie miałem żadnej zabawki. - mówi i zaczyna się śmiać a po chwili jego kolega dołącza do niego. Po chwili uświadamiam sobie o czym oni mówią. NIE! Na mojej twarzy maluje się przerażenie. Oni nie mogą! Chcę mi się płakać. Chcę się stąd wydostać! Chcę do domu. Dlaczego ja ?! Rozglądam się nerwowo dookoła. Jeszcze raz próbuję się ruszyć i tym razem moje nogi mi ulegają. Zaczynam się powoli i ostrożnie przesuwać do tyłu. Jak najdalej od tych kolesi. Kiedy jestem już jakieś 1,5 metra od nich oni nagle przestają się śmiać a na ich twarzach pojawiają się ironiczne uśmieszki  i ich oczy zaczynają się świecić. Zamieram i patrzę. Oni spoglądają na siebie i kiwają głową. Zaczynają się do mnie zbliżać. Kiedy zaczynają to robić, ja szybko obracam się na pięcie i puszczam biegiem przed siebie. Słyszę ich głośnie kroki za sobą. Przyśpieszam. W klasie jestem najszybsza. Kiedy już myślę, że im uciekłam potykam się o kamień i padam jak długa na ziemie. Oni są coraz bliżej. Nie tyle to słyszę co czuję. Na mojej skórze pojawia się gęsia skórka. Próbuję się podnieść ale po drugiej próbie uświadamiam sobie, że nie dam rady. Próbuję ten jeden ostatni raz i mi się udaję. Staję na własnych nogach ale niedługo się tym ciesze. Po chwili znów mam styczność z brudną ziemią a mój policzek pali żywym ogniem. Nade mną stoją moi prześladowcy ale coś w ich wyglądzie się zmieniło. Już się nie uśmiechają a ich miny są groźne. Kulę się w sobie i podnoszę się na rękach. Z moich oczu zaczynają płynąć łzy. Gdy tylko odrywam się od ziemi mój brzuch zostaje potraktowany mocnym kopniakiem. Z mojego gardła wydobywa się krzyk a z oczy ciurkiem płyną łzy. Policzek dalej boli i jestem pewna, że mam tam siniaka. Nigdy nie myślałam, że mnie to spotka. Przecież nic nikomu nie zrobiłam. Moi "prześladowcy" zaczynają się śmiać. Ich to cieszy. Nie wiem jak można być tak bezdusznym...
- Nie radze ci więcej uciekać suko bo gorzej się to dla ciebie skończy. - mówi jeden, już nawet nie wiem który. Mam to gdzieś. Chcę się stąd wydostać ale moja podświadomość mówi mi, że szybko się stąd nie wydostanę. Jestem zdana na ich łaskę. Nie mam siły podnieść głowy. Wszystko mnie boli. Słysze jak jeden z nich kuca koło mnie a po chwili czuję jego rękę na moim udzie. Wzdrygam się. Zaczyna zbierać mi się na wymioty. Po chwili ten drugi dołącza do kolegi i teraz obydwoje mnie dotykają. Wszędzie! Po całym ciele. Zaczynam rzucać po ziemi na której leże. Robię wszystko aby tylko uciec od ich dotyku. Moje starania na nic się nie zdają. Jedyne co dostałam za to, to kolejny policzek i kopniak w brzuch oraz udo. Moja bluzka jak i spódnica dawno już leża gdzieś obok podarte. Leże w samej bieliźnie a po chwili już bez niej. Z moich oczu nadal płyną łzy przez co mój obraz widzenia jest nieco rozmazany. Jednak nie na tyle, żebym nie zauważyła ich znaczącego spojrzenia. Wiem co ono oznacza. Ich spojrzenia mówią wszystko za siebie. Moim ciałek wstrząsają dreszcze. Jeden z prześladowców podnosi się i słyszę jak rozpina pasek a potem rozporek. i wtedy zaczynam krzyczeć. To jedyna deska ratunku jaka mi pozostała. Lecz i to zostaje mi odebrane. Mężczyzna kuca między moimi nogami i już ma to zrobić...
- Aaaaaaaaaa! - budzę się z krzykiem i siadam na łóżku. Przerażona rozglądam się po pokoju. Upewniwszy się, że jestem w nim sama wypuszczam powietrze, które nieświadomie wstrzymywałam. Próbuję unormować oddech. Kiedy w końcu mi się to udaje uświadamiam sobie, że One wróciły. Moje sny przypominające mi o tym nieszczęsnym wydarzeniu powróciły.
