~ ♥ ~
Z moich oczu płynie coraz więcej gorących łez, które zostawiają mokre ślady na policzkach. Harry nic nie mówi. Ale ja i tak wiem co się zaraz stanie. WSZYSCY reagują tak samo. Dlaczego mam taki niewyparzony język?! Gdybym się wtedy nie zająknęła nie byłoby teraz tej sytuacji. Może siedzielibyśmy tak jak teraz ale zamiast ponurej i napiętej atmosfery śmialibyśmy się i wygłupiali? Chociaż z czasem i tak pewnie by się o tym dowiedział a wtedy na pewno było by gorzej niż teraz... Nie wiem ile jeszcze wytrzymam w tej ciszy. Wole żeby coś powiedział, byle co. Nawet gdyby były to wyzwiska. Wszystko było by lepsze od tej przemożniej ciszy. Zerkam szybko na Loczka ale ten siedzi jak spetryfikowany. Jego wzrok jest utkwiony we mnie. Jego oczy nie wyrażają żadnych uczuć. Nic. Zaczynam się powoli podnosić.
- To ja już pójdę. - szepczę cicho i łapię za swoją torbę, która leży koło mnie. Nie patrze na niego.
- Co ? NIE! - gdy zamierzam zrobić krok w stronę drzwi słyszę jego zdziwiony głos a potem krzyk. Wzdrygam się. Słyszę jak się podnosi.
- Mówię, że lepiej będzie jak już pójdę. - mówię cicho nadal na niego nie patrząc. Słyszę jego kroki a już po chwili widzę czubki jego butów. Głowę mam spuszczoną. Łapie mnie lekko za brodę i unosi mi głowę tak, że muszę patrzeć mu w oczy.
- Powiedziałem, że nigdzie nie idziesz! - mówi cicho ale groźnie. Przez moim kręgosłupie przechodzi dreszcz. Próbuję spuścić wzrok ale mi nie pozwala. Zaciska lekko palce na mojej brodzie. W moich oczach znowu pojawiają się łzy. Chwilę temu udało mi się je powstrzymać tak, że przestały lecieć ale teraz czuję, że zaraz znowu wypłyną. Jego dotąd ostry wzrok łagodnieje.
- Mała. - szepcze miękko i łapie mnie za ramiona przytulając mnie do siebie. Rozpływam się. Nie hamuję już łez. Harry obejmuje mnie bardzo mocno.
- Ćśś mała, przepraszam. Nie chciałem cię przestraszyć. - słyszę jego szept przy uchu. Jest taki aksamitny. - Po prostu się zdenerwowałem... - Z mojego gardła wydobywa się głośny szloch. Harry zacieśnia uścisk wokół mnie. Jestem w rozsypce. Nie chcę żeby mnie taką oglądał. Kiedy ta myśl pojawia się w mojej głowie zaczynam się szarpać. Chcę do domu. Chcę spać. Chcę zniknąć. Od natłoku myśli i wysiłku zaczyna mnie boleć głowa. Lecz pomimo tego nie przestaje się szarpać. W końcu udaje mi się wyrwać. Rzucam się w stronę drzwi. Już prawie łapie za klamkę gdy ktoś mnie ubiega. Myślę, że otworzy mi drzwi lecz on tego nie robi. Za to z kieszeni swoich dżinsów wyciąga klucz, wsadza w zamek i przekręca go po czym wyjmuje i z powrotem chowa do kieszeni. Stoję jak skamieniała. Czy on właśnie zamknął drzwi ?! Na klucz?! Łapię za klamkę i ciągnę ale drzwi ani drgną. A więc jednak... Zrobił to. Czego on ode mnie chce ?! Nie zniosę żadnych wyzwisk i poniżań z jego strony. Moje serce wali jak oszalałe.
- Wypuść mnie! - piszczę i znowu ciągnę klamkę. Drzwi są nadal zamknięte.
- Nie zrobię tego. Nie pozwolę ci uciec. - mówi spokojnie. Za spokojnie jak na mój gust. Podnoszę na niego wzrok. Stoi koło mnie z rękami skrzyżowanymi na piersi i wzrokiem utkwionym we mnie.
