piątek, 8 maja 2015

Rozdział 6 xx

~ ♥ ~
Mimo iż muzyka skończyła się już jakiś czas temu, my nadal staliśmy blisko, nawet bardzo blisko siebie i patrzyliśmy sobie w oczy. Zieleń kontra brąz. Nasze lekko przyśpieszone oddechy mieszają się ze sobą. W sumie, nie wiem co się ze mną ostatnio dzieje. Nigdy nie reagowałam tak na żadnego osobnika płci przeciwnej a tu zjawia się taki Harry i wszystkie moje zmysły stają się wyostrzone. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Zostałam dłużej aby to wszystko sobie przemyśleć i poukładać ale widać nie będzie mi to jednak dane. Mam mętlik w głowie. Jego wzrok wyraża całą gamę sprzecznych emocji. Jeżeli zostanę tu jeszcze chwilę to się popłaczę. Od tego trefnego wydarzenia w klubie chłopaków jestem strasznie rozbita emocjonalnie. W pewnym momencie zrobiło mi się strasznie duszno a do nozdrzy dotarł zapach męskich perfum. W oczach pojawiły mi się łzy. Szybko odskoczyłam od Harry'ego nim zdążył to zauważyć i wybiegłam z sali. 
- MIRAAA! - usłyszałam krzyk chłopaka i jego ciężkie kroki tuż za mną.  Nie zatrzymałam się, biegłam dalej a łzy utrudniały mi widoczność. 
- Mira! Poczekaj! - kolejny krzyk Harry'ego.  Czym prędzej wbiegam do jakiejś sali i gdy próbuje zamknąć drzwi na zamek okazuje się, że wbiegłam do jedynej sali w całym studiu, której drzwi nie posiadają zamknięcia na klucz. Ugh. Kroki Harry'ego były coraz głośniejsze co oznaczało, że jest coraz bliżej miejsca w którym się znajdowałam. Rozglądnęłam się po sali w poszukiwaniu czegoś na czym mogłabym usiąść. Strasznie kręciło mi się w głowie. Pod jedną ze ścian stała ławka. Udałam się w tamtą stronę i usiadłam na niej podpierając łokcie na kolanach i chowając twarz w dłoniach. Wzięłam kilka głębszych wdechów aby się uspokoić lecz nie przyniosło to zamierzonego efektu a tylko pogorszyło sprawę. Odgłos kroków stawał się coraz głośniejszy co oznaczało, że chłopak jest coraz bliżej. Nie miałam nawet siły aby uciekać dalej lub po prostu się gdzieś schować. Dziwnie się czułam. Z jednej strony chciałam być sama a z drugiej aby ktoś przy mnie był i nie wiedziałam, które pragnienie jest silniejsze więc siedziałam dalej nie zmieniając swojej dotychczasowej pozycji. Odgłos otwieranych drzwi wyrwał mnie z rozmyśleń. Poczułam dotyk na swoich dłoniach, które w tej samej chwili zostały odciągnięte delikatnie od mojej twarzy. Ujrzałam głębie zielonych tęczówek Loczka, które tym razem wyrażały troskę i niezrozumienie. Mimowolnie się wzdrygnęłam. Nie z obrzydzenia. Od jakiegoś czasu tylko jedna osoba patrzyła na mnie takim wzrokiem. Trochę mnie to zdziwiło i nie wiedziałam co mam o tym myśleć. To było takie dziwne, takie inne niż dotychczas. Moje dłonie nadal były trzymane przez chłopaka, który zataczał małe kółka swoimi kciukami na wierchu moich dłoni w uspokajającym geście. I faktycznie, w jakiś sposób zadziałało bo zaczęłam się uspokajać. Jedyne o czym marzyłam w tej chwili to potrzeba przemożnego snu. Byłam wykończona. Za dużo emocji jak na jeden dzień. Harry puścił jedną z moich dłoni i swoja wolną dłonią dotknął delikatnie mojego policzka unosząc go ciut do góry tak aby nasze oczy ponownie się spotkały. Odruchowo wtuliłam twarz w jego ciepłą dłoń i przymknęłam leciutko oczy. W tej chwili potrzebowałam czyjegoś dotyku, czułości i spokoju. I w jakiś dziwny sposób ale Harry mi to zapewniał. Samą swoją obecnością sprawiał, że czułam się odrobinę lepiej. Cudem, jak dla mnie było także to, że nie odwrócił się i nie zostawił mnie po tym jak wyjawiłam mu prawdę o najdrastyczniejszej części mojej przeszłości tak jak inni gdy się o tym dowiedzieli. Było wiele spekulacji o tym, że sama się o to prosiłam i że jest to moja wina. Na początku starałam się to wszystko ignorować lecz z czasem było mi coraz trudniej. I wtedy właśnie do mojego życia wkroczyła Alex umiejętnie zajmując mnie i moje myśli tak abym się niczym nie przejmowała. I jestem jej za to naprawdę wdzięczna. Mój oddech się unormował a serce zakończyło swój szaleńczy bieg wybijając miarowe bicie. Uchyliłam delikatnie powieki i spojrzałam swoimi brązowymi tęczówkami na chłopaka, który kucał prze de mną. Był przystojny. Nawet bardzo przystojny. Nie to, że się w nim od razu zakochałam. Ja tylko stwierdzam fakt. Te jego