~ ♥ ~
Jest mi strasznie wygodnie. I ciepło. Zdecydowanie za ciepło. Otwieram i przecieram lekko oczy. Kiedy już moje oczy przyzwyczaiły się do lekkiego światła uświadomiłam sobie, że nie jestem w swoim łóżku. Nie jestem w swoim domu. Na brzuchu czuję jakieś ruchy. Mhm nawet przyjemne zważywszy na to, że mnie lekko boli. Próbuję się przekręcić całym ciałem ale mi się to nie udaje. Od razu zaczyna mnie wszystko boleć. Jęczę i zamykam oczy.
- Nie ruszaj się. - słyszę i natychmiast otwieram oczy.
gdzie ja jestem ? Serce zaczyna mi walić a oddech przyśpiesza. Obracam lekko głowę i wtedy go widzę. Natychmiast się uspokajam. Harry. On chyba zauważył, że się lekko spięłam bo powiedział:
- Spokojnie mała, to tylko ja. - i uśmiechnął się ukazując dołeczki w policzkach. Nic nie odpowiedziałam tylko pokiwałam głową, że rozumiem. I wtedy zdałam sobie sprawę, że leżę z głową na jego kolanach. Chciałam się natychmiast podnieść ale ból w dole brzucha i w głowie mi na to nie pozwolił. Syknęłam i złapałam się za głowę. I właśnie wtedy wszytko do mnie wróciło. To dlaczego jestem u Harry'ego, to że sny wróciły, to że jako jedyny mnie nie zostawił, mój płacz... Moje oczy natychmiast się zaszkliły i jedna łza spłynęła mi po policzku.
- Mała, nie płacz. Wszystko jest dobrze. - wyszeptał i starł mi łzę. Z mojego gardła wydostał się suchy szloch. Nie mogłam płakać chociaż oczy miałam zaszklone. Nawet nie wiem kiedy znalazłam się na kolanach Harry'ego, który przytulał mnie do swojej piersi. Jedną ręką pocierał mi plecy a drugą dalej masował po brzuchu. Dokładnie tam gdzie bolało. Tym razem dłużej zajęło mi uspokojenie się. Żadne z nas nic nie mówiło. Po dłuższej chwili kiedy się już uspokoiłam, wzięłam głęboki oddech i odsunęłam się lekko od Loczka. Ten od razu się do mnie uśmiechnął.
- Wyspałaś się ? - spytał. Nie wspomniał nic o tym co wydarzyło się przed chwilą za co jestem mu wdzięczna. Spróbowałam odwzajemnić uśmiech ale nie jestem pewna czy nie wyszedł mi przypadkiem jakiś grymas. Jeżeli tak, to Harry tego nie skomentował.
- Nie, pospałabym jeszcze. - powiedziałam i w tym samym momencie ziewnęłam. Harry się tylko zaśmiał. Popatrzyłam na niego a potem przeniosłam wzrok na okno. Już ciemno. O matko! Która godzina ? Nie mam przy sobie telefonu. Jest gdzieś w torebce a torebka nie wiem gdzie leży.
- Która godzina ? - pytam Loczka. Wyciąga ramię gdzieś w bok i po chwili trzyma w dłoni swój telefon.
- Jest przed 21 mała. - mówi i patrzy na mnie z nieodgadniętą miną. Wciągam głośno powietrze. Szybko próbuję wstać ale kończy się to znowu bólem brzucha. Co jest ? Czemu mnie ta boli ? Przecież okres już miałam a jeść... O cholera. Nie jadłam nic od jakichś 24 godzin. Kręci mi się lekko w głowię.
- Muszę jechać do domu. - mówię i ostrożnie próbuję się podnieść. Tym razem to nie ból a dłoń Harry'ego, która jest dalej na moim brzuchu mnie zatrzymuje.
- Gdzie się wybierasz mała ? - pyta zdziwiony i wzmacnia uścisk.
- Jak to gdzie ? Do domu. - odpowiadam z prostotą.
- Jakoś mi się nie wydaje. - mówi i uśmiecha się ironicznie. Patrzę na niego i przetrawiam jego słowa. Musze wrócić do domu. Jutro muszę iść do studia na zajęcia. No o ile będę się wstanie ruszać. Wzdycham i mówię.
- Jutro mam zajęcia. Musze iść.
- Przykro mi ale nie wyjdziesz stąd dzisiaj. Poza tym twoje auto i tak jest pod klubem więc nie miałabyś jak dostać się do domu.- mówi spokojnie aczkolwiek poważnie. Chcę coś jeszcze powiedzieć ale widząc jego groźny wzrok odpuszczam sobie. Co jest ze mną nie tak ? Nigdy nie pozwalam żeby ktoś mną rządził a tu zjawia się taki Harry i nie wiem co mam robić. To jest strasznie pokręcone. - Głodna ? - pyta jakby nie było poprzedniego tematu.
- Tak. - odpowiadam i chcę zejść z jego kolan, gdyż dalej na nich siedzę ale moje wysiłki idą na marne. Harry tylko się śmieje i wstaje z kanapy z ze mną na rękach. Nie wiem, który to już raz mnie dzisiaj nosi. Zmierzamy w stronę jak mi się wydaje kuchni. Moje przypuszczenia są słuszne. Posadził mnie na wysokim taborecie a sam zaczął się krzątać po pomieszczeniu.
- Na co masz ochotę ? - pyta i odwraca się do mnie stawiając przede mną parujący kubek. Herbata. Nawet nie wiem kiedy on ją zdążył zrobić.
- Szczerze to nawet nie wiem... - odpowiadam szczerze i biorę łyk gorącego płynu.
- Hmm to może naleśniki ? - jako odpowiedź posyłam mu tylko promienny uśmiech. Odwzajemnia go. W jego policzkach robią się takie urocze dołeczki. Mam ochotę wepchnąć mu tam palec. Na tę myśl zaczynam się śmiać.
- Z czego się śmiejesz ? - pyta i wykłada na blat przede mną składniki potrzebne do zrobienia naleśników.
- Z ciebie. - i znowu zaczynam się śmiać. Nie wiem co mi jest. Jeszcze chwilę temu można powiedzieć, że przechodziłam załamanie nerwowe a teraz śmieje się jak głupia. Co ja z sobą robię ? Nie, pomyłka. Co ON ze mną robi. Bo ja sama nic sobie nie robię przecież. To jego wina, że cały czas się śmieje. I nie tylko to. Szybko się uspokajam i zapominam o przykrych rzeczach. Jak on to robi ? Nawet Alex tego nie potrafi. Ale tak szczerze to cieszę się, że mam teraz Harry'ego. Że mnie nie zostawił i był, jest i mam nadzieje będzie przy mnie gdy będę go potrzebować. Na tę myśl mój uśmiech lekko przygasa a Loczek, który mi się cały czas przygląda i przy okazji miesza ciasto zauważa to. Podchodzi do mnie i znowu się uśmiecha. Tak szeroko, że w jego policzkach pojawiają się "te" dołeczki. Nie mogę się powstrzymać i wtykam mu palce wskazujące w oba dołeczki. I znowu zaczynam się śmiać. Ja chyba zaczynam wariować. Serio. Harry patrzy na mnie zdezorientowany, lecz ten stan nie trwa długo. Teraz uśmiecha się sarkastycznie. Mina mi rzednie. Co on ma zamiar zrobić ? Długo się nie zastanawiając biorę do ręki trochę mąki. I obsypuje go. Śmieje się. Wygląda jak jakiś bałwanek. A potem nie wiadomo nawet kiedy wiszę przewieszona przez jego ramię jak worek ziemniaków. Piszczę i krzyczę.
- Puść mnie! - i dalej się śmieje.
- Nie ? - mówi to z takim sarkazmem, że zaczyna się lekko bać. Co on chce mi zrobić ? Kieruje się do salonu jak przypuszczam bo tak jakby widzę tylko jego nogi i tułów. I wtedy nachodzi mnie pewna myśl. A gdyby tak... Nie zastanawiając się długo kładę mu dłonie na żebrach i już chcę zacząć go łaskotać gdy słyszę.
- Nawet tego nie próbuj. - mówi wyraźnie i dobitnie. Robię obrażoną minę, której on i tak nie widzi. Zaczynam się wiercić. Zaczyna mi się robić niewygodnie. I do tego ból brzucha. Wiercę się coraz mocniej i macham nogami, które już po chwili zostają unieruchomione. Cóż, zostaje mi jeszcze reszta ciała. Zaciskam ręce w pięści i zaczynam bić Loczka po plecach.
- Uspokój się do cholery. - ale ja nic sobie z tego nie robię. Dalej się wiercę i go bije. Kątem oka zauważam, że właśnie mijamy salon. Gdzie on mnie niesie? Idziemy przez jakiś korytarz, którego wcześniej nie widziałam. Harry otwiera pierwsze drzwi po prawej. Wchodzimy i Loczek zapala światło. Jesteśmy w... W łazience ? Co on do cholery zamierza zrobić?!
- Puść mnie! - i dalej się śmieje.
- Nie ? - mówi to z takim sarkazmem, że zaczyna się lekko bać. Co on chce mi zrobić ? Kieruje się do salonu jak przypuszczam bo tak jakby widzę tylko jego nogi i tułów. I wtedy nachodzi mnie pewna myśl. A gdyby tak... Nie zastanawiając się długo kładę mu dłonie na żebrach i już chcę zacząć go łaskotać gdy słyszę.
- Nawet tego nie próbuj. - mówi wyraźnie i dobitnie. Robię obrażoną minę, której on i tak nie widzi. Zaczynam się wiercić. Zaczyna mi się robić niewygodnie. I do tego ból brzucha. Wiercę się coraz mocniej i macham nogami, które już po chwili zostają unieruchomione. Cóż, zostaje mi jeszcze reszta ciała. Zaciskam ręce w pięści i zaczynam bić Loczka po plecach.
- Uspokój się do cholery. - ale ja nic sobie z tego nie robię. Dalej się wiercę i go bije. Kątem oka zauważam, że właśnie mijamy salon. Gdzie on mnie niesie? Idziemy przez jakiś korytarz, którego wcześniej nie widziałam. Harry otwiera pierwsze drzwi po prawej. Wchodzimy i Loczek zapala światło. Jesteśmy w... W łazience ? Co on do cholery zamierza zrobić?!
Łazienka jest ogromna. Wow. Harry posadził mnie na delikatnie na krześle, które nie wiem w jakim celu ale stało na środku pomieszczenia. Wyprostował się i popatrzył na mnie z góry. Nie odezwał się na razie jeszcze ani słowem.
- Emmm po co mnie tu przyniosłeś ? - zapytałam i dokładnie rozejrzałam się po pomieszczeniu. Wystrój zapierał dech w piersiach.
- Po to, że kiedy ja będę robić naleśniki ty się wykąpiesz. - powiedział nie spuszczając ze mnie swoich teraz ciemno zielonych oczu. Um czyżby był wkurzony? Chyba tak...
- Co? - zapytałam głupio i popatrzyłam na niego jak na idiotę. Przecież ja nawet nie mam tutaj ciuchów a po za tym chciałam wrócić dzisiaj do domu.
- Dobrze słyszałaś.
- Ale ja nie mam tutaj żadnych ciuchów a poza tym chciałam wrócić do domu. - powiedziałam tonem obrażonego dziecka.
- Och, ciuchy się na pewno jakieś znajdą. - powiedział i uśmiechnął się cwanie. - Więc teraz ja pójdę skończę to co zacząłem a ty zrobisz to co mówiłem. Zaraz przyniosę ci jakieś rzeczy. Spokojnie.
- Ughh! Jesteś niemożliwy a poza tym to tobie by się prysznic przydał bardziej niż mi. - mówiąc to spoglądnęłam na jego włosy i twarz, które były przypruszone lekko mąką. Uśmiechnęłam się lekko sarkastycznie i spojrzałam mu w oczy.
- Nie igraj ze mną. Dobrze wiem jak teraz wyglądam i to przez ciebie ale ja mogę poczekać z tym prysznicem. Na pewno jesteś głodna więc rusz się i idź się kąpać. Tam są czyste ręczniki. - wskazał na szafkę bliżej lustra. - Zaraz przyniosę ci coś do ubrania. - mówiąc to zaczął kierować się w stronę drzwi. Gdy tylko Harry zniknął zerwałam się z miejsca i zaczęłam chodzić po pomieszczeniu oglądając wszystko. Na końcu podeszłam do lustra i aż się przeraziłam swoim wyglądem. Na policzkach miałam ślady tuszu tak samo jak wokół oczu. Szybko odkręciłam wodę i zamoczyłam ręce po czym przemyłam twarz i wytarłam ręcznikiem, który w międzyczasie zdążyłam wyciągnąć. Był gruby, miękki w dotyku i czarny. Kiedy ja zdążyłam to wszystko zrobić Harry jeszcze nie przyniósł mi rzeczy więc postanowiłam na niego nie czekać i się wykąpać. Zrzuciłam z siebie ciuchy i owinęłam się na wszelki wypadek ręcznikiem tak żeby jak Harry wejdzie żebym nie była goła. Swoje ciuchy złożyłam i położyłam na krześle na którym wcześniej posadził mnie Loczek a jego bluzę powiesiłam na oparciu. Odczekałam jeszcze chwile aby mieć pewność, że nie wejdzie ściągnęłam ręcznik i weszłam pod prysznic. Gorąca woda to zdecydowanie to czego mi było trzeba. Rozejrzałam się w poszukiwaniu żelu. Stał na półeczce. Sięgnęłam po niego i wtedy zobaczyłam, że jest on męski. Uderzyłam się płaską dłonią w czoło. No tak. Przecież to oczywiste, że jest męski. Ehh trudno. Nie mam wyboru. Muszę się umyć takim. Nalałam sobie trochę na rękę i szybko się umyłam. Spłukałam jeszcze tylko lekko włosy chłodną wodą i wyszłam spod prysznica. Owinęłam się ręcznikiem i podeszłam do lustra. Od razu w oczy rzuciły mi się rzeczy ułożone pod lustrem. Rzeczy, których tu wcześniej nie było. Harry. Był tu kiedy brałam prysznic. Moje policzki przybrały jeszcze czerwieńszy kolor niż miały wcześniej a mi się zrobiło bardzo gorąco. Wzięłam ciuchy w dłonie i stwierdziłam, że to zwykłe szare dresy i bluza przez głowę. Także szara.
Kurczę, nie mam czystej bielizny a nie mogę nie mieć jej na sobie. Trudno. Przeżyję jak raz ubiorę brudną. Szybko się wytarłam i założyłam bieliznę oraz rzeczy od Harry'ego. Pierwsze co sobie uświadomiłam to to, że pachną jego perfumami. Zaciągnęłam się lekko tym zapachem. Mhmm. Spodnie jako tako pasowały ale w bluzie rękawy były dużo za długie. Przynajmniej będę mogła schować sobie dłonie jak będzie mi zimno. Wzięłam jeszcze jeden suchy ręcznik i wytarłam nim włosy. Kiedy woda już z nich nie kapała, roztrzepałam je lekko rękoma i przerzuciłam na plecy. Stwierdziwszy, że jestem gotowa wyszłam z łazienki i poszłam w lewo w stronę salonu. Kiedy tam dotarłam mogłam poczuć jakiś wyjątkowo ładny zapach. Skierowałam się w stronę kuchni. Kiedy tylko weszłam do pomieszczenia Harry obrócił się w moją stronę i zlustrował mnie wzrokiem. Czy ja już wspominałam, że nie jestem jakimś okazem w zoo ?
- Aww, fajnie wyglądasz w moich ciuchach, chociaż na mnie i tak wyglądają lepiej. - powiedział kiedy skończył oględziny mojego wyglądu. Nie skomentowałam tego tylko usiadłam na krześle na którym siedziałam wcześniej zanim Loczek mnie wyniósł i zapytałam.
- Co tak ładnie pachnie ? Czyżby moje naleśniki ?
- Pff twoje ? Moje. - powiedział i podsunął mi pod nos talerz naleśników polanych syropem klonowym z owocami i bitą śmietaną. Mniam, skąd wiedział, że takie uwielbiam ? Nie zastanawiając się długo zaczęłam jeść. Rozpływały się w ustach. Spoglądnęłam na Harry'ego i zobaczyłam, że on nie je tylko przygląda mi się.
- Mam coś na twarzy ? - zapytałam.
- Nie, ale lubię patrzeć jak jesz. - odparł i się uśmiechnął. Uhh i znowu te dołeczki.
- Czemu nie jesz ? - zadałam kolejne pytanie i wpakowałam sobie do ust kolejny kawałek naleśnika.
- Bo nie jestem głodny. - odpowiedział. - Dobre ? - teraz on zapytał i wskazał na mój talerz.
- Pyszne. Chcesz spróbować ? - mówiąc to wzięłam kawałek naleśnika na widelec i podstawiłam mu prawie pod nos. Prawie, bo nie dosięgałam dalej. Zirytowana wstałam ze swojego miejsca i dalej z widelcem w ręce podeszłam do niego. Nie dając mu czasu na odpowiedź powiedziałam i podstawiłam mu do ust widelec.
- No dalej, otwórz mordkę. Wiem, że chcesz spróbować. - zaczęłam się lekko z niego nabijać ale cóż. Spojrzał na mnie jak na idiotkę ale ja nic sobie z tego nie robiąc mówiłam dalej.
- No już. Otwórz tą swoją paszczę abym mogła ci wsadzić do niej tego pysznego naleśnika z syropem klonowym, owocami i bitą śmietana. No już. Wiem, ze tego chcesz. Nie daj się prosić.
- Mała, igrasz z ogniem. Wiesz o tym prawda? - powiedział to ale zjadł to co podtykałam mu pod nos. Uśmiechnęłam się do siebie z zadowoleniem i usiadłam z powrotem na swoim miejscu nie komentując jego wypowiedzi. Harry pokręcił tylko głową i powiedział.
- Jedz a ja za ten czas pójdę się wykąpać. Jak skończysz wstaw po prostu talerz do zlewu i poczekaj w salonie. - Kiwnęłam tylko głową, że rozumiem i Harry wyszedł. Dokończyłam jeść, wstawiłam talerz do zlewu i poszłam do salonu. Telewizor był włączony. Kiedy mijałam fotel w oczy rzuciła mi się moja torebka. Wyciągnęłam z niej telefon i usiadłam na sofie. Miałam 3 nieodebrane połączenia od Lex. Och urwie mi za to głowę. Jestem pewna. Powinnam do niej zadzwonić ale nie mam już dzisiaj siły wszystkiego jej tłumaczyć. Chętnie poszłabym już spać. Ale nie pójdę. Boję się. Nie chcę tego znowu przeżywać. Dwa lata miałam spokój od tego i tak nagle wszystko wróciło. Tylko dlaczego? Co się takiego stało ? próbuję sobie przypomnieć wszystko co się ostatnio zdarzyło... Och! Klub. Ten facet. Jego ręce na moich biodrach. Pamiętam jak się wtedy czułam. Bałam się. Próbowałam się wyszarpać ale nie udało mi się. Tak jak wtedy. Wtedy też się szarpałam i mi się nie udało. Tylko, że teraz ktoś mi pomógł, ktoś był w pobliżu a wtedy byłam sama. SAMA. Nikogo ze mną nie było. Ale czy mój strach był aż tak silny, żeby wywoływać teraz te sny? Możliwe że tak... Moje przemyślenia przerywa Harry który siada koło mnie na kanapie. Jest ubrany podobnie do mnie tylko, że on zamiast bluzy ma przylegający podkoszulek. Jego zapach od razu uderza w moje nozdrza. Jejj jak on bosko pachnie. Ziewam lekko i spoglądam na niego. Przygląda mi się. Czy z nim jest coś nie tak ? Cały czas mi się przygląda. Serio czuję się jak jakieś wyjątkowo rzadkie zwierze w zoo albo jakiś obiekt badań.
- Zmęczona? - pyta i wreszcie odrywa ode mnie wzrok. Nareszcie. Jednak moja uciecha nie trwa długo. Po chwili kiedy mu nie odpowiadam od razu przenosi na mnie swoje spojrzenie zielonych tęczówek. Już mam odpowiedzieć, że nie ale w tej chwili znowu ziewam i samoczynnie trę lekko oczy.
- Widzę, że tak. Choć. Idziemy spać. Przykro mi ale mam tylko jedną sypialnie więc musisz spać ze mną bo ja nie zamierzam spać na sofie a tym bardziej na ziemi. - wypowiadając ostatnie zdanie uśmiecha się ironicznie i wstaje z sofy po czym wyciąga do mnie rękę abym także wstała. Kierujemy się tym samym korytarzem, którym idzie się do łazienki. Mijamy drzwi łazienki i idziemy dalej do końca korytarza. Harry otwiera duże, czarne drzwi których wcześniej nie widziałam pewnie dlatego, że ściany w tym korytarzu także są czarne. Otwiera je i wskazuje mi głową abym weszła. Wchodzę i myślałam, że niczym mnie już dzisiaj nie zaskoczy ale jednak się myliłam. Sypialnia jest duża i posiada dwa wielkie okna z widokiem na miasto.
Jak zdążyłam zauważyć to wszystko w tym mieszkaniu jest w kolorach bieli, czerni, szarości i ecru*. Podchodzę do okna i wyglądam przez nie na panoramę Londynu. Wiedziałam, że jest on piękny nocą ale nie myślałam, że aż tak. Zapiera dech w piersiach. Mogłabym tak stać i patrzeć cały czas tyle, że moje zmęczenie dale mi się we znaki. Obracam się od okna i spoglądam na Harry'ego który stoi oparty o framugę drzwi. Posyłam mu szeroki uśmiech, który odwzajemnia po czym siadam na łóżku. Harry zamyka drzwi i podchodzi do mnie.
- Na co czekasz? Do spania, już! - śmieje się i pokazuje to na mnie to na łóżko. Patrzę na jego uśmiechniętą twarz i także próbuje to zrobić ale wychodzi mi tylko grymas. Harry, jakże by inaczej to zauważa. Siada koło mnie i pyta.
- Mała, co jest ? - jego głos, co mnie niezmiernie dziwi jest ciepły, łagodny i troskliwy. Jedyną osobą, która zwracała się do mnie takim tonem była moja babcia, która już nie żyje i jak do tej pory Alex. Nikt więcej. Popatrzyłam na niego dużymi oczami, po czym spuściłam głowę i wyszeptałam bardzo cicho.
- Boję się zasnąć. - mówię bardzo cicho ale jestem pewna, że Harry mnie słyszy. Wzdycha i przytula mnie mocno do siebie. Jest ode mnie większy, pachnący i miękki przez co czuję się jakbym przytulała się do misia. Nie przeszkadza mi to. Ostatnią osobą do której mogłam się tak przytulić także ode mnie odszedł. Mój kochany dziadek. Razem z babcią zastępowali mi rodziców. Kochałam ich i nadal będę kochać mimo, że ich już nie ma przy mnie. Nie żyją. Gdyby nie te wypadek pewnie byliby tu teraz ze mną. Zginęli półtora roku temu. Chociaż nie ma ich przy mnie ciałem to babcia zawsze mi powtarzała, że będą przy mnie duchem. Nigdy mnie nie opuszczą. Zawsze będą nade mną czuwać. I ja w to wierze. Może jestem głupia ale ufałam im jak nikomu innemu i wierze, że zawsze są ze mną...
Nie wiem ile tak siedzimy ale podejrzewam, że długo. Harry odsuwa mnie od siebie lekko i patrzy na moją twarz. Posyła mi lekki uśmiech i mówi.
- Mała, nie bój się. Przecież jestem przy tobie. Wcześniej też byłem i śniło ci się TO ? - ostatnie słowo lekko podkreślił. Pokręciłam głową i mruknęłam.
- Nie. Nie zostawisz mnie samej? - wiem, jestem idiotką ale muszę się upewnić.
- Nie zostawię, obiecuję. No to jak już sobie wszystko wyjaśniliśmy to kładź się do łóżka. No już. - na koniec puszcza mi oczko i wstaje. Przesuwam się wyżej i wchodzę pod kołdrę. Wyciągam jeszcze tylko z kieszeni telefon i kładę go na szafce przy łóżku. Kładę głowę na poduszkę i podkurczam nogi tak, że mam jej przy brzuchu. Czuję jak Harry kładzie się koło mnie i gasi światło. Po chwili czuję jak coś ciągnie mnie na środek łóżka. Tym czymś okazały się ręce Harry'ego, który przytulił się do mnie tak, że leżeliśmy na łyżeczkę. Uśmiecham się lekko i przymykam oczy. Czuję jak jedna z rak Loczka umiejscawia się na moim brzuchu. Tam gdzie wcześniej. Zaczyna nią zataczać lekkie kółka a ja zaczynam odpływać. Próbuję nie zasypiać ale wiem, że jestem na straconej pozycji. Ledwo otwieram oczy. Harry chyba wyczuł, że się opieram bo szepnął mi do ucha.
- Spokojnie mała. Możesz spokojnie zasnąć. Będę tu przez całą noc. - słysząc te słowa całkowicie się rozluźniam i już prawie śpię gdy słyszę.
- I mam nadzieję, że nie tylko przez tą. Najlepiej przez każda noc jaka nadejdzie. - po tych słowach odpływam. Ostatnia myśl jaka przewija mi się przez głowę to czy on to naprawdę powiedział czy mi się to przyśniło...
~ ♥ ~
* - czytaj "ekri"; jest rodzaj koloru beżowego.
~ ♥ ~
Rozdział średnio mi się podoba. Jest jako taki. Szczerze to w mojej głowie wyglądało to całkiem inaczej no ale cóż jest jaki jest i nie zamierzam go trzeci raz zmieniać.
Mam tylko nadzieję, że Wam się spodoba i zostawicie po sobie jakiś ślad w postaci komentarza.
Wystarczy nawet zwykła kropka, bylebym wiedziała, że ktoś czyta moje opowiadanie ;D
Patiii ♥
~ ♥ ~
CZYTASZ = POZOSTAW PO SOBIE KOMENTARZ!
NIC CIĘ TO NIE KOSZTUJE A DLA MNIE
WIELE ZNACZY! ☻




<3 Next Please <3
OdpowiedzUsuńDopiero przeczytałam wszystko i nexta proszę !!! *_* ten blog jest zarąbisty !!! :*
OdpowiedzUsuńdzisiaj przeczytałam wszystkie rozdziały.ZAJEBIŚCIE piszesz.Awww to takie słodkie Harry i Mira.Ciekawa jestem kiedy pojawi się Niall i Liam a no i czekam na kolejne rozdziały.I życzę dużo weny.
OdpowiedzUsuńMASZ NOWĄ CZYTELNICZKĘ :* :* :*
Super piszesz czekam na next <3 <3 Zarąbisty blog
OdpowiedzUsuń