- Dlaczego? - w głowie zaczynam mi się kręcić i ból się nasila. Przytrzymuję się delikatnie drzwi.
- Ponieważ tego nie chcę. Nie chcę żebyś odchodziła. To, że zostałaś zgwałcona nie czyni cię kimś okropnym. Każdemu mogło się to przytrafić. - nadal mówi spokojnie i łagodnie. Głowa pulsuje mi tępym bólem.
- Och. - tylko tyle jestem w stanie w tej chwili powiedzieć. - Przepraszam. - mówię cicho i zerkam na niego ukosem. Już nie płaczę.
- Za co ? - pyta zaskoczony i robi krok w moją stronę.
- Za wszystko... - odpowiadam i patrzę mu w oczy. Strasznie boli mnie głowa. Muszę usiąść bo w innym wypadku się przewrócę. Harry chyba to zauważa bo podchodzi jeszcze bliżej mnie i znowu bierze na ręce. Zarzucam mu swoje ręce na szyje i chowam głowę w zagłębieniu jego szyi.
- Nie masz mnie za co przepraszać, mała. To zrozumiałe, że tak zareagowałaś na moje zachowanie. - mówi i kieruje się w stronę jednej z kanap. Sadza mnie, po czym siada obok. Przygląda mi się kiedy siedzę z zamkniętymi oczami oparta o kanapę.
- Dobrze się czujesz ? - pyta. Kręcę głowa na "nie" i oddycham głęboko. Zaczyna robić mi się zimno a moim ciałem wstrząsa dreszcz. Harry to zauważa. Przykłada mi rękę do czoła. Mhmm ma taką przyjemnie chłodną dłoń...
- Mała, masz gorączkę. Co cię boli ? - stwierdza i pyta.
- Głowa, lekko brzuch i kręci mi się w głowie. - mówię cicho i łapię się za brzuch.
- Jadłaś coś dzisiaj? - pyta a w jego głosie można wyczuć powagę. Znowu kręcę głową na "nie". No nie licząc tych dwóch łyżeczek jogurtu to faktycznie nic nie jadłam.
- Kurwa, Mira. Nie możesz nic nie jeść przez cały dzień. A tak w ogóle to ile dzisiaj spałaś, hmm ? Tylko proszę, powiedz mi prawdę. - jego głos jest bardzo poważny. Co on się tak przejmuję?
-Dw-iee i pó-ł go-godziny. - Jąkam się i odwracam głowę w drugą stronę. Boję się na niego spojrzeć. Wzdycha głośno.
- Zimno ci ? - pyta. Kiwam tylko głową na "tak" i wtedy czuję jak coś opada mi na ramiona. Czuję ten zapach. Zapach jego. Spoglądam na swoje ramiona i zauważam, że założył mi swoją bluzę. Przenoszę wzrok na niego a on posyła mi mały uśmiech.
- Jesteś głodna? - Kręcę głową na "nie" Nic nie przełknę. Nie ma nawet o tym mowy. Jedyne o czym teraz marzę to sen. Ale nie mogę zasnąć. Nie chcę znowu o TYM śnić. Harry marszczy brwi ale nic nie mówi. Jestem mu wdzięczna za to, że nie nalega abym coś zjadła. Od płaczu pieką mnie oczy. Oprócz tego nadal jest mi zimno. Moje powieki robią się coraz cięższe. Nie wiem jak długo wytrzymam. Ziewam. Loczek to zauważa. Zresztą jak mógłby tego nie zauważyć skoro cały czas bacznie mnie obserwuje ?
- Mała, może się prześpisz ?
- Nie mogę iść spać. - mówię i patrzę mu w oczy. - Koszmary. - odpowiadam na jego niezadane pytanie. Wiem, że chciał o to zapytać. Widzę to w jego oczach. Przygląda mi się jeszcze chwilę po czym przyciąga do siebie i przytula. Mocno i opiekuńczo.