głębokie zielone oczy, kręcone włosy i chłopięcy uśmiech z dołeczkami w policzkach. Każdy chłopak mógłby mu pozazdrościć urody. Jestem mu wdzięczna za to, że jest przy mnie on gdy Alex nie może i nie jestem sama. Nie ma jej tego za złe. Chcę aby była szczęśliwa a na pierwszy rzut oka widać, że Louis jej to szczęście daje. Nie chcę jej tego odbierać. W głowie mam mętlik ale nie mam siły aby teraz to wszystko sobie układać. Dalej jestem zła na Harry'ego za tą całą akcje rano i za to jak mnie potraktował. Poczułam się jakbym była jakąś rzeczą. Jedyne o czym teraz marzę to moje wygodne łóżko w moim pokoju oraz sen. Wzięłam głęboki oddech i spróbowałam się podnieść lecz gdy tylko się uniosłam moje nogi odmówiły posłuszeństwa i opadłam z powrotem na ławkę. Zakręciło mi się w głowie. Przyłożyłam wolna dłoń do skroni i lekko pomasowałam w celu zmniejszenia bólu lecz nie przyniosło to zamierzonego efektu gdyż głowa nadal pulsowała mi tępym bólem a przed oczami pojawiły mi się czarne mroczki. Harry w tym czasie gładko podniósł się na równe nogi. Schylił się i delikatnie wziął mnie na ręce jak pannę młoda. Do moich nozdrzy od razu dotarł zapach jego zniewalających perfum i ciała. To mieszanka wybuchowa. Nie wiem, który już raz mnie niesie. Straciłam rachubę. Wyszliśmy z sali i skierowaliśmy się do tej w której byliśmy wcześniej. Harry delikatnie posadził mnie na parapecie i zaczął składać cały sprzęt. Nie odezwałam się ani słowem tylko obserwowałam go w milczeniu. Po 10 minutach wszystko było na swoim miejscu. Nie kręciło mi się już w głowie więc stanęłam delikatnie na podłodze nadal jednak przytrzymując się parapetu. Kiedy nie zakręciło mi się ponownie w głowie zrobiłam delikatny krok w przód. Wszystko było w porządku. Powolnym tempem zaczęłam kierować się w stronę szatni. Musiałam zabrać stamtąd swoje ciuchy i torebkę. Harry przyglądał mi się w milczeniu i po chwili ruszył za mną. Nie miałam siły aby się przebrać więc założyłam na siebie tylko bluzę Harry'ego, którą wzięłam rano z jego mieszkania. Od razu zrobiło mi się trochę cieplej. Harry nic nie mówił tylko się przyglądał. Stał w drzwiach a na ramieniu dzierżył moją torbę z laptopem oraz mój telefon w jednej z dłoni. Nie wiedziałam jak mam się teraz przy nim zachowywać. Nadal nic nie mówiąc podszedł do mnie i odebrał także torbę w moimi ciuchami. Wyszło na to, że on niósł wszystko oprócz kluczyków od auta, które trzymałam w prawej dłoni oraz kluczy od studia. Chłopak ruszył powolnym krokiem w stronę wyjścia na zewnątrz. Na dworze było już ciemno. Pogasiłam światła i ruszyłam za chłopakiem. Pozamykałam dokładnie wszystkie zamki po czym ruszyłam w stronę swojego samochodu przy którym stał Styles. Opierał się o jego bok. Ostrożnie do niego podeszłam po drodze otwierając przyciskiem auto. Harry odepchnął się lekko od auta, otworzył tylne drzwiczki i wsadził tam wszystkie moje rzeczy po czym podszedł i otworzył drzwi od strony pasażera wskazując na nie dłonią. Zrobiłam wielkie oczy.
- Co ? - wyrwało mi się. 
- Wsiadaj mała. - powiedział i puścił mi oczko. Kiedy przez dłuższą chwilę nie wsiadałam tylko patrzyłam się to na kluczyki to na samochód. Harry w końcu się chyba zirytował bo pokręcił tylko delikatnie głową i zabrał mi kluczyki z dłoni ponownie wskazując abym wsiadła. Nie mając innego wyboru odetchnęłam głęboko i zajęłam miejsce pasażera. Loczek tylko się uśmiechnął, zamknął drzwi po czym okrążył auto i wsiadł na miejsce kierowcy. Odpalił silnik i ruszył w tylko sobie znanym póki co kierunku. Oparłam głowę o szybę i przymknęłam delikatnie oczy. Głowa nadal mnie lekko bolała. Żadne z nas się nie odzywało przez co w aucie panowała lekko napięta atmosfera. Ja nie odzywałam się bo nie wiedziałam co mam powiedzieć i oprócz tego nie miałam nawet siły  żeby mówić a Harry chyba nie chciał przerywać panujące między nami ciszy. Uchyliłam delikatnie powieki i spojrzałam na jego sylwetkę. Wyglądał dobrze, nawet bardzo dobrze. Głowa coraz mocniej mnie boli. Jest mi trochę zimno chociaż na zewnątrz jest ponad 20 stopni. Owinęłam się jeszcze szczelniej bluzą i przymknęłam ponownie oczy. Chciało mi się strasznie spać. Ostatnie co pamiętam to jak ręka Harry'ego zmierzała w stronę ogrzewania a następnie jego ciepłą dłoń na mojej...