Moim ciałem znowu wstrząsa dreszcz. Łapię za telefon i patrzę na godzinę. Piąta rano. Padam z powrotem na poduszki ale wiem, że i tak już nie zasnę. Leżę jeszcze chwilę próbując się całkowicie uspokoić po czym podnoszę się z łóżka i kieruję w stronę łazienki. Potrzebny mi długi prysznic. Jednak kiedy znajduję się w łazience zmieniam zdanie i napuszczam gorącej wody do wanny. Podchodzę jeszcze tylko do telewizora na ścianie i włączam go na byle jaki program. Pada na Esce.tv. Kiedy wanna jest już pełna wody, rozbieram się i zanurzam w gorącej wodzie. Od razu lepiej. Staram się nie myśleć o moim śnie i nawet mi to wychodzi kiedy skupiam się na tym co leci w telewizji. Po godzinie, kiedy woda jest już całkowicie zimna, wychodzę z wanny i owijam się puszystym ręcznikiem. Patrzę na godzinę w nadziei, że tego snu nie było i jest już popołudnie. Jednak zegarek w mojej komórce zaprzecza. Jest szósta, co oznacza, że to się naprawdę wydarzyło. Że ten sen nie był tylko wytworem mojej wyobraźni. Wzdycham i i kieruję się w stronę garderoby. Wybieram ciuchy i wracam do łazienki. Ubieram się i robię makijaż. Włosy zostawiam rozpuszczone.
Wychodzę w łazienki i kieruję się do salonu. Nie ma ochoty na jedzenie. Kładę się na kanapie, włączam telewizor i sięgam po książkę, która zaczęłam ostatnio czytać. Próbuję czytać ale świat fikcji jakoś nie może mnie wciągnąć. Moje myśli nieświadomie zmierzają ku wydarzeniu które miało miejsce cztery lata temu. Długo nie mogłam się z tego otrząsnąć. Pamiętam wszystko jakby to wydarzyło się dziś. Zastanawia mnie tylko dlaczego te koszmary wróciły. Od dwóch lat ich nie miałam z czego byłam bardzo zadowolona. Nie chcę o tym pamiętać ale to jest część mnie. Pamiętam jak każdej nocy od tego wydarzenia miałam koszmary i spałam tylko po 3-4 godziny dziennie. Chodziłam jak i wyglądałam jak zombie. Nic mnie nie cieszyło i na nic nie miałam ochoty. W szkole do której chodziłam, kiedy dowiedziano się co mi się przytrafiło zaczęto mnie wyzywać od najgorszych, śmiali się ze mnie i unikali. Z osoby lubianej przez wszystkich stałam się osobą, która każdy gardzi. Dlatego któregoś dnia wychodząc z domu do szkoły nie dotarłam do niej, a raczej dotarłam. Tak szybko jak się tam pojawiłam tak szybko stamtąd zniknęłam. Tego dnia docinki i poniżenia były jeszcze gorsze niż zazwyczaj. Wychodząc ze szkoły nawet nie patrzyłam gdzie idę, nogi jakimś cudem same poniosły mnie pod studio tańca. Gdy zorientowałam się gdzie jestem nie wahałam się ani sekundę. Po prostu weszłam do budynku, podeszłam do tablicy i zauważyłam, ze trwają zapisy na zajęcia nauki tańca. Nie zastanawiając się zapisałam się na kilka zajęć w czasie w którym powinnam być w szkole. Dzięki karcie kredytowej od ojca zapłaciłam za pierwszy semestr nauki. Tego samego dnia miałam także niespodziewanego gościa. Byłam sama w domu. Jak zawsze zresztą. Nie spodziewałam się nikogo a już tym bardziej tej osoby. To była Alex. To tego właśnie dnia zaczęła się nasza przyjaźń. Przy niej zaczęłam się otwierać, przy niej nie miałam koszmarów. Nocowała tu bardzo często. Tak właściwie to ma tu nawet swój pokój. Rodzice nie mieli nic przeciwko temu. Skutecznie zajmowała czymś moje myśli abym nie myślała o tym. Także zajęcia z tańca przyniosły duży rezultat. Okazało się nawet, że Lex także zapisała się do studio. I to na te same zajęcia. Kocham ją jak siostrę. Teraz tak naprawdę mamy tylko siebie. Niby ma rodziców ale oni się nią nie interesują. Są tylko o tyle lepsi od moich, że jej nie zostawili. Zawsze dostawała wszystko co chce. Nie mówię tu o drogich rzeczach i tym podobnych. Mówią o celach, które sobie w życiu wyznaczała. Zawsze osiągała swój cel. Ja nigdy tak nie umiałam. Nie mam tyle pewności siebie co ona... Moje rozmyślania przerywa dźwięk telefonu. 