- Chodź. Spróbujemy coś poradzić na twoje koszmary. - mówi łagodnie i się podnosi. Podaje mi rękę. Łapię za nią i się podnoszę. Kiedy tylko to robię przed oczami mam czarno a nogi odmawiają mi posłuszeństwa. Gdyby nie Loczek najpewniej leżałabym teraz na ziemi. Po raz kolejny dzisiaj bierze mnie na ręce. Podchodzi do drzwi i je otwiera. Co? Jak? Musiał je pewnie otworzyć gdy nie patrzyłam. Wychodzimy z sekcji VIP i kierujemy się do tylniego wyjścia. Wychodzimy i Harry zamyka drzwi. Dalej mnie niesie. Kierujemy się w stronę czarnego Saab'a. Harry otwiera drzwi od strony pasażera i sadza mnie na siedzeniu.
- Moje auto. - mówię i patrzę w kierunku mojego białego audi. Stoi na tym samym miejscu na którym je zostawiłam.
- Później po nie wrócimy. Nie masz siły żeby ustać na własnych nogach a co dopiero na prowadzenie auta. - mówi i patrzy na mnie uważnie. Chcę coś powiedzieć ale jego wzrok mnie ucisza. Wzdycham ze zrezygnowaniem i siadam wygodniej w fotelu. Harry na ten gest uśmiecha się ironicznie, zamyka drzwi pasażera, okrąża auto i już po chwili siedzi koło mnie na miejscu kierowcy. Gładko odpala silnik i wyjeżdża z parkingu. Silnik chodzi tak cicho, że słyszę swoje myśli. Kierujemy się w stronę centrum Londynu.
- Gdzie jedziemy ? - pytam i patrzę na niego. Jest skupiony na drodze.
- Do mojego mieszkania. - odpowiada z prostota a na jego ustach maluje się lekki uśmieszek. Nic już nie mówię. Jedziemy w ciszy. Nawet radio nie gra. Po 15 minutach zatrzymujemy się pod jednym z wieżowców. Patrzę na niego ze zdziwieniem. On tylko wzrusza ramionami i wysiada z auta. Okrąża je i otwiera mi drzwi. Ledwie zdążam wysiąść a Harry znowu bierze mnie na ręce.
- Umiem chodzić. - burczę do niego ale i tak zarzucam mu ręce na szyje.
- Wiem. - prycham. On nie przejmując się tym w ogóle zaczyna iść w stronę wejścia do budynku. Zatrzymujemy się przy dużych, oszklonych drzwiach. Styles stawia mnie na ziemi po czym wstukuje długi ciąg licz na klawiaturze przy wejściu. Po chwili drzwi się otwierają. Harry odwraca się w moją stronę i uśmiecha lekko. Otwiera szerzej drzwi przede mną abym weszła po czym sam wchodzi za mną. Znajdujemy się w dużym, bogato zdobionym holu. Nie mam wiele czasu aby się dobrze rozejrzeć ponieważ Harry popycha mnie lekko w kierunku wind. Po chwili wsiadamy do windy i Harry znowu wbija na klawiaturze jakiś długi kod. Między nami panuje cisza. Lekko krępująca, bynajmniej dla mnie. Nie wiem jak mam się zachować a Harry wygląda na wyluzowanego. Na jego twarzy widnieje lekki uśmieszek. Po jakichś pięciu minutach winda się otwiera a my wysiadamy. Znajdujemy się w bardzo małym i wąskim korytarzu. Tuż naprzeciwko windy znajdują się jedne jedyne drzwi. Podchodzimy do nich i Styles otwiera je kluczem a następnie spogląda na mnie. Puszcza mi oczko i otwiera szeroko drzwi. Czuję jak moje policzki robią się czerwone.
- Witaj w moich "skromnych" progach. - mówiąc to kłania się teatralnie i daje nacisk na to jedno słowo. Uśmiecham się i wchodzę do środka. Widok zapiera mi dech w piersiach. Znajduję się w ślicznym salonie. Jest w nim jasno a to przez wielkie okna, które wychodzą na panoramę Londynu.
- Umiem chodzić. - burczę do niego ale i tak zarzucam mu ręce na szyje.