~ Harry xx

Czułem na sobie jej wzrok a kątem oka widziałem, że ledwo powstrzymuje powieki przez opadnięciem. W końcu się poddała wcześniej owijając się szczelniej moją bluzą. Było jej zimno. Podkręciłem ogrzewanie choć na zewnątrz było ciepło po czym złapałam swoja ręką jej dłoń. Była zimna. Odwróciłem lekko głowę w jej stronę i zauważyłem, że zasnęła. Dodałem gazu i już po chwili wjeżdżałem na posesje pod jej domem. Zaparkowałem jak najbliżej drzwi po czym wysiadłem i z kluczami w rękach poszedłem je otworzyć. Wróciłem do auta i otworzyłem drzwi od strony pasażera. Odpiąłem Mirze pasy i delikatnie wziąłem ją na ręce. Mruknęła tylko coś pod nosem ale nie obudziła się. Stanąłem prosto i lekko poprawiłem sobie dziewczynę w ramionach. Wtuliła się we mnie mocniej i zarzuciła mi ręce na szyje. Uśmiechnąłem się lekko i ruszyłem do domu w poszukiwaniu jej sypialni. Otwierałem wszystkie drzwi aż w końcu trafiłem na te, których szukałem. podszedłem do łóżka i delikatnie położyłem na nim dziewczynę. Oderwałem jej ręce od mojej szyi z niemałym trudem po czym przykryłem ją i musnąłem lekko jej czoło wargami. Znów coś mruknęła ale na szczęście się nie obudziła. Potrzebuje teraz dużo snu, można by nawet powiedzieć, że bardzo dużo patrząc na jej sińce pod oczami i matową cerę, którą próbowała zakryć makijażem. Usiadłem na brzegu jej łóżka tak aby móc ją chwilę poobserwować. Gdy spała wyglądała tak niewinnie, tak uroczo i tak słodko. Nie wiem co ona ma takiego w sobie, że ciągnie mnie do niej. Ostatnią osobą do której czułem coś takiego byłam moja była dziewczyna Nina. Chociaż nie, z nią przezywałem tylko namiastkę tego. I pomyśleć, że gdyby nie zrobiła tego co zrobiła pewnie dalej byłbym w tym toksycznym związku. To ONA mnie zniszczyła. To ONA sprawiła, że zachowuje się tak a nie inaczej. To ONA uczyniła piekło z mojego życia. To ONA sprawiła, że musiałem opuścić rodzinne miasto i wyjechać z dala od rodziny choć nie byłem do nich przywiązany to i tak było mi ciężko zostawić chłopaków, którzy byli ze mną zawsze. To przez NIĄ prawie zniszczyłem sobie życie. To przez NIĄ miałem do czynienia z policją i narkotykami. Gdyby nie moja matka, która jest prawnikiem nie zatuszowała tej sprawy, pewnie wylądowałbym w poprawczaku lub co bądź nawet w więzieniu. Tylko do tego się nadawała. Do tuszowanie moich przewinień. Przejmowała się tylko tym żeby nazwisko Styles nie zostało zhańbione i jej reputacja nie legła w gruzach. Przez całe moje rozmyślania patrzyłem na Mirę. Była piękna. Taka inna od innych. Była sobą. Nie udawała kogoś kim nie była. Tym właśnie zwróciła moją uwagę. Kiedy wyszły na jaw wszystkie przekręty i plany Niny na to zacząłem zwracać uwagę u kobiet. Nienawidzę kłamstwa i udawania. Szlak mnie wtedy trafia i potrafię być nieobliczalny. Od tamtego czasu nie byłem w stałym związku. Zdarzyło się kilka randek z czego każda była jedną wielką pomyłką. Każda coś przede mną zatajała lub kłamała tylko po to abym się z nią umówił. Nie interesowały się mną tylko moja kasą. A tego nienawidzę najbardziej. Chciałbym mieć kobietę, która będzie kochać mnie a nie moje pieniądze i pozycje, którą sobie wywalczyłem. Z którą będę mógł się śmiać, płakać, milczeć,rozmawiać o wszystkim, wyjawić swoje sekrety i problemy a przede wszystkim kobietę, którą będę mógł darzyć zaufaniem. I którym ona także będzie mnie darzyć. Jak na razie nie spotkałem takiej dziewczyny ale wieże, że kiedyś, może jutro, może za tydzień, miesiąc, rok czy dwa ją spotkam... Póki co jest to jedyne moje marzenie, które zamierzam spełnić. 
Kiedy tak o tym myślał nie zdawał sobie sprawy, że już znalazł taką osobę i śpi ona na łóżku tuż koło niego. Nie zdawał sobie sprawy ile szczęścia, stabilności, miłości i zaufania mu ona da. Ale miejmy nadzieję, że niedługo się o tym przekona...