Od: Harry xx

Cześć Piękna ;*
Wyspałaś się ? 
Harry xx

To od Harry'ego. Kiedy tylko przeczytałam treść smsa na mojej twarzy pojawił się mały uśmiech a na policzkach poczułam ciepło. Co się ze mną dzieję? Przecież to tylko głupi sms. Szybko wystukuję odpowiedź przy okazji patrząc na godzinę. Już 10 ?! Jak to możliwe? Aż tak się zamyśliłam, że nie zauważyłam kiedy ten czas tak szybko zleciał ?

Do: Harry xx

Heej ;) 
Nie bardzo a ty ? 
Mir xx

Szybko wysyłam a na odpowiedź nie muszę długo czekać. 

Od: Harry xx

Można powiedzieć, 
że tak ;)
Masz dzisiaj czas ?
H. xx

Hmm mam dzisiaj czas ? 

Do: Harry xx

Chyba mam czas 
a po co ci to 
wiedzieć ? ;))
M. xx

Odkładam telefon i kieruję się do kuchni. Podchodzę do lodówki, wyciągam jogurt i stwierdzam, że muszę zrobić zakupy. Wracam na kanapę i łapię za telefon. Mam smsa.

Od: Harry xx

Może wpadniesz 
do klubu?
Z tego co wiem
to twoje przyjaciółka
też ma być ;D
To jak ?
H. xx

Ciekawa propozycja na spędzenie popołudnia ale czy przypadkiem klub nie jest dzisiaj zamknięty ? Cóż, zawsze można zapytać...

Do: Harry xx

A klub nie jest 
przypadkiem zamknięty
popołudniami, hmm ?
M. xx

Otwieram swój jogurt i próbuje go w siebie wmusić ale po dwóch łyżeczkach odkładam go na stolik wiedząc, że nic nie przełknę. Biorę z powrotem telefon do ręki i nie jestem już zdziwiona, że czeka na mnie odpowiedź od Harry"ego. 

Od: Harry xx

Owszem, masz racje. 
Jest zamknięty ale
chyba zapomniałaś
z kim rozmawiasz ;D
Jestem przecież jego
właścicielem ;P
Dla mnie nie ma czegoś
takiego jak godziny 
otwarcia i zamknięcia ;)
To jak? Przyjedziesz ?
Proszę ;*
H. xx

Fuck. Jaka ja jestem głupia. Jak mogłam o tym zapomnieć ?!
Ehh i co ja mam zrobić ? Z jednej strony jestem zmęczona ale wiem, że nie zasnę... Z drugiej jednak jeżeli zostanę w domu będę się nudzić... Nie wiem.