- Wiem. - prycham. On nie przejmując się tym w ogóle zaczyna iść w stronę wejścia do budynku. Zatrzymujemy się przy dużych, oszklonych drzwiach. Styles stawia mnie na ziemi po czym wstukuje długi ciąg licz na klawiaturze przy wejściu. Po chwili drzwi się otwierają. Harry odwraca się w moją stronę i uśmiecha lekko. Otwiera szerzej drzwi przede mną abym weszła po czym sam wchodzi za mną. Znajdujemy się w dużym, bogato zdobionym holu. Nie mam wiele czasu aby się dobrze rozejrzeć ponieważ Harry popycha mnie lekko w kierunku wind. Po chwili wsiadamy do windy i Harry znowu wbija na klawiaturze jakiś długi kod. Między nami panuje cisza. Lekko krępująca, bynajmniej dla mnie. Nie wiem jak mam się zachować a Harry wygląda na wyluzowanego. Na jego twarzy widnieje lekki uśmieszek. Po jakichś pięciu minutach winda się otwiera a my wysiadamy. Znajdujemy się w bardzo małym i wąskim korytarzu. Tuż naprzeciwko windy znajdują się jedne jedyne drzwi. Podchodzimy do nich i Styles otwiera je kluczem a następnie spogląda na mnie. Puszcza mi oczko i otwiera szeroko drzwi. Czuję jak moje policzki robią się czerwone.
- Witaj w moich "skromnych" progach. - mówiąc to kłania się teatralnie i daje nacisk na to jedno słowo. Uśmiecham się i wchodzę do środka. Widok zapiera mi dech w piersiach. Znajduję się w ślicznym salonie. Jest w nim jasno a to przez wielkie okna, które wychodzą na panoramę Londynu.
( od aut.Nie zwracać uwagi na widok za oknami xx
Chodziło mi o sam wygląd pomieszczenia)
Harry wchodzi tuż za mną. Odwracam się do niego i posyłam mu uśmiech.
- Ślicznie tu. - mówią i z powrotem się obracam. Kątem oka widzę jak się uśmiecha.
- Cieszę się, że ci się podoba. Rozgość się. Czuj się jak u siebie. - mówi i kieruje się na lewo. Podejrzewam, że do kuchni. Nie mylę się. Słysze jego krzyk.
- Chcesz coś do picia ?
- Tak, herbatę jakbyś mógł. - odkrzykuję i podchodzę do dużego okna. Zawsze marzyłam aby mieszkać w wieżowcu z widokiem na Londyn. To było dwa dni przed moimi osiemnastymi urodzinami. Jeden jedyny raz wspomniałam o tym rodzicom, którzy wyjątkowo byli cały dzień w domu. Na początku myślałam, że chcą spędzić ze mną trochę czasu ale bardzo się myliłam. Dopiero później kiedy ich już nie było domyśliłam się dlaczego byli w domu i dlaczego zareagowali tak jak zareagowali. A zareagowali naprawdę mocno. Skończyło się to kłótnią, wrzaskami i moim wyjściem z domu. Tamtego dnia nie wróciłam tam już. Zostałam u Lex na noc. Jej rodzice nie mieli nic przeciwko. Może i nie okazują bardzo wylewnie uczuć ale je mają. Można to poznać po tym jak czasami patrzą na swoją jedyną córkę. Są zdystansowani - tak, to prawda. Ale jeżeli chodzi o szczęście córki zrobią wszystko aby nie cierpiała. Kochają ją na swój sposób. Może i nie okazują tego Alex ale ona wie, że ją kochają. Z moich rozmyślań wyrwał mnie czyjś dotyk na ramieniu. Moje serce zaczęło bić szybciej. Oddech stał się cięższy. Lekko się spinam.
- Hej, mała. To tylko ja. - słyszę przy uchu i automatycznie się rozluźniam. Co się ze mną dzieje ? Dlaczego tak panicznie się boje... czego ? No właśnie... Czego się boję ? Nie wiem. Próbuję się uspokoić. Ból głowy i zmęczenie nadal mi doskwierają. Powoli obracam się w stronę Harry'ego. Stoi jakieś dwa kroki ode mnie. Na jego twarzy jest lekki uśmiech ale wiem, że jest on smutny. Widzę to w jego oczach w które aktualnie patrze. Od razu się uspokajam. Co on ma takiego w sobie, że czuję się przy nim bezpiecznie i szybko się uspokajam ? Kolejne pytanie bez odpowiedzi. Nie odpowiadam mu tylko kiwam głową.