~ Mira xx

Coś mi tu nie pasuje. Po pierwsze jest mi ciepło, po drugie wygodnie a po trzecie nic nie pamiętam. No prawie nic. Ostatnie co pamiętam to to jak uciekałam przed Harrym a potem jak mnie niósł i sprzątał sprzęt w sali. Dalej pustka. Mimo iż dopiero się obudziłam moje powieki nadal są ciężkie i spragnione snu. Przy każdym najmniejszym ruchu czuje wszystkie mięśnie. Wszystko mnie boli a w gardle czuje suchość. Niechętnie uchylam powieki lecz od razu je zamykam widząc oślepiające światło, które pada centralnie na mnie. Z mojego gardła wydobywa się jęk. Jest tu za jasno a ja nie mam siły aby wstać i zasłonić okna czarnymi roletami. Muszę mieć ciemność. MUSZĘ. Naciągam lekko kołdrę na oczy. Słyszę cichy chichot z końca pokoju a już po chwili rolety zostają zaciągnięte dzięki czemu w pokoju panuje lekki półmrok. Chwila, coś mi tu nie pasuje. Skoro ja leże i się nie ruszam to do kogo należał ten śmiech i kto zasunął rolety?! Mój oddech natychmiast przyśpiesza a serce kołacze w piersi. Nie mam nad tym kontroli. To się dzieje samo z siebie. Mimo bólu jaki odczuwam w każdej jednej kończynie zwijam się w kulkę i zakrywam mocniej kołdrą.
- Hej, mała. - Słyszę łagodny męski głos i już po chwili ten ktoś siada na brzegu mojego łóżka po czym zapala lampkę nocną. 
- Mała. spokojnie. To tylko ja, Harry. Nie bój się, nie zrobię ci krzywdy. Csii, już spokojnie. - Harry. Wystawiam lekko głową z pod kołdry aby upewnić się, że to na pewno on. Tak, to on. Z mojego gardła wydobywa się suchy szloch. To naprawdę on. Tylko co on tutaj robi? Czuje jak materac ugina się mocniej i już po chwili czuje ciało chłopaka obok swojego. Siedzi oparty o zagłówek. Chcę się od niego odsunąć ale nie pozwala mi. Unosi mnie lekko za ramiona i układa tak, że moje nogi są pomiędzy jego, moja miednica styka się z jego a moja głowa spoczywa u niego na piersi. Czuję przyjemnie ciepło, które bije od jego ciała. Zaciskam mocno ręce na jego koszulce i podciągam się bardziej do góry aby móc schować twarz w zagłębieniu jego szyi. Pozwala mi na to a nawet mi w tym pomaga. Mimo iż na początku nie chciałam niczyjej bliskości teraz wręcz jej potrzebuje. Przytulam się do niego mocno swoje dłonie nadal zaciskając na materiale jego bluzki. Chłopak obejmuje mnie mocno i przyciska do siebie tak, że między nami nie ma nawet milimetra odstępu zaś swoje nogi krzyżuje na moich. Wdycham nieziemski zapach jego ciała. Jest mi tak dobrze a co najważniejsze czuję się bezpiecznie w jego ramionach. Nie wiem ile leżymy w takiej pozycji ale podejrzewam, że bardzo długo. Nie chcę go puszczać i sądząc po tym, że co chwila całuje mnie w czoło i mocniej przytula on też nie ma na to ochoty. Mimo iż leżymy pod okryciem a dodatkowo Harry mnie jeszcze przytula mi i tak jest zimno a w gardle mnie drapie. Biorę głębszy oddech i czuje jak tysiące małych igiełek wbija mi się w płuca. Coś mi tu nie pasuje. Wypuszczam powoli tlen i muszę odkaszlnąć bo zaczynam się dusić. Harry Delikatnie odsuwa mnie od siebie i patrzy czujnym wzrokiem na moją twarz po czym przykłada jedną ze swoich dłoni do mojego czoła. Przechodzi mnie dreszcz, jeden, drugi, trzeci. Chłopak dotyka teraz mojego zarumienionego policzka po czym kręci głową i podnosi się ze mną na rękach. Chcę coś powiedzieć ale z mojego gardła nie wydobywa się nawet szept.