Do: Harry xx

Każdemu może 
się zdarzyć 
zapomnieć a już
szczególnie po 
prawie nie 
przespanej nocy...
Nie wiem czy przyjadę :)
M. xx

Od: Harry xx

Proszę, zrób to 
dla mnie i 
przyjedź. ;*
Jestem pewny,
że nie pożałujesz ;)
H. xx

I jak tu mu się oprzeć kiedy on tak ładnie prosi ? No jak ?
Jestem za miękka. Zdecydowanie. Przez chwilę się waham ale w końcu odpisuję.

Do: Harry xx

No dobrze. 
Niech stracę ;)
O której mam być ?
M. xx 

Wzdycham i czytam odpowiedź.

Od: Harry xx

Dziękuje ;)
Możesz przyjechać
o 14 ? ;*
H. xx

Patrze na zegarek i stwierdzam, że jest już po jedenastej. Akurat przez ten czas zdążę pojechać na zakupy. Lodówka zaczyna mi świecić pustkami.

Do: Harry xx

Okey ;)
Do zobaczenia 
o 14 ;*
M. xx

Wpisując tą gwiazdkę przy dwukropku przez chwilę się zawahałam no ale...

Od: Harry xx

Wysłałaś mi
buziaka ;*
H. xx

Czytam i zaczynam się śmiać. A co mi tam, czemu by się z nim trochę nie podroczyć ?

Do: Harry xx

I co w związku
z tym ?
To tylko gwiazdka
przy dwukropku ;*
Nic więcej ;P
M. xx

Jestem ciekawa co mi odpisze. Wstaję z kanapy, przełączam jeszcze tylko kanał w telewizji na esce, podgłaśniam bo leci akurat moja ulubiona piosenka po czym w jedną rękę łapie telefon a w druga niedojedzony jogurt. Ruszam w strone kuchni. Napoczęty jogurt wyrzucam do śmieci a następnie spoglądam na swojego Iphona. Sms już na mnie czeka. 

Od: Harry xx

Może dla ciebie
to faktycznie tylko
gwiazdka przy
dwukropku ale
dla mnie niekoniecznie. 
Wysłałaś mi dwa buziaki
więc oczekuję, że dzisiaj
je dostane ;* 
H. xx

Nie mogę uwierzyć w to co napisał. Kiedy w końcu to do mnie dociera zaczynam się śmiać. 

Do: Harry xx

Pomarzyć zawsze
można ;*
M. xx

Od: Harry xx

Owszem, to jest
moje marzenie, 
które się 
dzisiaj spełni. 
I widzę, że bardzo
chcesz całować 
mój policzek
bo to już trzecia 
taka emotka ;P
Pilnuj się mała ;*
H. xx

Ufff, już myślałam, że będę go musiała całować w usta... Hmm jednak to nie było by chyba takie złe... Nigdy tak naprawdę nie miałam chłopaka... Po TYM unikałam wszelkiego bliższego kontaktu z mężczyznami. Aż do teraz. Zawsze był i chyba nadal jest ten lęk co do nich. Chociaż kiedy Harry trzymał mnie wczoraj w swoich ramionach jak się żegnaliśmy przed klubem czułam się tak bezpiecznie. Nie pamiętam kiedy się tak czułam. Nawet w ramionach Lexi się tak nie czuję... W sumie raz się żyję więc czemu by ten jeden raz dopuścić jakiegoś mężczyznę do siebie ? No dobra, myśląc jakiegoś miałam na myśli tylko i wyłącznie Harry"ego. Czemu jego ? Sama nie wiem...

Do: Harry xx

Przestań już ;)
Zastanowię się
czy dostaniesz
te buziaki czy nie ;*
Aaa i nie jestem MAŁA!
M. xx

Od: Harry xx
To już czwarta ;*
I owszem, przy mnie
jesteś MAŁA! ;P
H. xx

Jak on mnie zaczyna wkurzać. Ja wcale nie jestem mała. No dobra mam nie całe 170 cm wzrostu ale to wcale nie jest tak mało. To on jest jakimś wielkoludem...

Do: Harry xx

Raczej ty przy
mnie jesteś
taki duży. 
JA WCALE NIE
JESTEM MAŁA!
( choć słodko to 
brzmi jak tak
do mnie mówisz/piszesz)
M. xx

Odpisuję, wkładam telefon do kieszeni i wchodzę na piętro do swojego pokoju. Łapię za swoja torebkę, sprawdzam czy wszystko mam po czym udaje się w stronę drzwi wejściowych. Po drodze biorę jeszcze tylko klucze i wychodzę z domu. Zamykam drzwi na klucz i idę do mojego autka. Stoi na podjeździe gdyż wczoraj byłam tak zmęczona, że nie schowałam go do garażu. Wsiadam, kładę torebkę na siedzeniu pasażera, wyciągam z kieszeni telefon i standardowo czytam smsa. 

Od: Harry xx

Wiedziałem, że
ci się to podoba ;*
H. xx

Kręcę głową z niedowierzaniem i mu odpisuję.

Do: Harry xx

Niby skąd 
o tym wiedziałeś ?
Nikt nie wiem o
tym, że lubię jak 
się mówi do mnie
takimi słówkami
a szczególnie
tym którego ty
używasz... ;)
M. xx

Odkładam telefon na stojaczek który mam przyczepiony a następnie odpalam auto. Wyjeżdżam z podwórka po czym udaję się do najbliższego supermarketu. Jazda zajmuje mi około 10 minut. Parkuję i wyłączam silnik. Zanim jeszcze wysiadam sprawdzam telefon. Sms czeka. Muszę się chyba zacząć przyzwyczajać...

Od: Harry xx
 Ja wszystko 
wiem mała ;*
Nic się przede
mną nie ukryje
H. xx

Do: Harry xx

Jeszcze zobaczymy ;)
A teraz wybacz, ale
jestem w sklepie i
nie bardzo mogę 
pisać :C
Do zobaczenia o 14 
w klubie ;*
M. xx

Tak naprawdę, nie jestem jeszcze w sklepie ale on o tym nie wie więc... Wysiadam, zamykam auto, wkładam jeszcze tylko słuchawki, puszczam muzykę i jestem gotowa.  Przed wejściem odczytuję jeszcze smsa.

Od: Harry xx

Do zobaczenia
mała ;*
H. xx

Uśmiecham się, chowam telefon i w końcu wchodzę do sklepu. 
Biorę wszystko co mi potrzebne po czym kieruję się do kasy. Płacę i wychodzę.  W sumie mam dwie torby jedzenia. Kładę reklamówki na tylnym siedzeniu po czym wsiadam za kierownice. Wyjmuję słuchawki z uszu, odpalam silnik i wyjeżdżam z parkingu. Droga zajmuje tym razem trochę więcej czasu bo na mieście zaczęły robić się korki. Po około 30 minutach w końcu parkuje przed domem. Wnoszę zakupy do kuchni i powoli je rozpakowuję. Kiedy kończę spoglądam na godzinę i nie mogę uwierzyć, że jest już po 13. Szybko idę na górę do łazienki, poprawiam makijaż i włosy. po tym jestem gotowa. Schodzę z piętra, biorę torebkę, klucze i wychodzę. Wsiadam do swojego audi i wyjeżdżam z posesji. Jadę powoli wiedząc, że mam jeszcze jakieś pół godziny. Po drodze staje na kilku światłach aż w końcu podjeżdżam pod klub. Najbardziej co mnie dziwi to to, że parking jest całkowicie pusty. Nie przejmując się tym parkuje i wyciągam telefon. Piszę do Harry'ego, że już jestem bo nie wiem jak mam wejść a wątpie żeby główne wejście było otwarte. 

