~ ♥ ~
~ Mira xx
Kiedy obudziłam się następnego dnia czułam się już o niebo lepiej niż wcześniej. Gardło mniej bolało i nie kręciło mi się w głowie. Chciałam wstać ale w łóżku było mi tak ciepło i wygodnie, że zrezygnowałam z tego pomysłu nadal leżąc. Przynajmniej mogłam przeanalizować sobie w spokoju całą sytuację. I przypomnieć sobie o moim postanowieniu odwiedzenia grobów dziadków. Byłam tak pochłonięta swoimi myślami, że nie zauważyłam nawet gdy ktoś wszedł do pokoju. Mówiąc ktoś miałam na myśli Harry'ego. Poznałam go po jego perfumach. Tylko on używa tak charakterystycznego zapachu. Usiadł na brzegu mojego łóżka i nic nie mówiąc przyłożył mi dłoń do czoła a następnie zjechał nią na policzek i tam ją zostawił przez jakiś czas. Żadne z nas się nie odzywało. Ja, bo nie wiedziałam czy mogę a on pewnie dlatego, że nie chciał przerywać tej ciszy. W pewnym momencie chłopak podniósł się ze swojego miejsca i nic nie mówiąc wyszedł z pokoju. Nie wiedziałam o co chodzi ale nie wstawałam póki co z łóżka. Zostawił otwarte na oścież drzwi dlatego mogłam usłyszeć jego kroki. Słyszałam jak schodzi po schodach i jak zaczyna krzątać się bodajże chyba w kuchni. Nie jestem pewna. Kiedy tak leżałam oczy znowu zaczęły mi się zamykać a organizm domagał się snu. Ale co się dziwić. Ostatnimi czasy spałam tyle co nic. No póki nie trafiłam do szpitala bo od tamtej pory śpię cały czas ale jak widać organizmowi jest jeszcze mało. Powoli przekręciłam się na drugi bok tak, że leżałam tyłem do drzwi i zamknęłam oczy. Sen przyszedł bardzo szybko z czego się cieszyłam. Nim całkowicie odpłynęłam nakryłam się jeszcze po uszy kołdrą bo zrobiło mi się zimno. Potem już nic nie słyszałam.
~ Harry xx
Kiedy wyszedłem z pokoju po sprawdzeniu Mirze temperatury, udałem się do kuchni z celu przygotowania jej czegoś ciepłego do picia bo wątpiłem, żeby miała ochotę coś zjeść. Po za tym musiała połknąć leki. Kiedy herbata już się zaparzyła dodałem do niej łyżeczkę miodu i dużą cytrynę. Podobno taka herbata jest najlepsza przy chorobie. Zgarnąłem jeszcze lekarstwa i z kubkiem udałem się z powrotem na górę. Wszedłem do sypialni dziewczyny i pierwsze co mi się rzuciło w oczy to Mira zwinięta na łóżku i przykryta po uszy kołdrą. Odstawiłem wszystko co miałem w rękach na szafkę nocną i delikatnie tak żeby jej nie obudzić położyłem się koło niej. Przylgnąłem delikatnie do jej pleców i podpierając się ramieniem ponownie sprawdziłem jej czoło. Była rozpalona czyli miała gorączkę. Nie chciałem jej budzić ale musiała wziąć leki. Inaczej jej stan mógłby się pogorszyć. Dłoń, którą sprawdzałem jej czoło ulokowałem na jej ramieniu i lekką nią potrząsnąłem wymawiając przy tym kilkakrotnie jej imię. Obudziła się po chwili i chyba nie bardzo wiedziała co się dzieje bo zaczęła się rozglądać. Najdelikatniej jak potrafiłem przewróciłem ją na plecy tak aby mogła na mnie spojrzeć. Jej oczy wyrażały niezrozumienie zaistniałą sytuacją. Uśmiechnąłem się do niej lekko.
- Nie chciałem cię budzić ale musisz wziąć lekarstwa. - powiedziałem i podniosłem się z łóżka. Mira usiadła opierając się plecami o zagłówek łóżka. Nie odezwała się ani słowem ale na to też przyjdzie jeszcze pora. Ważne jest teraz aby zniwelować gorączkę, która trawiła jej ciało. Podałem jej kubek z herbatą. Podstawiła sobie kubek do ust i automatycznie się skrzywiła czując jej zapach. Już chciałem coś powiedzieć ale mnie ubiegła.
- Nienawidzę herbaty z miodem i cytryną. - To było jedno jedyne zdanie, które powiedziała. Dzięki temu mogłem też stwierdzić, że z jej strunami głosowymi jej już dużo lepiej bo głos miała tylko lekko zachrypnięty.
- Rozumiem cię Mała ale dobrze ci zrobi jeżeli ją wypijesz. - Na moje słowa pokręciła tylko głową na nie. Westchnąłem i podałem jej kilka tabletek.
- To popij chociaż te tabletki. Potem będziesz mogła iść z powrotem spać. No dalej, tylko te dwa łyki. Naprawdę. - Ze zbolałą miną zrobiła to o co ją poprosiłem automatycznie odsuwając potem od siebie kubek ze znienawidzonym napojem. Podała mi go a ja odstawiłem go na szafkę. Następnie położyłem się z powrotem do łóżka zgarniając Mirę w swoje ramiona. Widać było, że jest zdziwiona ale i tak wtuliła swoje drobne ciało w moje najbardziej jak się tylko dało. Swoją głowę ułożyła w zagłębieniu mojej szyi tak, ze czułem jej oddech. Rękę przerzuciła przez mój brzuch a nogi skrzyżowała z moimi. Musiało to wyglądać komicznie ale nie przeszkadzało mi to. Nie powiem, że pozycja była niewygodna bo bym skłamał. Jedną ręką mocno ją obejmowałem i kreśliłem małe kółka na jej plecach a drugą wsunąłem pod jej bluzkę i ulokowałem na brzuchu robiąc na nim to samo co na plecach. Czułem jak jej oddech się uspokaja a ciało całkowicie rozluźnia. Nadal byłem zdziwiony jak mój dotyk na nią działa. Wygląda na to, że czuje się przy mnie bezpiecznie. Nigdy jeszcze takiego nie doświadczyłem z żadną dziewczyną i skłamałbym gdybym powiedział, że mi się to nie podoba. To jak się przy niej czułem było nie do opisania a to co czułem trzymając ją w swoich ramionach to już zupełnie inna bajka. Najchętniej nigdy bym jej nie wypuszczał. Ona jest MOJA. MOJA Mała Mira...
~ Harry xx
Kiedy wyszedłem z pokoju po sprawdzeniu Mirze temperatury, udałem się do kuchni z celu przygotowania jej czegoś ciepłego do picia bo wątpiłem, żeby miała ochotę coś zjeść. Po za tym musiała połknąć leki. Kiedy herbata już się zaparzyła dodałem do niej łyżeczkę miodu i dużą cytrynę. Podobno taka herbata jest najlepsza przy chorobie. Zgarnąłem jeszcze lekarstwa i z kubkiem udałem się z powrotem na górę. Wszedłem do sypialni dziewczyny i pierwsze co mi się rzuciło w oczy to Mira zwinięta na łóżku i przykryta po uszy kołdrą. Odstawiłem wszystko co miałem w rękach na szafkę nocną i delikatnie tak żeby jej nie obudzić położyłem się koło niej. Przylgnąłem delikatnie do jej pleców i podpierając się ramieniem ponownie sprawdziłem jej czoło. Była rozpalona czyli miała gorączkę. Nie chciałem jej budzić ale musiała wziąć leki. Inaczej jej stan mógłby się pogorszyć. Dłoń, którą sprawdzałem jej czoło ulokowałem na jej ramieniu i lekką nią potrząsnąłem wymawiając przy tym kilkakrotnie jej imię. Obudziła się po chwili i chyba nie bardzo wiedziała co się dzieje bo zaczęła się rozglądać. Najdelikatniej jak potrafiłem przewróciłem ją na plecy tak aby mogła na mnie spojrzeć. Jej oczy wyrażały niezrozumienie zaistniałą sytuacją. Uśmiechnąłem się do niej lekko.
- Nie chciałem cię budzić ale musisz wziąć lekarstwa. - powiedziałem i podniosłem się z łóżka. Mira usiadła opierając się plecami o zagłówek łóżka. Nie odezwała się ani słowem ale na to też przyjdzie jeszcze pora. Ważne jest teraz aby zniwelować gorączkę, która trawiła jej ciało. Podałem jej kubek z herbatą. Podstawiła sobie kubek do ust i automatycznie się skrzywiła czując jej zapach. Już chciałem coś powiedzieć ale mnie ubiegła.
- Nienawidzę herbaty z miodem i cytryną. - To było jedno jedyne zdanie, które powiedziała. Dzięki temu mogłem też stwierdzić, że z jej strunami głosowymi jej już dużo lepiej bo głos miała tylko lekko zachrypnięty.
- Rozumiem cię Mała ale dobrze ci zrobi jeżeli ją wypijesz. - Na moje słowa pokręciła tylko głową na nie. Westchnąłem i podałem jej kilka tabletek.
- To popij chociaż te tabletki. Potem będziesz mogła iść z powrotem spać. No dalej, tylko te dwa łyki. Naprawdę. - Ze zbolałą miną zrobiła to o co ją poprosiłem automatycznie odsuwając potem od siebie kubek ze znienawidzonym napojem. Podała mi go a ja odstawiłem go na szafkę. Następnie położyłem się z powrotem do łóżka zgarniając Mirę w swoje ramiona. Widać było, że jest zdziwiona ale i tak wtuliła swoje drobne ciało w moje najbardziej jak się tylko dało. Swoją głowę ułożyła w zagłębieniu mojej szyi tak, ze czułem jej oddech. Rękę przerzuciła przez mój brzuch a nogi skrzyżowała z moimi. Musiało to wyglądać komicznie ale nie przeszkadzało mi to. Nie powiem, że pozycja była niewygodna bo bym skłamał. Jedną ręką mocno ją obejmowałem i kreśliłem małe kółka na jej plecach a drugą wsunąłem pod jej bluzkę i ulokowałem na brzuchu robiąc na nim to samo co na plecach. Czułem jak jej oddech się uspokaja a ciało całkowicie rozluźnia. Nadal byłem zdziwiony jak mój dotyk na nią działa. Wygląda na to, że czuje się przy mnie bezpiecznie. Nigdy jeszcze takiego nie doświadczyłem z żadną dziewczyną i skłamałbym gdybym powiedział, że mi się to nie podoba. To jak się przy niej czułem było nie do opisania a to co czułem trzymając ją w swoich ramionach to już zupełnie inna bajka. Najchętniej nigdy bym jej nie wypuszczał. Ona jest MOJA. MOJA Mała Mira...
~ ♥ ~
Rozdział krótki ale mam nadzieję, że się niektórym spodoba. Dla mnie jest on jako taki. Następny powinien być już dłuższy ale nie obiecuję, że tak na pewno będzie. Ostatnio z moją weną coś jest nie tak i nie mogę wykrzesać z siebie żadnego dobrego zdania... :(
Następny rozdział za miesiąc ♥
Patiii ♥
CZYTASZ? PROSZĘ SKOMENTUJ! ;)
Wow! :D Dziś wieczorkiem wezmę się za nadrobienie poprzednich rozdziałów :)
OdpowiedzUsuńKurcze. Wiem jak to jest czuć, że nie ma się weny. Więc Ci jej życzę z całego mego serducha!
Tiny Droplets z ff Secrecy :))