- Chodź. Zrobiłem ci herbaty z cytryną i malinami. Nadal jest ci zimno ?- pyta i skanuje moje ciało. Nadal mam na sobie jego bluzę. Jest za duża więc pewnie wyglądam śmiesznie.
- Dziękuje. Tak, trochę. - odpowiadam nieśmiało i spuszczam wzrok.
- Chodź. Usiądziemy. - mówi i wskazuje na kanapę. Ruszamy z miejsc w których stoimy i siadamy naprzeciwko wielkiego plazmowego telewizora. Harry podaje mi kubek z gorącym napojem. Odbieram go od niego z chęcią i upijam łyk. Harry patrzy na mnie po czym mówi.
- Chcesz o TYM porozmawiać ? - lekko się spinam i spuszczam głowę po czym kręcę głową i mówię.
- Nie... Przepraszam ale nie umiem o tym mówić... - spuszczam wzrok na swoje dłonie w których dalej dzierżę kubek.
- Mała, popatrz na mnie. - mówi delikatnie. Nie reaguję.
- Proszę, popatrz mi w oczy. - znowu nie reaguje. Harry wzdycha z rezygnacją i przysuwa się do mnie a po chwili czuje jego chłodne palce na brodzie. Wzdrygam się lekko ale nie z obrzydzenia tylko z zimna. Harry chyba tego nie zauważył. I dzięki mu za to. Unosi mi lekko głowę i wtedy patrze mu prosto w jego piękne zielone oczy. Spodziewałam się, że zobaczę w nich odrazę, współczucie czy smutek... ale widzę w nich zrozumienie. Tego się naprawdę nie spodziewałam.
- Jeżeli nie chcesz to nie będziemy o tym rozmawiać. Spokojnie.- nadal trzyma mnie za brodę, która teraz lekko drży. - Nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Ja się nigdzie nie wybieram. Tyle czekałem na to aby cię poznać, że teraz nie dam ci od tak zniknąć tylko dlatego, że ktoś zrobił ci coś tak strasznego. - słyszę szczerość w jego słowach. Oczy na pewno mam wielkie jak spodki od filiżanek ale nie przejmuję się tym teraz. Muszę się upewnić, że nie zniknie. MUSZĘ!
- Nie znikniesz ? - pytam cichutko nadal wpatrując się w jego oczy.
- Nie zniknę. Już ci powiedziałem, że nigdzie się nie wybieram. - mówi cicho ale wyraźnie. - To co, może coś obejrzymy ? - zmienia temat za co jestem mu szczerze wdzięczna. Kiwam głową a on się lekko do mnie uśmiecha i sięga po pilota. Nagle ogarnia mnie jeszcze większe zmęczenie niż wcześniej. Ziewam i trę oczy. Nie przejmuję się makijażem bo na pewno go już nie mam.
- Śpiąca ?- pyta i mi się przygląda. Znowu. Czemu on to robi? Nie jestem przecież jakimś okazem zwierzęcia w zoo aby mi się tak zawzięcie cały czas przyglądać.
- Taaak. - mówię i znowu ziewam. Dziwne żebym nie była śpiąca skoro spałam tylko dwie i pół godziny i to do tego dręczona koszmarami. - Ale chętnie coś obejrzę. - mówię i próbuję się uśmiechnąć. Wychodzi mi coś na kształt uśmiechu ale on tego nie komentuje. Nie chcę zasypiać. Za bardzo się boję.
- Jesteś pewna? - pyta. Kiwa tylko głowa na potwierdzenie, że tak i zwijam się w kulkę podczas gdy on szuka jakiegoś filmu.