- Csii, nic lepiej nie mów. Masz wysoką gorączkę i z tego co widzę nabawiłaś się również zapalenia krtani. Chodźmy, zaraz zmierzymy ci dokładnie temperaturę i podamy jakieś leki aby zbić gorączkę. - Mówi i okrywa mnie mocniej kołdrą. Schodzimy do salonu gdzie chłopak sadza mnie na kanapie i owija szczelnie kocem oraz kołdrą po czym całuje w czoło i każe tutaj na siebie zaczekać a sam kieruje się w stronę kuchni. Układam się wygodnie na sofie i owijam  jeszcze mocniej okryciem. Moim ciałem wstrząsają dreszcze a w gardle czuje niemiłosierne drapanie. To się załatwiłam. Nie ma co. Wiedziałam, że się w końcu doigram. Mała ilość snu i jedzenia doprowadziły do osłabienia organizmu. Nie wiem ile czasu minęło odkąd Harry mnie tu zostawił ale podejrzewam, że może jakieś 15 minut. Kiedy wrócił w rękach trzymał dwa kubki z parującym płynem a pod pachą trzymał termometr i jakieś opakowania. Postawił naczynia i leki na stoliku po czym podszedł do mnie z termometrem. Lecz zanim mi go jeszcze podał podniósł mi lekko głowę i usiadł w tamtym miejscu, położył sobie na kolanach poduszkę i położył na niej moją głowę. Podał mi termometr. Kiedy mu go oddałam po kilku minutach jego mina nie była za ciekawa.
- No mała, masz 39.1 stopni gorączki. Gdzieś ty się tak załatwiła? - chciałam coś powiedzieć ale znów mnie uciszył. 
- E e e - pokręcił delikatnie głową. Nie miałam nawet siły aby się z nim kłócić, po za tym i tak nie miałabym jak zważając na to, że z mojego gardła za każdym razem jak chcę coś powiedzieć wydobywa się jakiś niezidentyfikowany skrzek. Nachylił się lekko nade mną aby móc sięgnąć lekarstwa, które przyniósł. Kiedy już miał odpowiednią dawkę podniósł mnie lekko i posadził tak abym mogła połknąć i popić leki gorącą herbatą. Czułam jak ciepły płyn spływa mi po gardle. Po chwili z powrotem leżałam na jego kolanach a jego ręka wślizgnęła się pod moja koszulkę na brzuch i zaczęła go lekko masować. Skąd on wiedział, że właśnie tam mnie najbardziej boli ? Tak jak ostatnio jego dotyk zdziałał cuda i już po chwili moje ciało się odprężyło. Przymknęłam powieki i cicho zamruczałam z rozkoszy. Było mi tak dobrze. Dreszcze po jakimś czasie ustały lecz nadal było mi cholernie zimno. Harry jedną ręką masował mnie po brzuchu a drugą głaskał po głowie. To było miłe. Mimo iż znamy się od kilku dni zrobił dla mnie więcej niż ci których znałam przez całe życie. Jest przy mnie, opiekuje się mną, wspiera. Nie mam już mu nawet za złe tego, że nie chciał mnie wypuścić ze swojego mieszkania. Widocznie musiał mieć jakiś powód o którym nie chce mi powiedzieć. Rozumiem to. Jak będzie gotów to się otworzy przede mną. Po jakimś czasie zmieniliśmy miejsce przebywania. Harry zaniósł mnie na wpół śpiąca do mojej sypialni po czym rozebrał się do bokserek po czym wsunął się do łóżka obok mnie. Żadne z nas nic nie mówiło. Wystarczyła nam sama obecność drugiej osoby. Automatycznie przysunęłam się do jego gorącego ciała i ułożyłam swoją głową na jego piersi a rękę przerzuciłam przez jego klatkę piersiową. Ręce chłopaka oplotły moją talię i przysunęły jeszcze bliżej siebie. W dalszym ciągu gładził mnie po włosach a drugą ręką masował moje plecy aby było mi cieplej.  Wsłuchując się w miarowe bicie jego serca, oddałam się w objęcia Morfeusza.
~ ♥ ~