Do: Harry xx

Już jestem. ;)
Czekam na parkingu,
którędy mam wejść ? ;)
Mira xx

Na odpowiedź nie muszę długo czekać.

Od: Harry xx

Jakbyś mogła to 
zaparkuj z drugiej 
strony klubu od
strony tylnego wejścia. ;)
Będę tam czekał ;*
Harry xx

Nie odpisuję mu tylko odkładam telefon na siedzenie obok. 
Odpalam auto i jadę w stronę tylniego wejścia. Tak ja Harry powiedział, czeka na mnie przed wejściem. Parkuję, biorę torebkę i wysiadam. Zamykam jeszcze tylko pilotem samochód i powoli kieruję się w stronę Loczka. Na jego twarzy widnieje szeroki uśmiech na którego widok robi mi się gorąco. I te dołeczki w policzkach... Kiedy jestem już wystarczająco blisko mówi:
- Hej mała - przytula mnie na powitanie choć jak na mój gust trzyma mnie trochę za długo. Jednak nie narzekam. Znowu to uczucie bezpieczeństwa... Wciągam jego zapach i nie mogę się nadziwić jak ktoś może tak bosko pachnieć. Coś mi się wydaje, że od teraz jest to mój ulubiony zapach. Kiedy mnie puszcza ogarnia mnie niezadowolenie lecz tak szybko jak się ono pojawiło tak szybko zniknęło. A to za sprawą tego, że Harry złapał mnie za rękę i złączył nasze palce.
-Hej - odpowiadam i się uśmiecham. Odpowiadam mi tym samym. Jego oczy, tak zielone jak źdźbło młodej trawy. I jeszcze się błyszczą jak jakieś szmaragdy. Jego widok zapiera mi wdech w piersiach...
- Ślicznie wyglądasz. - komplementuje mnie.
- Nie prawda. Wyciągnęłam byle co z szafy po tym jak od piątej nie mogłam spać, bo... - zająknęłam się. Nie mogę mu powiedzieć. To mu tylko zepsuje dobre zdanie o mnie... Tak jak wszystkim kiedy się o tym dowiadują. Na sama myśl robi mi się smutno. Harry to zauważa. Spuszczam głowę i mówię.
- Nieważne. 
- Wszystko co jest związane z tobą jest dla mnie ważne. - mówi i łapie mnie za brodę. Unosi mi delikatnie głowę i spogląda w oczy. Próbuje spuścić wzrok ale mi na nie pozwala. W moich oczach pojawiają się łzy na sama myśl o tym co na pewno się stanie po tym jak usłyszy co mi się przytrafiło. Każdy reaguje tak samo. Nie chcę tego znowu przeżywać. Od dawna nikomu tego nie mówiła. Starałam się zapomnieć...
- Hej, spokojnie. To tylko ja. Nie płacz. Chodź do środka. Zrobię ci gorącej herbaty i usiądziemy. Wtedy jeżeli będziesz chciała powiesz mi co się stało i może będę mógł ci pomóc. - mówi łagodnie tuląc mnie do siebie. Tego mi było trzeba. Uczucia bezpieczeństwa i słów pociechy. Kiedy próbuje mnie lekko od siebie odsunąć, jeszcze mocniej się do niego tulę a z moich oczu zaczynają płynąć powoli gorące łzy. To może być ostatni raz kiedy mam sposobność się do niego przytulić. Po tym jak pozna prawdę możliwe, że nie będzie chciał mieć ze mną nic do czynienia. Śmieję się lekko ale kiedy czuje moje łzy na swoim ramieniu od razu przestaje. Przyciska mnie do siebie jeszcze mocniej po czym bierze na ręce jak pannę młodą. 
- Mała, nie płacz. Jestem przy tobie, spokojnie. Nie ważne co mi powiesz nie zostawię cię. - mówi uspokajająco. Jestem ciekawa czy jak usłyszy to co mu powiem nie zmieni zdania. Harry ze mną na rękach wchodzi do budynku. Kopniakiem zatrzaskuje drzwi , po czym jeszcze się do nich obraca i przekręca klucz. Dalej ze mną na rękach idzie jak mi się wydaje w stronę miejsc VIP. Nie mam siły się rozglądać. Jestem strasznie zmęczona ale wiem, że nie mogę zasnąć. Wiem co się stanie jeżeli to zrobię. Oczy zaczynają mnie piec. Mój makijaż spłynął razem ze łzami. Jestem tego pewna na 100%. Wyglądam teraz pewnie jak jakieś zombie. Na tę myśl uśmiecham się w duchu. Ale tylko tam. Wchodzimy do pomieszczenia dla VIP-ów i Harry sadza mnie na kanapie. Już nie płacze ale w moich oczach widoczny jest smutek i zmęczenie. Niepewnie rozglądam się po pomieszczeniu i dostrzegam w jego rogu aneks kuchenny przy którym stoi teraz Loczek. Wyciąga dwa kubki, wkłada herbatę i zalewa. Daje jeszcze odrobinę cytryny i odwraca się w moja stronę. Uśmiecha się lekko.
- Ile słodzisz ? - pyta. 
- Dwie łyżeczki. - odpowiadam a on odwraca się w stronę kubków i wsypuje do nich po dwie łyżeczki cukru. Czyżby słodził tyle co ja ? Podchodzi do mnie i stawia przede mną kubek z parującym płynem. Uśmiecham się lekko ale zaraz ten uśmiech znika. On to zauważa. Siada nie daleko mnie i patrzy. Sięgam po kubek z herbatą i biorę łyka. Mhm taka jak lubię. 
Po chwili siedzenia w ciszy odzywa się.
- To co, powiesz mi co się stało, hmm ? - pyta. W jednej ręce trzyma kubek a drugą ma położona na kolanie. Biorę głębszy oddech, kiedy czuję jak w moich oczach znowu zaczynają zbierać się łzy. 
- Zrozumiem jak nie będziesz chciał mieć ze mną więcej do czynienia. Naprawdę. - mówię prawie szeptem i znowu biorę głębszy oddech. Ręce zaczynają mi drżeć więc ostawiam ostrożnie kubek na stolik.  Nie podnoszę na niego wzroku. Za bardzo się boję. 
-Co ? Dlaczego ? - pyta zdziwiony. Podnoszę na niego wzrok ale zaraz go opuszczam. Z wyrazu jego twarzy widzę zdziwienie i tylko to. 
- Bo... Bo, bo cztery lata temu zostałam... zgwałcona. - ostatnie słowo wyszeptuję niemal bezgłośnie a z moich oczu zaczynają lecieć łzy. Słyszę tylko jak wciąga głęboko powietrze.
- Och!

~ ♥ ~

Jak zareaguje Harry na tę wieść ?
Dalej będzie chciał się spotykać z Mirą czy po prostu zerwie kontakt jak robili to wszyscy, którzy się o tym dowiedzieli ? 

~ ♥ ~

No to Rozdział 2 xx mamy już za sobą ;)
I jak, podoba się ?

Patiii ♥
CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥



2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bombs! Pisz dalej! Weny! Czekam na nexta! Mam nadzieje ze jej nie zostawi, nie moze tak! :* http://diana-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/?m=1 - zapraszam do mnie na ff o Hazzie. Fajnie by bylo jakbys zostawila cos po sobie :)
    P.S. Bede czytac twojego bloga. ❤

    OdpowiedzUsuń