- Może być Zmierzch ? Chyba, że wolisz horrory. Bo po za tym filmem mam tylko je. Założę się, że ta płyta jest Gemmy. - mówi i uśmiecha się na wspomnienie o niejakiej Gemmie. Przyglądam mu się z zainteresowaniem. Kim jest Gemma ? To jego dziewczyna ? Moje serce ściska się lekko z bólu na myśl, że ma dziewczynę. Moja mina nieco pochmurnieje a on chyba domyślił się dlaczego bo powiedział.
- Gemma to moja siostra. Musiała tu zostawić tę płytę gdy była u mnie dwa tygodnie temu na weekend. - Wypuszczam powietrze. Nawet nie wiedziałam, że je wstrzymuję.
- Och. - tylko tyle jestem w stanie z siebie wydusić. Na jego twarzy maluje się mały, ledwo widoczny uśmieszek satysfakcji.
- To jak, może być ten Zmierzch ? - pyta i pokazuje mi pudełko z płytą.
- Tak. Która część? - pytam. Ogólnie lubię wszystkie części ale najbardziej uwielbiam ostatnią. Podoba mi się jak Bella zostaje wampirem. I Renesme jest taka słodka.
- Ostatnia jak miewam - odpowiada i włącza płytę. Kiedy na telewizorze pojawiają się pierwsze obrazy, Harry siada koło mnie i zaczynamy w ciszy oglądać. Po pół godzinie moje powieki robią się coraz cięższe i nie mam siły ich już podnosić. Nieświadomie opieram głowę o ramię Harry'ego i odpływam.
~ ♥ ~
~ Harry xx
Czuję na ramieniu jakiś ciężar. Spoglądam w tamtą stronę i stwierdzam, że to głowa Miry. Zasnęła. Przyglądam jej się przez chwilę po czym stwierdzam, że jej ciałek wstrząsają dreszcze. Lekko dotykam jej czoła. Jest gorące. Ma gorączkę. I to nie byle jaką. Film w tej chwili mnie już nie interesuje. Sięgam po małą poduszę i koc, które leżą koło mnie. Poduszkę kładę sobie na kolanach. Delikatnie, tak żeby jej nie obudził zsuwam jej głowę z mojego ramienia i układam na poduszkę. Mruczy cicho pod nosem. Uśmiecham się i rozkładam gruby koc po czym ciasno ją nim okrywam. Wygląda tak spokojnie. Wzdycham i przypominam sobie cały dzisiejszy dzień. Nasze ranne smsy. Nic nie wskazywało na to, że jest z nią aż tak źle. Ciesze się, że mi o tym powiedziała. Tylko czemu chciała zaraz uciec ? Gdybym nie zamknął tych drzwi, nie, gdybym nie zamontował w nich rano zamka na pewno by mi uciekła. Nie chcę żeby odchodziła. To jedyna dziewczyna, którą dopuściłem do siebie od bardzo dawna. Spoglądam na nią. Ma zarumienione od gorączki policzki. Włosy potargane a makijaż całkowicie jej spłynął. Mimo tego dla mnie i tak wygląda ślicznie. Przyglądam jej się przez chwilę po czym patrze na telefon. Jest 18:30. O kurwa! O 18:00 mieliśmy się spotkać w klubie. Szybko piszę smsa do Lou, że nas nie będzie.
Do: Louis xx
Lou, nie zjawimy
się z Mirą w klubie.
Nie martwcie się,
nic nam nie jest.
Powiedz Alex, żeby
nie dzwoniła do Miry.
Była wykończona i
zasnęła podczas oglądania
filmu. Zadzwoni do niej
jak się obudzi
Harry xx
Po co ja mu się tłumaczę ? W sumie sam nie wiem. Po chwili dostaje smsa od Louisa.
Od: Louis xx
Coś się stało ?
Lex zaczyna się martwić
o Mirę.
Lou xx
Do: Louis xx
Wszystko w porządku.
Naprawdę. Powiedz jej,
że nie ma się o co martwić.
Mir jest bezpieczna,
nic jej nie zagraża.
Jestem pewny, że Mira jej
wszystko opowie jak się
spotkają.
Harry xx
Jeju jaki on upierdliwy. Chociaż z drugiej strony założę się, że to Alex kazała mu to napisać. Lou wydawał się przy niej wczoraj taki inny. Żywszy. Cały czas się uśmiechał i to szczerze a to u niego rzadkość. Coś tu się kroi. Jestem tego pewny. W moich rozmyślań wybudza mnie głośny dźwięk mojego telefonu. Kurwa. Spoglądam szybko na Mirę. Śpi dalej. Uff. Łapię za telefon i pierwsze co robię to go wyciszam a dopiero potem odczytuję wiadomość.
Od: Louis xx
No dobrze.
Alex prosi abyś
przekazał Mirze żeby
zadzwoniła do niej jak
wstanie albo rano.
Tak wgl Perrie jest
niepocieszona, że jej nie
pozna ;D Zayn zresztą
tak samo... Bawcie się
dobrze, tylko spokojnie
bo nie chcę zostać wujkiem
w tak młodym wieku ;P
Lou xx
Prycham czytając ostatnie zdanie. Zastrzelić go to mało. Chociaż z drugiej strony to dobrze, że humor mu dopisuje. Założę się o wszystko co mam, że to dzięki Alex. Są tak samo zwariowani. Uśmiecham się do swoich myśli i odpisuję.
Do: Louis xx
Lou, idioto!
Ona śpi bo się źle
czuła. Nie jestem...
Chciałem tu użyć słowa gwałcicielem ale jeżeli Alex to czyta a na pewno tak jest... zresztą nie chcę nawet myśleć o tej sprawie.
... tym za kogo
mnie w tej chwili uważasz.
Miłej zabawy.
Pozdrów wszystkich i
powiedz Zaynowi oraz Per
że jeszcze zdążą poznać Mirę.
H. xx
Odpisuje i rzucam telefon kanapę kawałek ode mnie. W głowie mam natłok myśli. Spoglądam na moja małą. Tak moją. Nie mogę uwierzyć jak ktoś mógł jej zrobić coś tak okropnego. Mam ochotę zabić tych gnoi. Ona miała tylko 14 lat! Kurwa. Jeszcze te koszmary. Chyba już wiem dlaczego powróciły. Wczorajszy incydent z klubu. Ten facet, który ją dotykał. W jej oczach było widać strach choć sądząc po jej zachowaniu ona nie była go świadoma. Ten widok... Chyba nigdy nie zapomnę widoku jej oczu w tamtej chwili. Wzdycham i spoglądam na nią. Wygląda tak spokojnie i niewinnie. W sumie ona jest niewinna. Muszę przestać o tym myśleć chociaż z drugiej strony jeśli nie teraz to kiedy ? Kręcę głową ze zrezygnowaniem. Kładę swoje ramię na jej talii, dłoń umiejscawiam na jej brzuchu i zaczynam go lekko masować. Zaczyna mruczeć wiec stwierdzam, że musi jej się to podobać. Uśmiecham się lekko i nie przestaje swoich ruchów. Czuję jak całkowicie się rozluźnia i jej oddech staje się jeszcze spokojniejszy. Zastanawia mnie tak naprawdę tylko jedno...
Dlaczego na mój dotyk nie reaguje przerażeniem ? Właściwie to zauważyłem, że się przy mnie uspokaja. Nie niepokoi mnie to. Wręcz przeciwnie. Cieszy...
~ ♥ ~
No to Rozdział 3 xx mamy za sobą. Mi się podoba jako tako. Nie jest zły ale nie jest też według mnie dobry.
Zresztą sami go oceńcie. ☻
CZYTASZ = ZOSTAWIASZ PO SOBIE ŚLAD ;D ♥
Patiii ♥


Jak slodko! *,* Harry to taki prawdziwy gentelman. Dobrze, ze Mira jest wyluzowana I spokojniejsza przy nim. Mam nadzieje, ze Loczek tego nie zawali. ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. ❤
Chyba to mój ulubiony rozdział aczkolwiek nie sądzę, że poprzednie są złe ^-^ po prostu ten mi się bardziej podoba.. świetnie piszesz c: Next :)
OdpowiedzUsuń