Rozdział krótki i pisany na szybko ale mam nadzieję, że Wam się spodoba.  :)
Mam także dla Was ważną informację. Notki będę starała się dodawać w co tydzień w piątek bądź sobotę ewentualnie niedzielę jeżeli nie będę mieć czasu wcześniej ;D

CZYTASZ = KOMENTUJESZ!

PS. Wystarczy nawet jedna mała kropka w komentarzu i już będę mieć pewność, że są osoby, które czytają moje prace.

PS1. Chciałabym również podziękować osobom, które skomentowały poprzednie rozdziały. Dodałyście mi motywacji do dalszego pisania. DZIĘKUJE!

PS2. Liczę na Wasze szczere opinie ;P

Patiii ♥

6 komentarzy:

  1. Koooocham to i czyyyytaaaaam !;!!! <3.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam , kocham , uwielbiam i czekam na następny :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana masz nową czytelniczke :** po 2 przeczytałam dziś wszystkie rozdziały i powiem ci ze jestem pod dużym wrazeniem ze tyle napisałaś bo one są naprawdę genialne pisz szybciutko kolejne :* życzę wenyy

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooooo *-* jaki Harry jest uroczy *-* Oby moja bff nie zobaczyła tego tekstu, bo mnie zabije :D Czekam na nexta i przy okazji zapraszam do siebie :)) (fajnie by było gdybyś zajrzała)

    read-all-aboutit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zwykle idealny :) Ja właśnie pisze 2, więc dziś, albo jutro wpadnij do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajebiste,super piszesz trzymaj tak dalej a ja zapraszam też do siebie 1story-my-live.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń